V. 3. Szlaki turystyczne i spacerowe w gminie Besko

Teren gminy to znakomite miejsce krótkich, kilkugodzinnych, niemęczących wędrówek. By uprawiać tutaj turystykę pieszą, nie trzeba specjalnych warunków, a nizinny lub górski teren pozwala na liczne urozmaicenia. W zależności od naszych upodobań, mamy do wyboru szlaki zarówno krajobrazowe, jak też historyczne. Pomimo niezbyt długich tras, zawsze przyda się w plecaku kurtka przeciwdeszczowa i koniecznie aparat fotograficzny.

 

 

  1. Szlak turystyczny PTTK: Besko – Kanasiówka – Komańcza.

Kolor szlaku: zielony

Szlak pieszy, górski

Trasa: Besko PKP – Jar Wisłoka – Mymoń – Pastwiska – Puławy Górne – Skibce (778 m) – Darów – Surowica – Moszczaniec – Kanasiówka (823 m) – Garb Średni (822 m) – Dołżyca – Komańcza.

 

Opis szlaku

Besko to jedyny punkt na mapie między Gorlicami a Sanokiem, gdzie linia kolejowa najbardziej zbliża się do gór Beskidu Niskiego. Na trasie jeden z najpiękniejszych przełomów rzecznych w Polsce (Jar Wisłoka) i lędziańskie grodzisko w Mymoniu, a potem wspaniałe bukowe, beskidzkie lasy, piękne szczególnie jesienią. A od Moszczańca… długa samotność. Do przejścia tego szlaku należy być przygotowanym, tzn. mieć dobre turystyczne buty, coś od deszczu, dokumenty i pewną turystyczną zaprawę w chodzeniu. Opisy obiektów w poprzednich podrozdziałach.

 

Odcinek I (Besko – Puławy Górne): przewyższenia: 300 m (w przeciwną stronę: 60 m), czas przejścia: 3-3,30 godz. (w przeciwnym kierunku: 3 godz.); GOT: 16/15 p.

Odcinek II (Puławy Górne – Moszczaniec): przewyższenia: 380 m, czas przejścia: 4 godz.; GOT: 16/19 p.

Odcinek III (Moszczaniec – Komańcza): przewyższenia: 400 m, czas przejścia: 6,30 godz.; GOT: 34/35 p.

 

Przejście całego szlaku zajmuje dwa dni, toteż tutaj warto polecić przejście tylko pierwszego odcinka (Besko – Puławy), by z Puław Górnych o dogodnej porze wrócić do Beska.

Rozpoczynamy naszą wędrówkę przy przystanku kolejowym w Besku. Stąd ul. Kolejową udajemy się na południe do centrum wsi. Po dojściu do drogi głównej Sanok – Krosno skręcamy w lewo. Przystanek PKS – liczne autobusy i busy w kierunku sanockim. Przechodzimy przez most, by zaraz za nim skręcić w prawo na drogę powiatową do Sieniawy. W tym miejscu rozpoczyna się nasza znajomość z wisłockim przełomem, ostro wciskającym się w równinę beską. Idziemy ok. 300 m wzdłuż rzeki, podziwiając jej progi i koryta, po czym, przy wyraźnym zakręcie drogi w lewo, opuszczamy ją, kierując się prosto w ul. Skałki (nazwa nawiązuje do lokalnej nazwy wisłockiego jaru). Tą uliczką, początkowo asfaltową, później gruntową, biegnącą tuż nad bystrą rzeką, idziemy ok. 800 m do samotnego gospodarstwa Gieradów. Tu szlak zielony schodzi w niewyraźną ścieżkę biegnącą nad samą rzeką (przy wyższym stanie wody szlak niemożliwy do przejścia! warto wtedy poprosić o przejście przez podwórko Gieradów). Dochodzimy do starego, pochodzącego z 1938 r. tartaku wodnego. Najpierw ścieżką wzdłuż młynówki, a potem po skałach i kamieniach dochodzimy do polanki – naszym oczom ukazuje się bajkowy wręcz widok piaskowcowych skał, tu i ówdzie porośniętych skąpą roślinnością. Tu konieczny odpoczynek, by nasycić oczy i koniecznie zrobić zdjęcia. Wisłok tworzy tu potężne zakole („zawój”), przed nami wyraźnie widoczne wzgórze Zamczysko z resztkami słowiańskiego grodziska.[1] Mając godzinę wolnego czasu można się tam wybrać, idąc dalej ścieżką wzdłuż rzeki i po dojściu do zbocza odbijając na wątłą ścieżkę w lewo. Szlak zielony idzie wyraźną droga polną prosto na południe, zagłębiając się w las, by po minucie skręcić na bardzo stromą (!) i niebezpieczną (zwłaszcza po deszczu) ścieżkę, która wyprowadza nas na skraj wioski Mymoń. Noclegi: „Domy pod Kasztanami” Danuty i Leona Szałankiewiczów (ul. Szkolna 15) i Mateusza Szałankiewicza (ul. Szkolna 16 i 16a). Od Beska – 1 godz.

Skręcamy w prawo na polną drogę, która po dojściu do domów zmienia się na asfaltową ul. Olzy. Po przejściu kilkudziesięciu metrów, patrząc na raczej płaski teren, kulminujący na wschodzie niewielkimi wzgórzami, trudno uwierzyć, że jeszcze pięć minut temu byliśmy w głębokim wąwozie Wisłoka. Po dojściu do drogi głównej Besko – Sieniawa (opuściliśmy ją 40 minut wcześniej), obok kapliczki skręcamy lekko w prawo. Czeka nas teraz przeszło godzinny monotonny marsz szosą. By go trochę urozmaicić, po dojściu do lasu skręcamy w lewo na wyłożoną płytami betonowymi drogę, która po 100 m doprowadza nas do lokalnego cmentarza; mińmy go jednak, gdyż 150 m dalej znajduje się niewielki cmentarz z I wojny światowej, najkrwawszej wojny na tych terenach. Po zadumie nad ludzkim przemijaniem wracamy na drogę asfaltową, znów podejmując nużącą wędrówkę poboczem. Do drogi wojewódzkiej Sieniawa – Szczawne jest jeszcze ok. 800 m, na szczęście idziemy z góry.

Jesteśmy na skrzyżowaniu. Jeśli mamy trochę czasu, podejdźmy 500 m w prawo na wybudowaną w latach 70. zaporę. Stojąc na jej szczycie, jak na dłoni widzimy głęboki jar rzeki, z drugiej zaś – szeroko rozlaną taflę Jeziora Beskiego. Wracamy do skrzyżowania i idziemy już prosto na wschód. Po chwili wraz z drogą robimy duży skręt i wkraczamy na drugi most – na odnodze Czernisławki. I znów drogą asfaltową wśród jednostajnego, równinnego krajobrazu. Po chwili z prawej odchodzi droga do nowego, eleganckiego pensjonatu „Dom przy Wodzie”, po chwili kolejna droga z prawej – tym razem do woprówki. Jeszcze pół kilometra i skręcamy w prawo na drogę do Rudawki i Puław. Czeka nas jeszcze tylko półtora kilometra drogi. Z prawej rozległe pastwiska wsi… – zwanej, oczywiście, Pastwiska. Tu właśnie odpoczywał w 1978 kard. Karol Wojtyła, miesiąc przed objęciem największego urzędu w Kościele katolickim. Chętnie podejmowali go żyjący tutaj do dziś państwo Janina i Stefan Kosiarscy. W pastwiskim kościele do dziś stoi figura MB Fatimskiej, ofiarowana przez Ojca Świętego. Dochodzimy do sklepu; w pobliżu niewielki pomnik por. Jana Geislera, oficera 2 Czechosłowackiej Brygady Powietrzno-Desantowej, który zginął tutaj we wrześniu 1944 r. Jeszcze 500 m i wreszcie opuszczamy męczący szlak – za znakiem skrętu w lewo łagodnie podchodzimy polną droga do ściany lasu. Od skrzyżowania w Mymoniu – 1 godz.

Wchodzimy w las. Szeroka droga leśna łagodnie wspina się na Spalony Horbek (546 m). Trzeba uważać na znaki, gdyż z obu stron dochodzą inne liczne drogi leśne i stokówki. Z zalesionego wierzchołka schodzimy w dół, by następnie niezbyt stromo wejść na Harklową (567 m). Stad zakosami niecałe 2 km do Puław Górnych. Zostawiając ścianę lasu, wychodzimy na dużą łąkę; biegnie tędy droga do Puław, lecz znacznie dłuższa. Szlak za łąka znów na krótko wchodzi w las, po czy wychodzi na drogę gruntową, przekracza Puławski Potok i w okolicy zbiornika przeciwpowodziowego wychodzi na drogę główną. Możliwość noclegu w gospodarstwie agroturystycznym. Od Pastwisk – 1.15 godz.

Tu spotykamy znaki czerwone Głównego Szlaku Beskidzkiego i tu zarazem, przy przystanku PKS najlepiej zakończyć pierwszy odcinek naszej wędrówki. Autobusem PKS wracamy do Beska.[2]

Dalej szlak biegnie drogą polną i wchodzi na pasmo Bukowicy, po czym cały czas lasem rozpoczynamy schodzenie z podejściami do Darowa, a potem drogą w dolinę Wisłoka do Surowicy i do Moszczańca. Z Pastwisk – 4 godz. Z Moszczańca przez Kiczerę Długą na Kanasiówkę (823 m). Przed szczytem spotykamy szlak żółty z Wisłoka, na samym grzbiecie zaś – niebieski szlak graniczny. Wraz z nim skręcamy w lewo i przez Pasikę (848 m), Danawę (841 m) i Garb Średni (822 m) docieramy do rozwidlenia szlaków. Szlak graniczny dalej biegnie prosto, zielony zaś schodzi ostro w dół do Dołżycy i asfaltem do Komańczy. Z Moszczańca – 5.30 godz., z Kanasiówki – 3.45 godz.

 

 

  1. Szlak historyczno-kulturowy: „Przez tysiąc lat historii”.

Nieznakowany.

Szlak pieszy, spacerowy

Trasa: Besko PKP – zabytkowy budynek domu zakonnego ss. felicjanek – park podworski – kościół parafialny – cmentarz – Pańska Góra (318 m) – Haraszowa (359 m) – Mymoń – cmentarz z I wojny światowej – grodzisko Zamczysko – Jar Wisłoka (stary tartak) – Besko – cerkwisko – Besko PKS. Długość trasy: 10 km.

 

Opis szlaku

Szlak prosty do przejścia, łączący w sobie blisko półtora tysiąca lat historii tej ziemi – od nowego Domu Kultury w Besku (2011) po grodzisko, sięgające w swym słowiańskim rodowodzie VIII w. n.e. (z jeszcze wcześniejszymi śladami kultury łużyckiej), a zarazem dwie kultury: polską i rusińską. Część trasy to także krajoznawcze ciekawostki: niezwykły Jar Wisłoka i niewysokie bezleśne wzgórza – Pańska Góra i Haraszowa. Opisy obiektów w poprzednich podrozdziałach.

 

Od przystanku kolejowego idziemy wzdłuż peronu i schodzimy na ul. Nadwisłocze. Skręcamy w lewo i za rozległym kompleksem szkolnym przechodzimy przez wisząca kładkę na prawy brzeg Wisłoka. Po dojściu do ul. Starowiejskiej skręcamy w lewo. Wkrótce z lewej strony dwa zabytkowe budynki ss. felicjanek (przedszkole i budynek zakonny), zrealizowany sen jeszcze ks. Flaiszmana z poł XIX w. Dochodząc do ul. Kościelnej, skręcamy w prawo. Po lewej stronie park podworski i nowy kompleks Domu Kultury w Besku. W murze przy drodze zegar słoneczny. Dochodzimy do starego, drewnianego kościoła w Besku z 1755 r., obok nowy, bardzo duży kościół. Za starym kościołem, przy ogrodzeniu, nagrobek ks. Flaiszmana. Dochodzimy do cmentarza; przechodząc przez starą bramę cmentarną, warto odwiedzić część najstarszą, najbliższą kościołowi, wiele nagrobków ma już nieczytelne napisy, krzyże są pochylone ze starości, niektóre wręcz leżą w trawie… Spójrzmy na stare nagrobki tych, którzy odcisnęli swój wyraźny ślad na historii tej ziemi. Wychodząc z cmentarza, skręcamy w prawo mijamy mur cmentarny i po 100 m skręcamy w prawo na ul. Długą. Od przystanku PKP – 1100 m.

Czeka nas teraz długi, siedemsetmetrowy spacer do drogi głównej; idąc, podziwiajmy krajobraz: na lewo – rozległe beskie łąki i pola, za nimi widoczne w oddali dwa niegdyś miasteczka: Jaćmierz i Zarszyn, na wprost przed nami częściowo zalesiona część wzgórz między Beskiem a Zagórzem, zupełnie nieznane turystom. Doskonale widzimy dalszą część naszej trasy – Pańską Górę i w części zalesioną Haraszową. Po dojściu do drogi wojewódzkiej przekraczamy ją i dalej idziemy prosto ul. Górską. Mijamy po lewej posterunek energetyczny i zaraz za nim skręcamy w lewo, po czym bez ścieżki wspinamy się na połogi wierzchołek Pańskiej Góry (318 m), „ozdobiony” słupami linii wysokiego napięcia. Teraz widoczną ścieżką lub po prostu trzymając się łagodnej linii grzbietu, schodzimy w dół i wspinamy się przez 10 minut na szczyt Haraszowej (359 m). Od cmentarza w Besku – 2,5 km.

Ze wzgórza schodzimy na zachód (w prawo), kierując się ku widocznej w dole drodze (zakończenie ul. Górskiej), przekraczamy ją i zmierzamy za ścieżką w stronę niewielkiego lasku. Tam spotykamy wyraźną leśną drogę, która po kilku minutach wyprowadza nas na mymońskie pola. Drogą tą dochodzimy do drogi powiatowej Besko – Sieniawa. Na drodze głównej skręcamy w lewo i mijając ul. Olzy oraz uliczkę prowadząca do kościoła w Mymoniu, dochodzimy do skraju lasu. Tu skręcamy w lewo na drogę prowadząca do cmentarza i idąc dalej osiągamy mały cmentarz z I wojny światowej (można tu dojść z Haraszowej leśnymi ścieżkami, ale osobie nieznającej tutejszych ścieżek, lepiej polecić opisany wariant). Z cmentarza wracamy znów do ul. Olzy i za znakami szlaku zielonego idziemy w stronę Jaru Wisłoka. Stromą ścieżką (!) schodzimy w dół na polankę – w tym miejscu opuszczamy szlak zielony i na przełaj idziemy w lewo w kierunku rzeki. Tu napotykamy niewyraźną ścieżkę, przekraczamy mały potoczek i idziemy dalej, aż do miejsca, gdzie wzgórze zamkowe najbardziej zbliży się do rzeki. W tym miejscu skręcamy w lewo i na przełaj pniemy się w górę; dochodząc do linii grzbietu, skręcamy w lewo, idąc jeszcze ok. 100 m. Jesteśmy w miejscu dawnego wczesnośredniowiecznego grodziska – tutaj narodziło się osadnictwo na ziemi beskiej! Po przeciwnej stronie rzeki kulminacja wzgórza Cerkiew – gdzieś tutaj także prawdopodobnie była jakaś wczesnosłowiańska osada. Cofnęliśmy się w czasie o całe tysiąclecie. Wracając do współczesności, w dowolnym miejscu schodzimy w dół na polanę przy rzece i za szlakiem zielonym idziemy w stronę Beska. Mijamy resztki starego tartaku, należącego do Gieradów. Wzdłuż rzeki, a potem ul. Skałki dochodzimy do przysiółka Sucha Wieś i do mostu. Skręcamy w lewo i za budynkiem urzędu (na lewo od niego niewielki budynek, niegdyś plebania greckokatolicka) wchodzimy po schodach na cerkwisko na wzgórzu Cerkiew (355 m). W ciszy zwiedzamy cmentarz greckokatolicki. Schodzimy do drogi głównej. Przystanek PKS – stąd liczne autobusy i busy w kierunku sanockim (za mostem – w kierunku przeciwnym).

 

 

  1. Szlak krajoznawczy: „Wzgórzami Beska i Mymonia”.

Nieznakowany.

Szlak pieszy, spacerowy

Trasa: Besko PKP – ul. Nadwisłocze – ul. Bieszczadzka – ul. Tarninowa – Nad Kowalem (371 m) – Mymoń – Jar Wisłoka – Besko – cerkwisko – Cerkiew (355 m) – Wola – Krzyż (341 m) – Hrabeń – Besko PKP. Długość trasy: 9 km.

 

Opis szlaku

Szlak dosyć łatwy do przejścia, prowadzi przez najpiękniejsze krajoznawczo zakątki gminy – wzgórza, lasy, wisłocki jar i wreszcie beskie łąki. Czeka nas jednak trochę podejść, niekiedy nawet męczących, ale otwierający się widok z bezleśnych wzgórz wynagrodzi wysiłek.

 

Od przystanku kolejowego idziemy wzdłuż peronu, schodzimy z niego na ul. Nadwisłocze i skręcamy w prawo. Przechodzimy pod wiaduktem i wzdłuż rzeki dochodzimy do drogi wojewódzkiej (ul. Bieszczadzka). Skręcamy w lewo, przechodzimy przez nowy most i dochodzimy do zajazdu „U Kowala”. Przed zajazdem skręcamy w prawo na biegnąca pod górę ul. Tarninową. Asfaltowa droga po 300 m przechodzi w drogę gruntową, a następnie polną i wreszcie ścieżkę. Ale nie zbłądzimy – cały czas idziemy prosto, a w końcowej części kierujemy się na maszt telefonii komórkowej na szczycie wzgórza. Osiągamy szczyt wzgórza Nad Kowalem (371 m). Z Beska PKP – 2 km (30 min.)

Ze wzgórza wyraźną ścieżką w prawo schodzimy przez 200 m do drogi powiatowej Besko – Sieniawa. Na wprost nas są prywatne pola i łąki; możemy ostrożnie przejść miedzą przez łąkę do widocznych drzew nad jarem Wisłoka. Tu spotykamy znaki szlaku zielonego – kierując się nimi, schodzimy ścieżką ostro w dół (!) na polankę w Jarze Wisłoka. Ze wzgórza Nad Kowalem – 700 m (10 min.)

Z polanki wisłockiego wąwozu, wydeptanym szlakiem nad samą wodą, skacząc po kamieniach, docieramy do ścieżki, a potem drogi gruntowej (ul. Skałki), która po 800 m łączy się z ul. Południową. Jeszcze tylko 5 min. i dochodzimy do drogi wojewódzkiej Krosno – Sanok. Przechodzimy przez most i za budynkiem urzędu gminy wchodzimy po schodach na cerkwisko. Ścieżka prowadzi dalej obok cmentarza greckokatolickiego, po czym wychodzi na pokrytą w lecie kwiatami polanę. Idziemy dalej w kierunku płd.-zach., w sposób niemal niezauważalny podchodząc w górę. Trzymając się ciągle ściany lasu, po ok. 1300 m wchodzimy na główny szczyt wzgórza Cerkiew (355 m). Jesteśmy na najwyższym z trzech pagórków, prawdopodobnym miejscu pierwszego osadnictwa na terenie wsi Besko. Schodzimy w dół (200 m) do samotnego gospodarstwa, przy którym skręcamy w prawo, a po chwili w lewo i dochodzimy do drogi wojewódzkiej. Tu skręcamy w prawo i idąc w dół docieramy do drogi biegnącej w lewo na wzgórze Krzyż (skręt przed żywopłotem). Idziemy ciągle w górę 500 m. Jesteśmy na szczycie góry Krzyż (341 m), skąd dookolna panorama. Ze wzgórza schodzimy widoczną ścieżką do przysiółka Hrabeń (pamiętajmy, że schodząc z góry, przechodzimy przez grunt prywatny, stąd przejście np. większej grupy wymaga zgody właściciela). Dochodząc do ul. Hrabeńskiej, skręcamy w lewo, a po chwili w prawo na ul. Przelotową, którą po 540 m dochodzimy do toru kolejowego. Przed nami rozciągają się aż po horyzont beskie łąki i pola. Za przejazdem kolejowym skręcamy w prawo i po 750 m dochodzimy do przystanku PKP.

 

 

  1. Szlak krajoznawczy: „Bezdrożami gminy Besko”.

Nieznakowany.

Szlak pieszy, turystyczny.

Trasa: Besko PKP – ul. Kolejowa – cerkwisko – Cerkiew (355 m) – droga główna – Las Hrabeński – Lisia Góra (351 m) – dawne szkółki leśne – Hrabeń – Besko PKS. Długość trasy: 8 km.

 

Opis szlaku

Szlak dosyć trudny orientacyjnie, tylko dla wprawnych turystów, którzy umieją się posługiwać mapą topograficzną i kompasem. Wymaga odpowiedniego ekwipunku turystycznego (dobre buty, kurtka przeciwdeszczowa itp.). Na trasie na początku i na końcu las, część środkowa to przyjemna wędrówka przez bezleśne wzgórza (Pańskie Łąki, Caryńskie, Patria). Z Patrii długie zejście do Zarszyna. Długość trasy: 16 km, czas przejścia: 5.30 godz. Szlak ten po raz pierwszy opisał znany krajoznawca, Władysław Krygowski.

 

Od przystanku kolejowego idziemy ul. Kolejową do drogi głównej. Skręcamy w lewo i za mostem

 

 

  1. Szlak krajoznawczy: „Łąkami do Wzdowa”.

Nieznakowany.

Szlak pieszy, spacerowy.

Trasa: Besko PKP – ul. Starowiejska – rz. Pielnica – Wzdów (wieś) – Wzdów (pałac Ostaszewskich).

 

Opis szlaku

Szlak bardzo łatwy do przejścia, prowadzący idealnie płaskim terenem – przez beskie pola i łąki, ukazujący Besko i sąsiednie miejscowości z zupełnie innej perspektywy. Na trasie jedna rzeka – Pielnica, węższa i spokojniejsza niż Wisłok. We Wzdowie trzeba koniecznie zwiedzić park pałacowy Ostaszewskich. Długość trasy: 8 km.

 

Od przystanku kolejowego idziemy na wschód, wzdłuż peronu, schodzimy z niego na ul. Nadwisłocze i skręcamy w lewo. Idziemy obok Zespołu Szkół w Besku, po czym przez wiszącą kładkę przechodzimy na prawy brzeg Wisłoka. Wychodzimy na ul. Starowiejską, tu skręcamy w lewo i obok domu zakonnego ss. felicjanek idziemy w stronę parku. Nie zbaczając w żadne odbiegające w bok drogi, idziemy cały czas prosto ul. Starowiejską. Po chwili kończą się domy Frysztaka i Ogrodów – przysiółków Beska. Wychodzimy na tzw. Połowinki. Po 400 m mijamy nowoczesną oczyszczalnię ścieków. Od przystanku PKP – 2 km.

Po lewej stronie towarzyszy nam ciągle odległe o ok. 200 m koryto Wisłoka. Wzrok nasz obejmuje rozległą linię horyzontu, idealnie płaską. W oddali widoczne Buków, Wzdów (poznajemy go po charakterystycznym białym budynku kościoła), Jaćmierz i Posada Jaćmierska oraz Zarszyn (znów charakterystyczna sylwetka kościoła); za nimi wzgórza Pogórza Dynowskiego, ku któremu właśnie zdążamy. Jesteśmy sami w otaczającej nas przestrzeni, tylko gdzieś w oddali na polach usłyszymy może pracujący traktor. Czeka nas teraz bardzo długa droga do widocznego w oddali Wzdowa (poznajemy go po charakterystycznej, ciemnej plamie lasu – to położony na wzgórzu park Ostaszewskich). Asfalt się już skończył – idziemy dobrze utrzymaną i utwardzoną droga gruntową. Dochodzimy do wyraźnego rozdroża na tzw. Morgach (od oczyszczalni ścieków – 1 km). Skręcamy w lewo (uwaga! – droga na wprost biegnie przez pola do Pielnicy, skąd przez kładkę do Jaćmierza). Idziemy dalej wśród pół i łąk i po następnych 1400 m natykamy się na następne rozdroże, na którym skręcamy w prawo na widoczny już z dala most na Pielnicy (droga w lewo biegnie na tzw. Polański Las i niknie przy Pielnicy). Wchodzimy na most – jakże leniwa, płynąca wzdłuż wałów Pielnica różni się od szumiącego, bystrego Wisłoka… Tu przekraczamy granice nie tylko miedzy wsiami, ale także między gminami i powiatami. Oto jesteśmy już na terenie powiatu brzozowskiego. 1 km za mostem zaczyna się zwarta zabudowa wsi Wzdów, niegdyś prywatnej, należącej do rodu Wzdowskich, później Ossolińskich, wreszcie Ostaszewskich. Czeka nas teraz ponad dwukilometrowa wędrówka wśród typowej wiejskiej zabudowy. Dochodzimy do skrzyżowania – tu w lewo; jeszcze tylko 300 m i wśród drzew przebłyskują białe mury wzdowskiego pałacu Ostaszewskich. Przez 47 lat (do końca 2005 r.) mieścił się tutaj Małopolski Uniwersytet Ludowy, prezentujący ludowe rękodzielnictwo artystyczne, obecnie jest to własność prywatna. Przez którąś z bram wchodzimy do parku, zapoznając się z historią wsi i rodu Ostaszewskich, a zwłaszcza arcyciekawym oryginałem, Adamem Ostaszewskim.[3] Po zwiedzeniu parku warto podejść jeszcze do wzdowskiego kościoła (od skrzyżowania – w prawo), wzniesionego w latach 1980-82 nielegalnie, bez fachowego projektu. Kościół pw. Matki Bożej Różańcowej poświęcił ks. bp Ignacy Tokarczuk 21 listopada 1982 r. W tym samym roku erygowana została samodzielna parafia, wydzielona z parafii Jasionów (dekanat jaćmierski).

Ze Wzdowa najlepiej wrócić do Zarszyna (przez Jaćmierz), a stąd autobusem PKS lub licznymi busami do Beska. Jeśli jednak mielibyśmy chęć na dalsze zwiedzanie, można zaproponować pieszą przechadzkę do Jaćmierza (od Wzdowa 2,50 km), bardzo ciekawego dawnego miasteczka o drewnianej niegdyś architekturze, a stad już wrócić autobusem do Zarszyna. Można także pojechać w odwrotnym kierunku – do Haczowa, by zobaczyć jedną z „pereł w drewnie zaklętą”, stary, późnogotycki drewniany kościół, zabytek najwyższej klasy, wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

 

 

  1. Szlak krajoznawczy: „Wzgórza Beskie - pasmo Caryńskiego i Patrii”.

Nieznakowany.

Szlak pieszy, turystyczny.

Trasa: Besko PKP – ul. Bieszczadzka – ul. Południowa – Mymoń – ul. Górska – Pańskie Łąki (437 m) – Caryńskie (451 m) – droga Zarszyn-Odrzechowa – Patria (471 m) – dolina potoku Wierzbowiec – Posada Zarszyńska – Zarszyn PKS

 

Opis szlaku

Szlak dosyć trudny orientacyjnie, tylko dla wprawnych turystów, którzy umieją się posługiwać mapą topograficzną i kompasem. Wymaga odpowiedniego ekwipunku turystycznego (dobre buty, kurtka przeciwdeszczowa itp.). Na trasie na początku i na końcu las, część środkowa to przyjemna wędrówka przez bezleśne wzgórza (Pańskie Łąki, Caryńskie, Patria). Z Patrii długie zejście do Zarszyna. Długość trasy: 16 km, czas przejścia: 5.30 godz. Szlak ten po raz pierwszy opisał znany krajoznawca, Władysław Krygowski[4].

 

Od przystanku kolejowego idziemy ul. Kolejową do drogi głównej. Skręcamy w lewo i za mostem w prawo na drogę prowadzącą do Mymonia. Stąd idziemy asfaltem ok. 1,5 km, dochodząc do pierwszego domu Mymonia (otoczonego wokół kwadratem z sosen). Zaraz za tym domem skręcamy w polną drogę w lewo i wychodzimy na wzgórze wznoszące się ponad wioską. Dochodzimy do ściany lasu; nie skręcając, idziemy nadal prosto. Po 150 m las się kończy, schodzimy w dół do końca ul. Górskiej. Skręcamy w prawo i idziemy pod górę w stronę lasu. Czeka nas ok. 500 m leśnej wędrówki. Po kilku minutach wychodzimy na rozległe łąki po południowej stronie Wzgórz Beskich. Przepiękny widok wynagradza niewielki wysiłek – przed nami rozległa dolina Wisłoka z Jeziorem Beskim i Zatoką Czernisławki, za którymi zabudowania Sieniawy i Głębokiego. W dole Pastwiska i zach. część Odrzechowej. W oddali zalesione pasemko Harklowej i Urbanówki. Tutaj już musimy uważać na kierunki (idziemy zawsze po łąkach, wspinając się na poszczególne wzgórza). Ścieżka zaprasza w dół, ale musimy zaraz skręcić w lewo i utrzymując kierunek wschodni (najpierw w dół na przełęcz, a potem pod górę), idąc na przełaj, wejść na najwyższe wzniesienie Pańskich Łąk (437 m). Wybierając ścieżki, nadal idziemy na wschód na kolejne wniesienie Pańskich Łąk, odległe o ok. 500 m od poprzedniego. Przez cały czas w dole towarzyszy nam widok Odrzechowej z charakterystyczną wieżą dawnej murowanej cerkwi na pierwszym planie. Na drugim wzniesieniu zmieniamy kierunek na płd.-wsch, schodzimy w dół, by wejść na pierwszy wierzchołek Caryńskiego (451 m). Drugi wierzchołek w odległości pół kilometra w kierunku wschodnim. Stąd, wybierając dogodne ścieżki, schodzimy w dół, do drogi Zarszyn – Odrzechowa. Wybieramy odbiegająca od niej drogę polną biegnąca prosto na wschód. Idziemy nią kawałek, po czym na przełaj wspinamy się na szczyt Patrii (474 m). Podziwiamy rozległy krajobraz: z tyłu ściana lasu (zaraz wejdziemy do niego), lecz od południa wzrok ogarnia rozległy obszar od Woli Sękowej na wschodzie po odległy Rymanów na zachodzie. Na południu na horyzoncie zalesiony wał Bukowicy.

Z Patrii schodzimy przez kilka minut na wschód w dół do malej przełączki. Tu już nie wchodzimy na następne wzgórze, lecz skręcamy ostro w lewo (kierunek płn.-wsch.) na wyraźną drogę polną, która po ok. pięciuset metrach zagłębia się w las. Idziemy nią prosto, nie zważając na odbiegające w bok dróżki. Po ok. 700 metrach wychodzimy na dużą śródleśną polanę. Mijamy ją idąc na północ, przechodzimy przez malutki lasek i ponownie wychodzimy na rozległy trawiasty brzeg, ograniczony z lewej i z prawej lasem. Podchodzimy do prawej ściany lasu, gdzie napotykamy wygodną drogę, która już ciągle w dół po 10 minutach wyprowadzi nas na pola zarszyńskie. Idziemy wzdłuż potoczku Wierzbowiec do widocznego doskonale Zarszyna (można kierować się na wieżę kościelną). Gdy wzgórze wyraźnie się kończy, przechodząc w płaskie pole, skręcamy w lewo, a przed cegielnią w prawo. Wygodną droga koło stawu dochodzimy do Posady Zarszyńskiej i do drogi głównej. Jeszcze 700 m i jesteśmy na przystanku PKS, skąd autobusem lub busem wracamy do Beska.

 

 

  1. Szlak krajoznawczy: „Na górę Hełm w Trześniowie”.

Nieznakowany.

Szlak pieszy, turystyczny.

Trasa: Besko PKP – ul. Kolejowa – ul. Rymanowska – Poręby – Bzianka – Wisłok – Trześniów – Hełm (398 m) – Buków. Długość trasy: 12 km.

 

Opis szlaku

Szlak dosyć trudny orientacyjnie, tylko dla wprawnych turystów, którzy umieją się posługiwać mapą topograficzną i kompasem. Wymaga odpowiedniego ekwipunku turystycznego (dobre buty, kurtka przeciwdeszczowa itp.). Na trasie na początku i na końcu las, część środkowa to przyjemna wędrówka przez bezleśne wzgórza (Pańskie Łąki, Caryńskie, Patria). Z Patrii długie zejście do Zarszyna. Długość trasy: 16 km, czas przejścia: 5.30 godz. Szlak ten po raz pierwszy opisał znany krajoznawca, Władysław Krygowski.

 

Od przystanku kolejowego idziemy ul. Kolejową do drogi głównej. Skręcamy w lewo i za mostem

 

 

  1. Szlak krajoznawczy: „Przez Beską Górę do Rymanowa”.

Nieznakowany.

Szlak pieszy, turystyczny.

Trasa: Besko PKP – Hrabeń – Las Hrabeński – Lisia Góra (351 m) – kapliczka – Beska Góra (404 m) – Rymanów. Długość trasy: X km.

 

 

Opis szlaku

Szlak dosyć trudny orientacyjnie, tylko dla wprawnych turystów, którzy umieją się posługiwać mapą topograficzną i kompasem. Wymaga odpowiedniego ekwipunku turystycznego (dobre buty, kurtka przeciwdeszczowa itp.). Na trasie na początku i na końcu las, część środkowa to przyjemna wędrówka przez bezleśne wzgórza (Pańskie Łąki, Caryńskie, Patria). Z Patrii długie zejście do Zarszyna. Długość trasy: 16 km, czas przejścia: 5.30 godz. Szlak ten po raz pierwszy opisał znany krajoznawca, Władysław Krygowski.

 

Od przystanku kolejowego idziemy ul. Kolejową do drogi głównej. Skręcamy w lewo i za mostem

 

 

 

Szlaki rowerowe znakowane (wyznakowane przez Gminę Rymanów)

 

Szlak rowerowy niebieski (Szlak etnograficzny)

Rowerowy szlak etnograficzny – 31 km

Pętla: Rymanów – Bartoszów – Sieniawa – Mymoń – Pastwiska – Rudawka Rymanowska – Wisłoczek – Rymanów Zdrój – Rymanów.

 

Szlak rowerowy zielony (Szlak doliną Wisłoka)

Rowerowy szlak doliną Wisłoka – 35 km

Pętla: Rymanów – Ladzin – Wróblik Królewski – Wróblik Szlachecki – Milcza – Bzianka – BeskoMymoń – Sieniawa – Bartoszów – Rymanów.

 

 

Warto przypomnieć, że średnio co osiem lat, po ciekawym i urozmaiconym krajobrazowo terenie gminie Besko, odbywa się rajd pieszy „Powitanie Wiosny”, organizowany przez PTTK „ziemia sanocka” w Sanoku. W 2011 r. gmina Besko po raz drugi była gospodarzem rajdu.

 

 

 

 

[1] Do wczesnych lat 70. (czyli do czasu wybudowania zapory) szlak od tego miejsca był wyznakowany zupełnie inaczej: z opisanej polanki biegł dalej samym brzegiem Wisłoka, po czym, w tzw. Zawoju, po wiszącej kładce przekraczał rzekę. Dalej szedł przez Sieniawę i w Głębokiem ponownie schodził nad lewy brzeg rzeki. Przez 2 km biegł wąwozem i na wysokości Pastwisk przekraczał rzekę. Z Pastwisk szedł na Spalony Horbek 546 m. Jego dalszy bieg pokrywał się na ogół z dzisiejszym. Był to oczywiście dużo ciekawszy wariant niż obecnie.

[2] Z Puław Górnych odchodzą trzy autobusy PKS: o 11.00 (sobota), 14.25 (dni nauki szkolnej) i 15.35 (pn.-pt., w dni robocze). Aktualizacja: luty 2011 r. Wracając, najlepiej wysiąść na przystanku Sieniawa-skrzyż., by stąd pieszo wrócić do Beska (2 km).

 

[3] Adam Ostaszewski (1860-1934) – „ Leonardo ze Wzdowa”, doktor prawa i filozofii, był niesamowicie uzdolnionym człowiekiem i poliglotą (znał ponad 20 języków). Zajmował się tłumaczeniem poezji z całego niemal świata, sam pisał wiersze i utwory sceniczne. Przejawiał rozległe zainteresowanie naukami ścisłymi: w 1881 r. skonstruował model samochodu, siedem lat przed odkryciem Roentgena stwierdził istnienie promieni przenikliwych, w 1908 r. opatentował w Anglii zabawkę latającą, zbudował automat do gry w szachy oraz instrumenty naukowo-badawcze z zakresu fizyki, astronomii i techniki druku. Na jednym ze wzniesień wzdowskiego parku zbudował obserwatorium astronomiczne (podobno negował w części kopernikański heliocentryzm).

[4] Krygowski Władysław, Beskid Niski, Pogórze Ciężkowickie (część wschodnia i Pogórze Strzyżowsko-Dynowskie (część zachodnia). Wydawnictwo „Sport i Turystyka”. Warszawa 1977, s. 352-353.