V. 2. Zabytki gminy Besko

Besko nie posiada zabytków w skali europejskiej czy nawet krajowej. Ale i tu znajdziemy ciekawe obiekty, przypominające turyście i krajoznawcy o przebogatej historii tej ziemi. Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków: Rejestr zabytków nieruchomych – województwo podkarpackie wymienia pięć zabytków:

  • drewniany kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego wybudowany w 1755 r., później przebudowany,
  • klasycystyczną dzwonnicę przykościelną z 1841 r.,
  • zespół dworski z przeł. XIX i XX w. obejmujący: oficynę, spichlerz, zabudowania gospodarcze, park, ogrodzenie z kapliczką i zegarem słonecznym,
  • zajazd nr 253 wybudowany w latach 1790-1810,
  • dom zakonny ss. felicjanek, obejmujący dom nr 467 z 1883 r., drewniany dom nr 466 z 1936 r. oraz kamienną figurę Matki Boskiej z 1870 r.

 

 

Zabytkowy kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Besku i kompleks plebański

To najważniejszy zabytek architektury drewnianej Beska, usytuowany w północno-wschodniej części Beska, po prawej stronie drogi powiatowej z Beska do Wzdowa (500 m od drogi głównej), obok nowego kościoła parafialnego. Obecnie rzadko użytkowany. Klucze na plebanii (piętrowy budynek obok).

Parafia łacińska w Besku powstała w 1595 r. – zgodę na jej utworzenie wydał król Zygmunt III Waza, spełniając prośbę Jerzego Grzegorza Mniszcha, starosty sanockiego.

Obecny kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego jest drugim w dziejach wsi; pierwszy znajdował się na tzw. Kościelisku, po lewej stronie Wisłoka. W wyniku częstych wylewów rzeki, musiano go przenieść na wyższe miejsce po drugiej stronie Wisłoka. Zgodę na jego budowę wydał 14 stycznia 1755 r. król August III Wettin, przychylając się do prośby starosty sanockiego Jerzego Augusta Wandalina Mniszcha z Dukli, zarazem marszałka nadwornego koronnego i kasztelana krakowskiego. Starosta przeznaczył na ten cel grunty po prawej stronie Wisłoka, w bliskości dworu, z którego do kościoła wysadzona zostanie aleja drzew. W 1755 r. kościół został konsekrowany przez ks. bpa Wacława Sierakowskiego; pierwszym proboszczem został ks. Wawrzyniec Szmidziński, inicjator powstania nowego kościoła. Dokument przyzwalający budowę tegoż kościoła został potwierdzony 12 września 1757 r. podpisem króla Augusta III.

Beska świątynia jest niewielkim późnobarokowym drewnianym (jodła) budynkiem konstrukcji zrębowej na kamiennej podmurówce, orientowanym – jego prezbiterium wyznacza kierunek wschodni, skąd w dniu Sądu Ostatecznego przyjść ma Chrystus. Pierwotnie kościół był mniejszy, składał się z prezbiterium i niewielkiej części dzisiejszej nawy głównej. Stosunkowo szybki przyrost ludności wsi należących do parafii (pierwotnie: Besko z Porębami, Mymoń oraz Milcza i Odrzechowa z Pastwiskami) był powodem, iż kościół dwukrotnie rozbudowywano w kierunku zachodnim – w 1893 r. i w międzywojniu, w 1930 r. W 1861 r. naprzeciwko zakrystii została wybudowana zamknięta trójbocznie kaplica Grobu Pańskiego; kościół także był remontowany i odnawiany – ostatni raz w latach 70. XX w.

Podmurówka kościoła osłonięta jest szalunkiem z desek, zaś gzyms podokapowy jest profilowany. Od strony zachodniej podwójne drzwi główne, do których prowadzą kamienne stopnie, nad którymi blaszany daszek

Budynek zewnątrz i wewnątrz jest oszalowany deskami na całej swej wysokości, a gładkie ściany wzmocniono od wewnątrz i od zewnątrz lisicami. Kościół pokryty jest jednokalenicowym, dwuspadowym dachem, pierwotnie gontowym, w 1930 r. pokrytym modną wtedy blachą. Nad dachem u drzwi wejściowych niewielka wieżyczka z krzyżem, a nad prezbiterium sześcioboczna sygnaturka również zwieńczona krzyżem (do roku 1993 znajdował się tam dzwon). Trzeci krzyż stanowi zakończenie prezbiterium od wschodu.

Wewnątrz kościół jest trójnawowy, o charakterze halowym; nawy wyznaczone są przez półkoliste arkady, wsparte na słupach z ornamentacyjnymi kapitelami.

Prezbiterium (dł. 10 m, szer. 6,20 m, wys. 8 m) zamknięte trójbocznie, po jego bokach symetrycznie położone niewielkie przybudówki: z prawej – kaplica Grobu Pańskiego (szer.: 6,50 m, wys.: 3,50 m), zaś z lewej – zakrystia pokryta od zewnątrz gontem (dł. 9 m, szer. 4,80 m, wys. – 3 m), o ścianach wewnątrz i zewnątrz wzmocnionych lisicami, z wejściem od północy. Po lewej stronie wejścia głównego (przy ścianie północnej) znajduje się boczny przedsionek (dł. 3,80 m, szer. 2,80 m). W przedsionku umocowana jest przyścienna, miedziana kropielnica, trybowana[1], z 1. poł. XIX w. Drzwi z prezbiterium do zakrystii drewniane, ze starymi okuciami, jeszcze z XVIII w. Przy zewnętrznych drzwiach zakrystii stara klamka i okucia (z datą: 1826). W zakrystii szafka, w której przechowuje się naczynia liturgiczne z malowidłem przedstawiającym Chrystusa na krzyżu z 2. poł. XVIII w. Tu również fotel z 1. poł. XIX w. i miedziane naczynia na wodę święconą z 1. poł. XIX w.

Na belce tęczowej, oddzielającej prezbiterium od nawy, późnobarokowy krucyfiks pochodzący z XVIII w. (o jego późnobarokowym charakterze świadczy tzw. peryzonium, czyli opaska na biodrach Pana Jezusa).

Nawa główna (wraz z bocznymi) ma długość 21,20 m, szerokość 10,80 m, a wysokość 8 m. Jej ogólna powierzchnia wynosi 242 m2. Wsparta została na dwóch rzędach czworobocznych filarów po cztery z każdej strony, połączone półkolistym łukiem; na gzymsowych kapitelach znajdują się malowidła czterech ewangelistów oraz dwóch polskich świętych – św. Kazimierza i św. Stanisława. Część dobudowaną oddziela od starszej pierwotnej, jeszcze z XVIII w. również arkada – na dwóch ostatnich filarach opiera się chór z zabytkowymi organami z 1893 r. Prospekt organowy z pocz. XIX w.

Stropy płaskie, tylko w kaplicy pozorne sklepienie kolebkowe. Do nawy, po lewej stronie, wiedzie kruchta z przełomu XIX i XX w. Okno nad prezbiterium (po prawej stronie) służyło do oświetlenia świątyni, budowane było z uwagi na kierunek ruchu słońca. Okna nawy są prostokątne, wielokwaterowe z obramowaniem, po pięć na każdej ścianie (pierwotnie było cztery). Okna w kaplicy zamknięte są półkolistym łukiem. Obecną posadzkę położył w 1969 r. ks. Jan Mikosz.

Besko miało szczęście do dobrych proboszczów. W ustnych przekazach wspominani są jeszcze starsi proboszczowie: ks. Kwiatkowski, ks. Flaiszman, ks. Stankiewicz oraz surowy ks. Knap; ze szczególnym jednak sentymentem wspomina się jego następcę, którym był ks. Andrzej Witko – człowiek ewangelicznie dobry, rozmodlony, równo traktujący wszystkich mieszkańców. Po nim na długie lata objął probostwo zasłużony dla wsi ks. Jan Mikosz. Obecny (od 1994 r.) gospodarz parafii, ks. proboszcz Andrzej Gil, chętnie pokaże nam wnętrze tego zabytkowego obiektu. A warto tam wejść, by zobaczyć pokryte malowidłami ściany, swoistą Biblię pauperum dla niepiśmiennych niegdyś chłopów.

Trójnawowa wewnątrz budowla pokryta jest bogatą neogotycką polichromią figuralno-ornamentową z 1860 r. ze ściennymi i sufitowymi malowidłami. W prezbiterium dwie boczne narracyjne sceny, nawiązujące do wezwania kościoła: „Cesarz niesie krzyż św. biskupowi Herakliuszowi” oraz „Uzdrowienie krzyżem św. chorej kobiety” (koło ambony). Na ścianach bocznych prezbiterium i nawy iluzoryczne barokowe postacie świętych (14 sylwetek, m. in. św. Szymon, św. Juda Tadeusz, św. Filip) oraz czterech aniołów w ozdobnych obramowaniach. Na zwieńczeniach barokowych kapiteli postacie czterech ewangelistów (św. Mateusz, św. Marek, św. Łukasz i św. Jan) oraz dwóch świętych polskiego Kościoła: św. Stanisława i św. Kazimierza; na suficie freski: „Trójca Święta”, „Niepokalane Poczęcie NMP” oraz „Wniebowzięcie NMP”. Polichromia została odnowiona w 1972 r., a poprawiona w 1989 r.

Nie wiemy jak wyglądał pierwszy ołtarz główny, natomiast obecny został postawiony w 1889 r. przez ks. proboszcza Franciszka Stankiewicza ze składek parafian kosztem 1000 zł. Zbudowany jest w stylu późnorenesansowym, z elementami klasycznymi, posiada liczne złocenia. W ołtarzu głównym znajduje się rzeźba Chrystusa na krzyżu, zaś jego zasłonę przedstawia obraz Niepokalanie Poczętej Najświętszej Marii Panny. U stóp Jezusa, po obu stronach tabernakulum, stoją złocone rzeźby: św. Jana Apostoła i Matki Bożej. Cały ołtarz wieńczy tzw. gloria, czyli promieniste koło z rzeźbą gołębicy, symbolizującej Ducha Świętego. Na rzeźbionych kolumnach po obu stronach glorii znajdują się rzeźby dwóch aniołów w adoracyjnych pozach. Pozostałe dwie kolumny zakończone są dekoracyjnym motywem w kształcie liści akantu. Poniżej rzeźbionego w drewnie tronu (wspartego na dwóch kolumienkach z Barankiem na szczycie) znajduje się tabernakulum, wykonane w Przemyślu przez Konopelskiego (wcześniejsze zostało zakupione przez ks. Flaiszmana za 70 złr, zastąpiło jeszcze dawniejsze, XVIII-wieczne). Antepedium wielkiego ołtarza utkane zostało z paciorków przez beską kolatorkę, Anielę Kłopotowską – kompozycja tkaniny przedstawia trzy cnoty kardynalne: wiarę (krzyż), nadzieję (kotwica) i miłość (serce), na tle roślinnych deseni. Do głównego ołtarza wchodzi się po dwóch stopniach. Po bokach prezbiterium znajdowały się ławki kolatorskie dla fundatorów i dostojników (właściciela wsi i jego rodziny), do których wchodziło się od strony zakrystii. Całe prezbiterium oddzielone było od wiernych balaskami (płotkiem).

Po lewej stronie za balaskami, obok ławki kolatorskiej, znajduje się półkolista barokowa ambona ozdobiona płaskorzeźbami tablic dekalogu z monogramem: PJMN (Pan Jezus, Maryja Niepokalana). Ambona zakończona jest daszkiem, na którym jest rzeźba Ducha Świętego w postaci gołębicy.

We wnękach naw bocznych znajdują się ołtarze boczne, stylowo podobne do ołtarza głównego. W prawym ołtarzu (południowym) mieści się obraz Matki Bożej Różańcowej także z 1863 r., zakupiony przez Bractwo Różańcowe za sumę 35 złr.[2] Antepedium ołtarza MB Różańcowej wykonane jest ręcznie z paciorków komponowanych w różne desenie. Od 1980 r. w ołtarzu tym znajdował się obraz MB Nieustającej Pomocy, który – po wybudowaniu nowego kościoła – przeniesiono doń, umieszczając po prawej stronie prezbiterium.

W lewym ołtarzu (północnym) – obraz Najświętszego Serca Pana Jezusa. W jego nastawie obraz Przemienienia Pańskiego, ufundowany przez parafiankę Królicką z Milczy w 1863 r. za 25 złr. Antepedium ołtarza Serca Jezusowego to obraz na płótnie przedstawiający Ostatnią Wieczerzę. Obok niego przy ścianie południowej drewniana chrzcielnica stylizowana na kształt puszki z 2. poł. XVIII w. z rzeźbionymi głowami aniołków; na pokrywie rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem.

Oba ołtarze boczne poddano przeróbkom w 1891 r., kosztem 600 zł, które uzyskano ze składek parafian.

Do czasu wybudowania nowego kościoła na ścianach zawieszone były obrazy czternastu stacji drogi krzyżowej, ufundowane przez Mariannę Królicką z Poręb w roku 1863 (za kwotę 125 złr). W 1996 r. przeniesiono je do świątyni obok (pierwszą drogę krzyżową w nowym już kościele odprawił dk Ryszard Płatek z Beska).

Najcenniejszymi zabytkami ruchomymi są m. in. księgi: pierwszy mszał rzymski z 1680 r. z jedenastoma miedziorytami (m. in. herby Polski, Rusi i Wazów), wydany w drukarni Baltazara Moreti w Antwerpii, drugi mszał z 1754 r., oprawiony w deski i skórę z monogramem IHS i sceną Ukrzyżowania, wydany w Wenecji oraz trzeci mszał z 1792 r. także wydany w Wenecji.

Innymi zabytkami są świecznik na paschał oraz naczynia liturgiczne z pocz. XVII w. (kielich barokowy z 2. poł. XVII w.). Pozostałe naczynia liturgiczne pochodzą z XIX w. (puszka na komunikanty, ofiarowana przez żonę Sydonię Gniewosz, żonę Antoniego Gniewosza w 1879 r., kielich z 1894 r., ofiarowany przez organistę i nauczyciela Piotra Świątkiewicza, pozłacana monstrancja, otrzymana w 1898 r. od rodaków z Ameryki, obecnie w nowym kościele). Poza tym – cenne szaty liturgiczne z XVIII i XIX w. (liczne ornaty, bogato zdobione). Parafia posiada również dwa relikwiarze rokokowe z XVIII w. W pierwszym relikwie: św. Stanisława, św. Jerzego, św. Tomasza i św. Moniki, w drugim – ułamek drzewa krzyża św., który parafianie całują podczas odpustu parafialnego 14 września oraz podczas nabożeństwa Gorzkich Żalów.

Obok kościoła, po lewej, zabytkowy spichlerz plebański z 1. poł. XIX w. Stara XVIII-wieczna plebania została rozebrana z chwilą powstania nowego kościoła – obecnie na jej miejscu jest kościelny parking. Nową plebanię wybudowano w latach 1976-1980.

Do kościoła wiedzie zabytkowa wolnostojąca dzwonnica, kiedyś stojąca na dawnym przykościelnym cmentarzu. Wybudowano ją w roku 1841 za czasów posługiwania ks. proboszcza Aleksandra Kwiatkowskiego. Jest murowana, dwukondygnacyjna, z trzema arkadami na każdej kondygnacji i z niewielkim balkonikiem w górnej kondygnacji (od północy). Między kondygnacjami ząbkowany gzyms. Przykryta czterospadowym blaszanym dachem, z wydatnymi okapami od północy i południa. W środku półkolista rama z dwuskrzydłową kratownicą z żelaza, na prawo (od strony kościoła) – podobna, mniejsza bramka, po lewej – wejście schodkowe na wyższą kondygnację. Z dawnych czasów ocalał tylko jeden dzwon, „Stanisław”, zakupiony w 1918 r. przez ks. Knapa, o średnicy 85 cm i wysokości 75 cm, ozdobiony na głowicy girlandami winogron i napisem „Zmartwychwstanie Ojczyzny w roku 1918”.

W 1959 r. zostały dokupione przez ks. Witkę w przemyskiej ludwisarni Felczyńskich jeszcze dwa dzwony. „Andrzej” o wadze 896 kg, zawiera długi napis: „IMIĘ MOJE ANDRZEJ, wydzwaniać będę dla wszystkich Boże Miłosierdzie, pokój i błogosławieństwo. Powołały mnie do życia ofiarne serca parafian Besko, diecezji przemyskiej, kiedy ordynariuszem był J. E. ks. bp dr Franciszek Barda, a proboszczem ks. Andrzej Witko. Roku Pańskiego 1959”. Nastrojony został na dźwięk „H”. Drugi dzwon to „Maria”; waży 189 kg. Na nim słowa: „IMIĘ MOJE MARIA, na chwałę Królowej Polski w III roku Wielkiej Nowenny R.P. 1959. Ufundowali mnie parafianie Besko, diecezja przemyska, kiedy ordynariuszem był J. E. ks. bp dr Franciszek Barda, a proboszczem ks. Andrzej Witko”. Dzwon ten nastrojono na dźwięk „Dis”.[3]

Przez wszystkie lata dzwony musiały być poruszane ręcznie przy pomocy sznurów. W poł. lat 80. ks. proboszcz Mikosz zmodernizował dzwonnicę; od tej pory dzwony uruchamiane są elektrycznie. Dzwonnica była konserwowana przez ks. proboszcza Gila w 2001 r. – dzwony podwieszono na metalowej konstrukcji oraz wykonano nowy balkon z barierką. Beskie dzwony możemy usłyszeć codziennie o godz. 12.00 i pół godziny przed każdą mszą św. Towarzyszą także procesji pogrzebowej.

 

 

Nowy kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Besku

Stojący obok zabytkowego kościoła, duża i nowocześnie zaprojektowana świątynia, wykonana z betonu i cegły. Msza św. w niedziele i święta: 7.30, 9.15, 11.00, 16.30; w dni powszednie: 7.00 i 17.00 (w lecie – 18.00). W każda środę, wieczorem – Nowenna do matki Bożej Nieustającej Pomocy. Odpusty: 14 września – uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego oraz 27 czerwca – święto Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Klucze na plebanii (piętrowy budynek obok).

Już w 1981 r. długoletni proboszcz beskiej parafii, ks. prałat Jan Mikosz zainicjował budowę nowego, bardzo dużego kościoła, w które to dzieło włączyła się cała parafia. Projektem zajął się inż. Edmund Królicki. Budowę rozpoczęto w 1983 r. 23 czerwca 1985 r. ks. bp Tadeusz Błaszkiewicz wmurował w narożnik świątyni kamień węgielny i stosowny akt erekcyjny. Od tej pory budowa z przerwami trwała do 1996 r. W 1992 r. dach o konstrukcji drewnianej pokryto blachą ocynkowaną. Dzieło budowy kończył już nowy proboszcz parafii – ks. Andrzej Gil. 14 września 1996 r., w święto Podwyższenia Krzyża Świętego (odpust parafialny), metropolita przemyski, ks. abp. Józef Michalik, dokonał uroczystego poświęcenia nowej świątyni.

Budowla robi wrażenie – wystarczy stanąć na schodach i popatrzyć w górę na fasadę ściany czołowej, by uznać trud setek pracujących, a tysięcy wspomagających. Jego długość wynosi 42,54 m, zaś szerokość – 32,68 m. Całkowita powierzchnia kościoła wynosi ponad 900 m2, zaś kubatura – 15000 m3. Wewnątrz kościół jest biały, co dodatkowo rozszerza perspektywę. Niezwykle zasłużonymi budowniczymi beskiej świątyni byli dwaj beszczanie: Józef Kijowski i Antoni Suwała, pracujący pod kierunkiem inżyniera Stanisława Janowskiego z Sanoka.

Zmarły na początku 2005 r. ks. Mikosz może być dumny ze swego dzieła. Jego pogrzeb był olbrzymią manifestacją jedności wszystkich beszczan, niezwykle mocno przywiązanych do swego ks. prałata, którego wolą i pragnieniem było spocząć na beskim cmentarzu, pośród swoich parafian. Wielu mówiło, że odszedł jeden z Autorytetów tej wsi.

 

 

Nowe kościoły w Mymoniu i Porębach

To nowe, niewielkie kościoły, będące dumą małych społeczności tych wsi.

Jako pierwszy, w szybkim tempie, wyrósł kościół w Porębach. Od momentu podjęcia decyzji do wybudowania i wykończenia świątyni (1984) upłynął zaledwie rok. Poświęcenia dokonał 21 czerwca 1986 r. ks. abp Ignacy Tokarczuk. Kościół jest pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Świątynia usytuowana jest pośrodku wioski, a ze względu na równinny charakter terenu, widoczna jest z daleka. Największa odległość, jaką teraz porębianie pokonują w drodze do kościoła, wynosi tylko 1 km. W niedzielę odprawia się w nim jedną mszę św. o godz. 10.00, zaś w pierwsze piątki miesiąca – o 15.30.

Kościół stoi na parceli o pow. 20 a; jest niewielki – jego długość wynosi 22 m, szerokość – 9 m, zaś wysokość ścian – 7 m. Przy końcu nawy niewielki pseudotransept, zawierający ołtarze boczne. Dach pokryto blachą. W kościele jest stały ołtarz z ambonką, metalowe tabernakulum, stacje drogi krzyżowej i wygodne ławki. Szereg osób z Poręb ofiarowało do swego kościoła cenne wyposażenie liturgiczne (monstrancje, kustodię, welon, kielichy mszalne, ornaty, baldachim, świece ołtarzowe, figury Chrystusa Frasobliwego oraz Chrystusa Króla Wszechświata).

W ołtarzu głównym obraz Serca Jezusowego, ufundowany przez Józefa Szurgota[4], niegdyś podarowany do kościoła w Besku. Po wybudowaniu nowej świątyni w Porębach, ks. Mikosz przekazał wsi także ten obraz. Po prawej freski: „Św. Stanisław” i „Zwiastowanie Anielskie”, po lewej – „Św. Wojciech” i „Zmartwychwstanie Pana Jezusa” (pod nim wejście do zakrystii). Na ścianach nawy freski: „Wesele w kanie Galilejskiej” (koło chóru, po prawej stronie u góry) i „Ostatnia Wieczerza” (koło chóru, po lewej stronie u góry). Przy prezbiterium ołtarze boczne: w prawym – figura NMP, na ścianach freski Maryi Niepokalanej (Niewiasty Apokaliptycznej) i Ojca Świętego Jana Pawła II, Jej czciciela; w lewym – figura św. Józefa, trzymającego na ręku małego Jezusa, powyżej freski Jezusa Miłosiernego i s. Faustyny. Na ozdobionym trzema pająkami suficie stylizowane „Osiem błogosławieństw” i chrystogram „IHS”[5]

Mieszkańcy Poręb są dumni ze swej świątyni, mimo że ich wieś liczy tak niewiele numerów.[6]

Nieco później powstał kościół w Mymoniu. Budowa rozpoczęta w 1985 r. została zakończona w 1988 r. 5 grudnia tego roku ks. bp Ignacy Tokarczuk poświęcił nową świątynię pw. Miłosierdzia Bożego. Budynek stoi pośrodku wsi, ma 368 m2 powierzchni i kubaturę 1580 m3. W prezbiterium nad tabernakulum umieszczono mozaikowy wizerunek Jezusa Miłosiernego („Jezu, ufam Tobie”). Po obu stronach postacie świętych: po prawej – św. Jan z Dukli, zaś po lewej – św. Faustyna. Nad oknami nawy głównej dwa malowidła: po prawej – „Jezus w drodze do Emaus”, po lewej – „ostatnia Wieczerza”. Msze św. w niedziele i święta o godz. 8.30, a w każdy pierwszy piątek miesiąca – o 15.30.

 

 

Dom zakonny sióstr Felicjanek

Testament ks. Flaiszmana zobowiązywał jego następcę do sprowadzenia do Beska sióstr felicjanek, celem stworzenia ochronki dla małych dzieci oraz opieki nad sierotami i biedakami. Pierwsze siostry przybyły do wsi w 1883 r., przystępując do organizacji powierzonych sobie zadań. Na ich potrzeby wzniesiono stojący dziś murowany dom zakonny, w 1936 r. powstał obok drewniany budynek ochronki.

W 1988 r. murowany dom zakonny ss. felicjanek został wciągnięty w rejestr zabytków. Budynek obecnie stoi pusty, popadając w coraz to większą ruinę. Siostry zamieszkały na piętrze budynku drewnianego, gdzie koszty eksploatacji są tańsze. W tym też budynku na parterze prowadzone jest przedszkole.

W murowanym domu zakonnym sióstr jest pochodząca z 1883 r. niewielka, przepiękna neogotycka kaplica św. Józefa, poświęcona w 1886 r. 19 marca, w dzień św. Józefa, uroczyście obchodzono odpust, przy całodziennym wystawieniu Najświętszego Sakramentu i nabożeństwie do świętego patrona. W uroczystościach tych uczestniczyli także parafianie. Kaplica ma wymiary 5 : 4,5 : 4,5 m. W ołtarzu (zainstalowanym zresztą później) umieszczona jest figura patrona oraz tabernakulum. Po obu stronach ołtarza są dwa witraże. Z tyłu kaplicy jest niewielki chórek, połączony z mieszkaniem sióstr. W 1926 r. w kaplicy zainstalowano obraz św. Teresy od Dzieciątka Jezus, a trzy lata później cały dom zakonny, w tym kaplica, został odnowiony przez malarza Lisowskego. Niestety, od wielu lat, z powodu trudności finansowych, cały budynek łącznie z kaplicą jest nieużytkowany.

 

 

Krzyże i kapliczki przydrożne

Zawsze były przejawem ludowej, szczerej pobożności, zdobią liczne parcele domów, miedze pól, nawet leśne polany i szczyty wzgórz. Niektóre z nich pochodzą jeszcze z końca XIX w., bardzo wiele z początku XX w. lub okresu międzywojennego.

Najbardziej znany i zarazem wyeksponowany jest krzyż na wzgórzu 342 m, które właśnie od niego wzięło swoją nazwę. Co roku, idąc na to wzgórze, mieszkańcy odprawiają drogę krzyżową. Do 2007 r. krzyż był wykopywany, a następnie na ramionach ludzi wnoszony na szczyt. W 2007 r. stary i zniszczony krzyż zastąpiono nowym; obecnie podświetlony niebiesko krzyż doskonale widoczny jest nocą z odległości kilku kilometrów. Lokalna legenda mówi o ukrytych w głębi tej góry skarbach.

Innym znanym wizerunkiem jest duży krzyż, ustawiony na granicy Beska i Zarszyna, przy drodze głównej; nikt nie pamięta jego postawienia, po prostu stoi tu „od zawsze” (być może jeszcze od końca XVIII w.). Wg ustnych relacji (Julian Wróbel) niegdyś w tym miejscu wznosiła się szubienica, na której tracono złoczyńców.

Z kolei krzyż, stojący na końcu Hrabenii, przypomina o cholerze, która szalała w Besku w 1873 r. Ozdobny, żeliwny krzyż (wys. 1,20 m) postawiono na białym postumencie (wys. 1,30 m). Na tabliczce słabo czytelny napis po polsku i ukraińsku: „Ludu włościański Ruski i Polski, zaczynaj w Imię Boże, a Pan Bóg ci dopomoże”. Pod tabliczką żeliwne postacie NMP i św. Jana.

W przysiółku Cieplaki (ul. Długa), 180 m na północ od toru kolejowego, stoi dębowy krzyż (wys. 4,5 m), związany z frontem 1944 r. Niemcy, chcąc mieć ostrzał na Wzdów i Jaćmierz, przewrócili go, ustawiając w tym miejscu działo. Po pierwszym oddanym strzale, uderzył w to miejsce sowiecki pocisk, zabijając cały działon – siedmiu niemieckich żołnierzy. Po wojnie krzyż ustawiono z powrotem. Na krzyżu wizerunek Chrystusa wycięty z blachy i pomalowany. Postawił go przed wojną ks. Witko z parafianami z okazji misji.

Kolejny ciekawy dębowy krzyż znajduje się na ul. Bieszczadzkiej, naprzeciw byłego POM-u (ob. opiekuje się nim Stanisława Mermer). Jest bardzo stary, istnieje przypuszczenie, że ufundował go Jan Kuśnierz pod koniec XIX w. Wys. 4 m. Jego konstrukcja drewniana była wymieniana już dwa razy, natomiast metalowa pasja jest oryginalna.

Stary krzyż stoi również w Porębach (przy skrzyżowaniu ul. Rymanowskiej z ul. Wiejską). Na postumencie napis: „Fundator Jan Szurgot. 1913”. Ustawiony został w podzięce za otrzymane zdrowie. Niegdyś miał stać w innym miejscu, ale na rozstaju dróg ustawił go fundator, który po komasacji gruntów tu właśnie otrzymał pole.

W przysiółku Wola (ul. Podkarpacka), w otoczeniu lip znajduje się bardzo ciekawy krzyż, postawiony w 1927 r. Wystawił go greckokatolicki mieszkaniec Beska po szczęśliwym powrocie z Ameryki. Z przodu płaskorzeźba unickiego krzyża i już nieczytelny napis. Na wysokim białym dwukondygnacyjnym cokole (wys. 1,90 m), zakończonym u góry potrójnym gzymsem – trapezoidalna, żeliwna podstawa krzyża z wizerunkiem Michała Archanioła. Sam krzyż także żeliwny (wys. wraz z podstawą: 1,20 m). Sprzeczne są relacje o fundatorze: mógł to być Antoni Andryc (zarobkowo przebywał w Ameryce, wywieziony po wojnie na Ukrainę [wg B. Płatek]) lub Jan Kopina (który w ten sposób podziękował za swój powrót za oceanu [wg ks. K. Szyndlera]).

Są także współczesne krzyże przydrożne – m. in. krzyż przy drodze do Poręb, upamiętniający śmierć dwóch młodych mężczyzn – Antoniego Przybyły (20 lat) i Ryszarda Wieloboba (27 lat), którzy tragicznie zginęli w tym miejscu 14 stycznia 1994 r.

Przy drodze z Beska do Rymanowa, (już poza granicą gminy Besko, na tzw. Kanale, koło skrzyżowania w Gniewoszówce) stoi metalowy krzyż o wys. 2,10 m. Postawiono go w 1995 r., upamiętniając tragiczny wypadek autokaru wiozącego drużynę hokejową z Sanoka. Na krzyżu tabliczka z napisem: „Zatrzymaj się na moment refleksji. 23 stycznia 1995 r. Sanok okrył się żałobą. W tym miejscu zginęli tragicznie: Piotr Milan, lat 23, czołowy zawodnik drużyny hokejowej STS Autosan Sanok, Izabela Suska, lat 18, Tomasz Och, lat 22, oboje byli sympatykami tej drużyny. Tragiczny wypadek przerwał wasze młode życie, jednak pamięć po was pozostanie wśród nas na zawsze. Cześć waszej pamięci. Kibice drużyny hokejowej STS Autosan Sanok oraz koledzy z drużyny”.

 

W gminie Besko jest ok. 50 zinwentaryzowanych kapliczek i figur przydrożnych, świadczących o mocnej, choć może prosto wyrażanej, wierze.

Najstarsza drewniana beska kapliczka znajduje się w sanockim skansenie. Postawiono ją przy dzisiejszej ul. Nadbrzeżnej 1 na pocz. XIX w. Obecnie na tym miejscu jest inna kapliczka, także drewniana.

Najstarszą kapliczką istniejącą w Besku jest prawdopodobnie kapliczka z zegarem słonecznym (ul. Kościelna), stojąca przy dawnym murze dworskim. Pochodzi prawdopodobnie z poł. XIX w. Ma 1,30 m wysokości, po odnowieniu w 2007 r. jest ładnie pobielona, odnowiono także postument. We wnęce figura św. Floriana, rzymskiego żołnierza i męczennika.[7] Święty w prawej ręce trzyma naczynie z wodą (stąd patron strażaków), w lewej – włócznię. Wnękę zamyka szyba wprawiona w drewniane ramy. Nad wnęką zegar słoneczny (gnomon).

Także wiekowa, choć trochę młodsza kapliczka stoi przy ul. Starowiejskiej 10. Wybudowana w 1863 r. To trzyczęściowy obiekt, o łącznej wys. 3,35 m. W części górnej, w półkolistej wnęce, żeliwna figura Matki Bożej, w części środkowej także prostokątna wnęka, w której mocno zatarty napis głosi: „Ku większej chwale boskiej za otrzymane dobrodziejstwa i łaski wystawiła gmina Besko w 1863 r.” Całość wieńczy krzyż. Kapliczkę ufundowano jako wotum wdzięczności Bogu za oddalenie epidemii anginy, która nawiedziła Besko w 1862 r.; zmarło wtedy na tę chorobę 30 dzieci. Na mapie katastralnej z 1852 r. w miejscu dzisiejszej kapliczki (lub obok) stał krzyż. Po zniszczeniach wojennych naprawy kapliczki dokonał nieżyjący już Andrzej Bobak, zaś jej gruntownego remontu dokonano w 1992 r. Legenda mówi, że w fundamentach kapliczki znajduje się klisza, na której spisano historię Beska.

Równie stara kapliczka z 1863 r. znajduje się przy ul. Zielonej 7. Wykonana z piaskowca, jest już dosyć zniszczona. Nieczytelny już dziś napis głosił: „Wybudowali Szymon i Katarzyna Kielar na chwałę Bogu w 1863 r.”. Wg relacji, Szymon Kielar po zakup wieńczącego ją krzyża udał się pieszo aż do Przemyśla.

Przedwojenna kapliczka znajduje się przy ul. Przelotowej 41. Wybudowana została w roku 1931 przez Władysławę Kijowską (byłą właścicielkę posesji) po szczęśliwym powrocie męża ze Stanów Zjednoczonych. Po przejściu frontu w 1944 r. obok kapliczki pochowano dwóch Rosjan, saperów (ojca i syna), którzy zginęli, rozminowując teren Beska. W latach 50. ich ciała ekshumowano.

Także z roku 1931 pochodzi piękna, trójkondygnacyjna kapliczka w Porębach (ul. Wiejska 16), o wys. 4 m. W dwóch wnękach figury Matki Bożej. Poniżej napis: „R.[oku] P.[ańskiego] 1931”. Jej fundatorem był Józef Szurgot, niegdyś sołtys Poręb, który wystawił ją w podzięce za szczęśliwy powrót z Ameryki.

Przy ul. Wolskiej 39 stoi kapliczka wybudowana niedawno (w latach 90.), natomiast stara jest rzeźba Matki Bożej z Lourdes, którą zakupiono na pocz. XX w. Początkowo stała w domu, po wybudowaniu kapliczki, przeniesiono ją na obecne miejsce. Wieczorem kapliczka jest oświetlona.

Ciekawa budowlą jest kapliczka z 1937 r. stojąca przy ul. Starowiejskiej. Trójkondygnacyjna, murowana z białej cegły, zwieńczona metalowym krzyżem. We wnęce figura MB Niepokalanie Poczętej. Na dolnym postumencie data: „1937”. Sprzeczne są relacje o motywach jej wybudowania; wg jednej, została postawiona przez Fidlerów [B. Płatek], wg innej – kapliczkę postawili rodzice ks. Andrzeja Czyża, w roku, w którym ich syn przyjął święcenia kapłańskie [ks. K. Szyndler]. W maju przy kapliczce gromadzą się mieszkańcy gł. przysiółka Frysztak, śpiewając litanię loretańską i odmawiając modlitwy do Matki Bożej. Legenda mówi, że niezwykły blask bijący od kapliczki uratował życie podróżnemu jadącemu do Wzdowa, wskazując mu właściwą drogę.

Przy ul. Południowej w Mymoniu przedwojenna dwukondygnacyjna kapliczka z wnęką, w której figura Matki Bożej. W czasie wojny uszkodzona (podobno, żołnierze urządzili sobie z niej strzelnicę), obecnie pięknie odrestaurowana.

U stóp wzgórza cerkiewnego (ul. Podkarpacka) dwie figury: Chrystusa i Matki Bożej Niepokalanej, strzegących schodów wiodących na cmentarz greckokatolicki. Na cerkwisku, obecnie ładnie zagospodarowanym, duży krzyż i kapliczka Matki Bożej z Lourdes, wybudowana w 2008 r. przez beszczan wysiedlonych po II wojnie światowej na Ukrainę.

Inne kapliczki pochodzą z lat 70., 80. i 90. XX w. Najnowsze powstały kilka lat temu – z różnych powodów: jako wyraz wewnętrznej potrzeby, podziękowanie za zdrowie lub inne dobrodziejstwa, upamiętnienie jakiegoś wydarzenia… Wśród nich wyróżniają się oryginalne, rzeźbione w drewnie kapliczki Edwarda Bacza.[8]

Swoje „inne” kapliczki wykonuje również były beski organista, Henryk Puchalik – materiałem jest… makaron i kasza. Jego dzieła są różnej wielkości – jedna z kapliczek ma aż 170 cm, inna, „Grota maryjna”, była wystawiana na Greenpoincie w Nowym Jorku (gdzie mieszkał i pracował przez 3 lata), jeszcze inną wystawiono w oszklonej gablocie przed kościołem w Myczkowcach.[9]

 

 

Cmentarz rzymskokatolicki w Besku

Za kościołem w kierunku wschodnim stary, ponad dwustuletni cmentarz. Pierwszy beski cmentarz istniał przy starej świątyni na tzw. Kościelisku, a po wybudowaniu w 1755 r. nowego kościoła usytuowano go zaraz koło świątyni (gdzieś na miejscu późniejszej dzwonnicy). Prawdopodobnie ks. proboszcz Szymon Urbański na początku XIX w, przeniósł cmentarz na obecne miejsce. Cmentarz jest ogrodzony murkiem, poprawianym i remontowanym przez prawie wszystkich kolejnych proboszczów. Murowaną i otynkowaną bramę cmentarną wzniesiono w 1889 r. Wtedy też ks. proboszcz Franciszek Stankiewicz poszerzył cmentarz o 0,5 morgi kupionego w tym celu pola. Wyraźnie widoczny jest podział cmentarza na część starszą, jeszcze XIX-wieczną (część płn-zach. i płd.-wsch) i nowszą, już XX-wieczną. Najstarsze nagrobki pochodzą z 1852 (obelisk w kształcie kamiennej kolumny zwieńczonej żelaznym krzyżem; tu odbywają się corocznie 11 listopada patriotyczne uroczystości) i 1855 r. Ale napotykamy także nagrobki nowsze obok starszych. Ogółem na beskim cmentarzu jest ok. 1500 nagrobków i mogił, niektóre już bardzo zniszczone przez czas, z wywróconymi krzyżami i nieczytelnymi piaskowcowymi płytami nagrobnymi. W lipcu 2010 r. nieznany sprawca uszkodził 9 nagrobków, tylko te jednak, na których była figura Matki Bożej…

Będąc na tej wiekowej beskiej nekropolii, gdzie dotykalnie wręcz sięgamy dwustu lat historii Beska, warto powoli przejść się po cmentarnych alejkach, odczytując tabliczki ludzi, którzy niegdyś tworzyli historię tej ziemi. Spoczywają tu bescy proboszczowie: ks. Ludwik Flaiszman (grób koło kościoła), ks. Stanisław Knap, ks. Andrzej Witko, ks. Jan Mikosz, s. Lucyna (Karolina Grochola, felicjanka), Józef i Aniela Kłopotowscy (właściciele Beska w poł. XIX w.), gen. Gustaw Truskolaski, Teresa Myczkowska (zmarła młodo córka ostatniego dzierżawcy majątku, Jerzego Myczkowskiego), Jan Męski (zarządca majątku Wiktorów w Zarszynie), Bartłomiej Fidler (wójt i poseł do parlamentu austriackiego) i jego ojciec, Marcin Fidler, Grzegorz Milan (poseł na sejm galicyjski) i jego żona, Zofia, Piotr Świątkiewicz (kierownik beskiej szkoły w końcu XIX w.) z żoną Pauliną, Bronisława Krzywoszańska z Gieradów (nauczycielka, która przeżyła piekło sowieckich łagrów, której męża zamordowano w Katyniu), Zygmunt Schmidt (nauczyciel tajnego nauczania), Roman Mermer i Maria Zielonka (powojenni nauczyciele w szkole podstawowej)… Może z uśmiechem patrzymy na prostotę niektórych nieortograficznie napisanych słów – imion, nazwisk lub zawodów (Chelena, Kijoski, kondóktor).[10] Z pełnym wzruszeniem trzeba się pochylić nad grobami tych, których Bóg tak szybko powołał do wieczności: Agnieszki Rajter, Katarzyny Radetz, Jakuba Jaślara i wieloma innymi… Idąc dalej, zauważamy dwie alejki tych najmłodszych – kilkadziesiąt maleńkich, zadbanych mogił, na niektórych, z wiadomych względów, nie ma nawet imienia…

Kiedy staniesz nad moją mogiłą,

Zatrzymaj się na chwilę,

Miej odwagę posłuchać szelestu liści,

Które przypomną ci, że jest Bóg…[11]

 

 

Cerkwisko i cmentarz greckokatolicki

Warto przejść się na wzgórze (zwane dzisiaj Cerkiew), położone zaraz przy drodze głównej z Sanoka do Krosna, na prawo od budynku urzędu gminy. Szerokie kamienne schody – usytuowane zaraz przy drodze – wiodą prosto na wzniesienie, na którym do 1956 r. stała przepiękna drewniana cerkiew pw. Narodzenia Bogurodzicy.

Żadne dokumenty nie podają, gdzie stała pierwsza cerkiew – jeszcze prawosławna, później greckokatolicka. Niemal na pewno była drewniana. W 1880 lub 1881 r. – za czasów parocha Emiliana Konstantynowicza – przebudowano (wg wcześniejszych zapisów: „odnowiono”) lub wybudowano od nowa obecną, znaną ze starych fotografii, beską cerkiew. Był to trójdzielny drewniany budynek na planie krzyża. Na dachu były dwie wieże w kształcie kopuły, jedna mniejsza nad ołtarzem, druga większa nad nawą. Kalenicowy dach pokryto początkowo gontem, a później blachą. Po obu stronach ołtarza znajdowały się przybudówki – z prawej strony kaplica, z lewej – zakrystia. Koło cerkwi stała dzwonnica oraz drewniana plebania; później wybudowano plebanię murowaną (do niedawna mieścił się w niej urząd gminy).

Prawdopodobnie w 1956 r. cerkiew została rozebrana. Zniszczono w ten sposób niezwykły zabytek, który (poza funkcją sakralną), przyciągałby zaklętym w drewnie pięknem przejeżdżających drogą turystów. Dziś na tym miejscu stoi duży krzyż i kapliczka Matki Bożej z Lourdes, wybudowana w 2008 r. przez beszczan wysiedlonych na Ukrainę po II wojnie światowej. Na cokole rysunek przedstawiający beską cerkiew i napis w języku ukraińskim: „Mario, Matko Boża, módl się za nas, beszczan, którzy spoczywają na wieki na ziemi ojców… Nasza ojczyzna, jak zerwana struna, w sercu dźwięczy bólem. Modli się za Ciebie Bogurodzica i my, potomkowie w dalekim kraju” (wolne tłum.: B. Płatek).

Wokół cerkwi znajduje się częściowo odrestaurowany, otoczony starymi drzewami cmentarz greckokatolicki o pow. ok. 0,7 ha; na nagrobkach napisy pisane cyrylicą. Choć rzadko, jest jeszcze odwiedzany przez rodziny z Ukrainy. Czytając wyblakłe lub zatarte napisy nagrobkowe, mimo woli wspominamy tę część historii Beska, która od 1945 r. jest w zasadzie nieobecna – oto groby beskich proboszczów greckokatolickich: ks. Joana Laureckiego, proboszcza w latach 1848-1875, ks. Emiliana Konstantynowicza, jego następcy, który proboszczował tutaj w latach 1877-1886, ks. Rościsława Mikołaja Prus-Wiśniewskiego, kolejnego proboszcza (1908-1932), ks. Michała Wełyczki, zamordowanego przez Niemców 10 września 1939 r. Ale znajdziemy także grób proukraińskiego ks. Mikołaja Hołowacza, zastrzelonego przez AK… I dziesiątki innych, na których gdzieniegdzie możemy spotkać kwiaty i znicze…

Na dole przy wejściu na kamienne schody wiodące do świątyni, ustawione są dwa pomniki: prawy – wyobrażający Chrystusa i lewy – przedstawiający Matkę Bożą.

Warto także minąć cmentarz i wspiąć się wyżej na wzgórze cerkiewne – z polan roztacza się przepiękny widok na wijący się u dołu Wisłok, a dalej na pasmo Bukowicy i Działu w Beskidzie Niskim.

Od 2006 r. na cerkwisku odbywa się wspólne dla obu obrządków nabożeństwo, w którym uczestniczą beszczanie i członkowie powstałego w Samborze Stowarzyszenia Beszczan.

Może kiedyś nadejdzie czas, że beska cerkiew zostanie odbudowana w tradycyjnym kształcie i – położona zaraz przy głównej drodze – będzie przyciągać turystów, spragnionych niecodziennych widoków i „bieszczadzkich” obiektów.

 

 

Cmentarz wojenny w Mymoniu

Po latach zapomnienia stare wojenne cmentarze sprzed niemal stu lat na powrót „ożywają”, przyciągają uwagę architektów, historyków i zwykłych turystów. Dziesiątki ich znajdziemy w zachodniej części Beskidu Niskiego i na Pogórzu.

Mymoński cmentarz z I wojny światowej przez dziesięciolecia był jedynie zarośniętym miejscem w lesie, obecnie jest uporządkowany i opisany.

Położony na tzw. Zadzielu w Mymoniu; łatwo do niego dojść, skręcając z drogi Besko – Sieniawa w lewo. Po minięciu cmentarza parafialnego w ciągu 5 minut dotrzemy do niego. Sam cmentarz otacza z trzech stron las (od wschodu dukt leśny), zaś od strony północnej pole.

Cmentarz ma kształt prostokąta o wymiarach 25 na 30 m, którego zarys wyznaczają szpalery drzew. Przez środek biegnie alejka dzieląca tę małą nekropolię na dwie równe połowy – w części wschodniej usytuowano 4 zbiorowe mogiły, jeden grób pojedynczy oraz 8 innych grobów, w części zachodniej znajduje się 8 zbiorowych grobów. Jedyny zachowany krzyż z imienną tabliczką stoi na mogile Stanisława Jurczyka (1886-1916) z Suchodołu. Sam teren jest lekko zagłębiony, zaś zarys grobów prawie nieczytelny. Groby zbiorowe mają wymiary 2 na 10 m; dawniej były na nich proste drewniane krzyże. Na mymońskim cmentarzu spoczywa ok. 150-180 ciał żołnierzy biorących udział w krwawych walkach o przełamanie frontu 9, 10 i 11 maja 1915 r.

Przez lata – dzięki inicjatywie dyr. Danuty Szałankiewicz – o ten teren dbały jedynie dzieci ze szkoły w Mymoniu, które porządkowały cmentarz, umieszczały małe krzyże i zapalały znicze. 11 listopada 2000 r., dzięki dotacji z Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie (3 tys. zł) oraz wkładowi Gminy Besko (1 tys. zł), stanął tu wysoki, metalowy krzyż, ogrodzony metalowym, stylizowanym płotkiem. Wykonano także wtedy niezbędne prace porządkowe. W maju 2001 r. przy ołtarzu polowym ks. Andrzej Gil, proboszcz beskiej parafii i zarazem wicedziekan dekanatu jaćmierskiego, odprawił tu uroczystą mszę św., która zgromadziła niemal wszystkich mieszkańców wioski.

Cmentarz nie jest ogrodzony. Obecnie jest już naniesiony na mapy Beskidu Niskiego.

 

 

 

Park podworski i budynki dworskie

Trudno dociec, kiedy w Besku zbudowano pierwszy drewniany budynek dworski dzierżawców Beska; prawdopodobnie miało to miejsce na początku XIX w.

Ówczesny dwór, którym opiekowała się straż dworska, spełniał zarazem rolę domku myśliwskiego, dla kończących polowanie właścicieli okolicznych wsi. Około poł. XIX w. na miejscu pierwszego dworu stanął drugi, już murowany. Przed gankiem umiejscowiono kwiatowy gazon, a wokół zabudowań rozciągał się park ze starymi dębami, jesionami i bukami. Obok dworu stały, istniejące do dnia dzisiejszego, zabudowania folwarczne, w których mieszkało kilkunastu fornali wraz ze swymi rodzinami.

Nieistniejący już dwór, czworaki oraz park opasany jest murem, w którym – od strony drogi – znajduje się XIX-wieczna, trójboczna kapliczka św. Floriana z gnomonem (zegarem słonecznym).

W końcu XVIII w. właścicielem dworu był Adam Urbański (brat miejscowego proboszcza, Szymona Urbańskiego), który zakupił dawną królewszczyznę od rządu austriackiego, zamieniając ją w dobra dworskie. W 1. poł. XIX w. właścicielką dóbr beskich była Ludwika z Urbańskich Rosnowska. Kolejnymi właścicielami dworu beskiego byli: Józef i Aniela Kłopotowscy, Jenike z Prus, Adolf de Hildebrandt z Drezna. Od 1872 r. lub 1874 r. właścicielem dworu beskiego był Bank Galicyjski z siedzibą w Krakowie.

Ostatnim przed II wojną światową ordynatem dworu był książę Adam Czartoryski, właściciel Sieniawy nad Sanem, którego ojciec, Władysław, zakupił majątek beski ok. 1874 r. Majątkiem tym rozporządzali zarządcy rodziny Czartoryskich – Antoni Gniewosz, a później inni. Pod koniec I wojny światowej dwór w Besku wraz z około 600 morgami ziemi został wydzierżawiony rodzinie Myczkowskich – najpierw dysponował nim Adam Myczkowski, a od 1925 do 1939 r. Jerzy Myczkowski, jego brat, oficer biorący udział w kampanii wrześniowej. Ostatnie lata swego życia spędził w Besku gen. Gustaw Truskolaski, pierwszy dowódca 2 Pułku Strzelców Podhalańskich w Sanoku, a prywatnie teść Jerzego Myczkowskiego. W czasie okupacji hitlerowskiej administratorem dworu był przychylny Polakom dr Oskar Schmidt, który z wraz przybyciem wojsk sowieckich opuścił Besko. W 1948 r. dwór przejęło Kółko Rolnicze w Besku, a ziemia dworska została rozparcelowana. W 1955 r. budynek dworski rozebrano, a część materiału przeznaczono na budowę remizy strażackiej. Podworski 6-hektarowy park z XIX w. przejął miejscowy SKR. Dziś jedna część należy do kółka rolniczego, a druga została wykupiona przez prywatnych właścicieli. W parku rosną się drzewa-pomniki przyrody (9 dębów, 10 jesionów i 1 topola).

Od 2011 r. na terenie parku znajduje się Dom Kultury w Besku, swym kształtem nawiązujący do przedwojennego dworu.

 

Ślepa karczma

Na końcu wsi, od strony Rymanowa, na skrzyżowaniu dróg do Sanoka i Sieniawy, zachowała się XVIII-wieczna murowana karczma zajezdna (tzw. Ślepa karczma) o wymiarach 21 na 10,5 m, składająca się z trzech pomieszczeń – dużej zajezdnej sieni z wjazdem, od góry zamkniętym półokrągło, umieszczonym w szczycie budynku oraz dwa pomieszczenia mieszkalne, w których znajdowały się szynk i mieszkania gospodarza.[12]

 

 

Tartak wodny

Tartaki, znane od średniowiecza, zwane były młynami drzewnymi bądź trakami. Siłą napędową uruchamiającą piłę była woda, która płynęła do tartaku w transzei (specjalnym korycie, zwanym także młynówką), spadając na koło, wprawiała je w ruch. Szybkość cięcia zależała od spiętrzenia wody w korycie oraz specjalnych przekładni.

W Besku, na prawym brzegu Wisłoka, znajduje się stary, od lat już nieczynny tartak wodny prawdopodobnie z 1908 r. Należy do rodziny Gieradów. Później wodę, pełniącą rolę siły napędowej, zastąpiono energią elektryczną. Beski tartak jest kolejnym przykładem krajobrazu kulturowego, czyli wytworu ludzi połączonego z jakimś elementem przyrody.

 

 

Stare chaty

Budowane na zrąb, o konstrukcji węgłowej, z potężnych bierwion napuszczanych ropą, o złączeniach siwionych ultramaryną i wapnem i dachach pokrytych strzechą ze słomy. Przeważnie już dwutraktowe z dwiema izbami po jednej, a częścią gospodarczą po drugiej stronie. Jest ich jeszcze w gminie kilkanaście. Giną z chwilą, gdy wymierają ich ostatni mieszkańcy. jedne zostają zamienione na lamusy przedmiotów „prawie niepotrzebnych”, inne przerobione na współczesne domy, jeszcze inne rozebrane. Kilka z nich, jakby zastygnięte w czasie, martwe, trwają w oczekiwaniu swego przeznaczenia…

 

[1] Inaczej: repusowana – technika ta polega na zdobieniu wyrobów z blachy poprzez wybijanie na zimno wgłębień, dających po drugiej stronie wypukły wzór.

[2] Jak wcześniej wspomniano, inna wersja, bardziej romantyczna, podawał, że obraz ten ufundowano na znak jedności z powstaniem styczniowym.

[3] Wiadomości nt. starego kościoła oprac. na podst.: M. i A. Michniewscy, M. Duda, S. Wypych, Kościoły drewniane Karpat i Podkarpacia. Przewodnik, Pruszków 2001, s. 175-176. Wykorzystano także Kronikę parafii Besko ks. Jana Mikosza oraz Katalog zabytków sztuki w Polsce. T. I. Województwo krośnieńskie, z. 2. Lesko, Sanok, Ustrzyki Dolne i okolice. Warszawa 1982, s. 3-6. Poza tym wykorzystano informacje zawarte w pracach magisterskich księży: Ryszarda Płatka (Płatek Ryszard, ks., Parafia Besko obrządku łacińskiego w latach 1918-1939… Przemyśl 1998, s. 57-69.) i Krzysztofa Szyndlera (Szyndler Krzysztof, ks., Parafia Besko w latach 1945-1996... Przemyśl 2003, s. 54-60). Wykorzystano pracę ks. Janusza Dudziaka (Stary kościół w Besku. Dokumentacja fotograficzna. Besko 2007.), skad zaczrrpnięto fotografie wnętrza kościoła.

[4] Józef Szurgot (1884-1971), emigrant z Ameryki, jeden z najbogatszych gospodarzy w Porębach, długoletni sołtys tej wsi, pochowany na cmentarzu w Besku. Syn fundatora krzyża na skrzyżowaniu dróg w Porębach; sam ufundował kapliczkę i obraz Serca Jezusowego. Pokrył częsciowo zakup blachy na pokrycie kościoła w Besku.

[5] W kulturze łacińskiej może mieć trzy znaczenia: Iesus Hominum Salvator (Jezus, Zbawca Ludzi), In hoc signo [vinces] (w tym znaku [zwyciężysz]) lub Iesus Humilis Societas (Pokorne Towarzystwo Jezusowe). Genetycznie wzięty z jęz. greckiego, w którym oznacza skrót imienia IHΣΟΥς (czyt. Ie:su: s – Jezus). W prawosławiu składa się on z liter X (Ch) i P (R) lub I (I) i X (Ch) układających się w krzyż. Są to początkowe litery jednego z dwóch wyrazów w jęz. greckim: Chrystus lub Jezus Chrystus. W kulturze zachodniej występuje wymiana: „IHS” lub „IHC”, będące odpowiednimi (pierwsza, druga i ostatnia) literami (jota-eta-stigma) greckiego imienia Jezusa: ΙΗΣΟΥΣ (Ιησους) (czyt. Ie:su:s). Ostatnia litera (stigma) zanikła w grece klasycznej, zastąpiona przez sigmę. Chrystogram w formie „IHS” po raz pierwszy pojawił się na monetach Justyniana II na przełomie VII-VIII w. Symbol ten, jako stałe godło, obrało sobie w XVII w. także Towarzystwo Jezusowe (Societas Iesu), czyli Zakon OO. Jezuitów.

[6] Opis wnętrza kościoła na podst. szczegółowej relacji pisemnej oraz licznych fotografii Wiktorii Przybyły, mieszkanki Poręb.

[7] Florian był oficerem wojsk rzymskich. Kiedy cesarz Dioklecjan rozpoczął w całym swoim państwie krwawe prześladowania Kościoła, został jako chrześcijanin aresztowany także św. Florian. Przewieziono go do obozu rzymskiego w Lorch koło Wiednia. Namiestnik prowincji starał się go wszelkimi środkami, groźbą i obietnicą, zmusić do odstępstwa od wiary, kiedy jednak te zawiodły, kazał go biczować, potem szarpać jego ciało żelaznymi hakami, wreszcie 4 maja 304 r. uwiązano mu kamień u szyi i utopiono w rzece Euns. Ciało szybko odnaleziono i ze czcią pochowano. Z czasem nad jego grobem wystawiono klasztor i kościół benedyktynek. Do dnia dzisiejszego St. Florian jest ośrodkiem życia religijnego w Górnej Austrii; jest patronem archidiecezji wiedeńskiej. Ku jego czci wystawiono w Polsce kilkanaście kościołów, wśród nich najstarsze w Krakowie. Kult św. Floriana wzmógł się znacznie w Polsce po 1528 r., kiedy pożar strawił cały krakowski Kleparz, a ocalał jedynie kościół św. Floriana. Odtąd zaczęto go czcić w całej Polsce jako patrona od ognia i opiekuna straży pożarnej. Jego ołtarze, obrazy i figury spotkać można wszędzie: w kościołach, na bramach miast i na pałacach. Ikonografia polska najczęściej przedstawia św. Floriana jako rzymskiego oficera z naczyniem z wodą do gaszenia ognia lub wprost gaszącego ogień w czasie pożaru domów czy też kościołów.

 

[8] Temat krzyży i kapliczek opracowano, korzystając z dwóch źródeł: z pracy Beaty Płatek (Płatek Beata, Rzeczy zwykłe – niezwykłe. Śladami przydrożnych kapliczek i krzyży w gminie Besko. Zespół Szkół w Besku – Szkoła Podstawowa, Besko 2009), świetnej edytorsko wydanej, z pięknymi fotografiami i dokładną lokalizacją oraz z pracy magisterskiej ks. Krzysztofa Szyndlera Parafia Besko w latach 1945-1996 (s. 88 i n.). Ks. Szyndler podaje z kolei dokładne wymiary obiektów, skupiając się także na genezie ich powstania

[9] Makaronowe cuda [w:] „Tygodnik Sanocki, nr 6 (980), 6 lutego 2009 r. Jego kapliczki opisał również Benedykt Gajewski w artykule Benedyktyńska praca („Tygodnik Sanocki”, nr 40, 2003).

[10] Opracowując ten tekst, korzystałem z pięknie wydanej książki o cmentarzach w gminie Besko, autorstwa Beaty Płatek (Pamięć wieczna jak kamień…) oraz własnych „wędrówek” po beskim cmentarzu.

[11] Poetycka inskrypcja na grobie 12-letniego Jakuba Jaślara, napisana – w przeczuciu rychłej śmierci – przez niego samego…

[12] Olszański Henryk, Karczmy zajezdne w południowo-wschodniej Polsce. [w:] Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku. Nr 34, Sanok 1998, s. 121.