III. 10. Koło Gospodyń Wiejskich – Stowarzyszenie „Beskowianki”

W 1926 r., z inicjatywy kilkunastu kobiet, zachęconych przez działaczki z terenów Lwowa, powstała pierwsza w Besku organizacja społeczna kobiet – Koło Gospodyń Wiejskich. Wg przekazów najstarszych członkiń, założycielem beskiego koła była jedna z tych lwowskich działaczek – Piasecka (brak imienia), zaś pierwszą przewodniczącą została Domicela Kielar. W skład zarządu weszły też Salomea Mermer i Aniela Knurek (matka Stanisławy Fundament, także późniejszej działaczki).

Kobiety, prócz typowych zajęć domowych, pracowały w polu, opiekowały się dziećmi, mełły w żarnach zboże na mąkę, zajmowały się skubaniem pierza i szyciem odzieży. To dzięki nim wiejskie gospodarstwa były pod wieloma względami samowystarczalne. Tym większy podziw wzbudza fakt, że przy tak licznych obowiązkach znalazły także czas na pracę społeczną.

Głównym założeniem programowym powstałego koła gospodyń była integracja środowiska kobiet wiejskich, wymiana doświadczeń oraz prowadzenie działalności kulturalno-oświatowej. W pierwszym roku działalności KGW została sprowadzona ze Lwowa instruktorka, która zorganizowała kursy kroju i szycia dla miejscowych kobiet. Poza tym miejscowe instruktorki uczyły gotowania, haftu oraz zasad higieny. Na spotkaniach dzielono się doświadczeniami, wymieniano przepisy kulinarne i dobre rady nt. prowadzenia gospodarstwa domowego. Kursy cieszyły się dużą popularnością, a ich przystępna forma edukacji praktycznej, doskonaląca umiejętności i podnosząca poziom wiedzy kobiet na wsi, dodatkowo mobilizowała członkinie KGW do zdobywania nowych kwalifikacji.[1]

Członkinie Koła Gospodyń w Besku były też organizatorkami wielu czynów społecznych. W 1936 r. zaangażowały się w remont Domu Ludowego, pomagały także przy malowaniu pomieszczeń szkolnych. Na szczególną uwagę zasługuje inicjatywa beskiego koła skierowana do biednych i osieroconych dzieci. Organizowano dla nich zbiórki odzieży, przygotowywano prezenty gwiazdkowe. Środki na ten cel pozyskiwano z różnych inicjatyw społecznych, np. organizując przedstawienia teatralne czy tworząc teatr ludowy. Chociaż aktorzy byli amatorami, a imprezy odbywały się często w prymitywnych warunkach, frekwencja na przedstawieniach była zawsze bardzo duża, świadcząc o wielkim zapotrzebowaniu na tego typu przedsięwzięcia kulturalne. Udział w przedstawieniu był formą nobilitacji, dawał możliwość wyróżnienia się w środowisku, więc aktorzy chętnie uczestniczyli w próbach, samodzielnie przygotowywali dekoracje i kostiumy, uczyli się ról. W przedstawieniach brały udział nie tylko członkinie Koła Gospodyń, ale też strażacy z OSP i inni mieszkańcy Beska.

Okres okupacji nie przerwał działalności KGW w Besku. W tym czasie organizowana była pomoc dla biednych dzieci, żołnierzy kampanii wrześniowej i działaczy będących w konspiracji.

Po wojnie rola Koła wybitnie wzrosła. Kobiety, zachęcane przez władze, coraz bardziej zaczęły korzystać z przysługujących im praw, zwłaszcza gdy stopniowo wchodząca na wieś mechanizacja uwolniła je od najcięższych prac.

Od 1957 r. KGW stanowiło integralną część Kółka Rolniczego w Besku. Prawie wszystkie jego członkinie ukończyły Szkołę Przysposobienia Rolniczego, działającą przy beskiej szkole podstawowej. Liczba członkiń Koła systematycznie rosła. Tak wspomina ten okres Stanisława Fundament:

Po wojnie organizacja ta zaczęła się lepiej rozwijać. Przyłączono Koło Gospodyń Wiejskich do wspólnoty kółek rolniczych. Wspólnie organizowano hodowlę bydła, zakładano ogródki kwiatowe. Ponadto siano różne gatunki zboża i sadzono warzywa. Po zebraniu tych plonów wszystko oddawano do sklepów. Za zarobione pieniądze pomagaliśmy biednym ludziom. Oprócz tego za zarobione pieniądze organizowano wycieczki, m. in. do Zakopanego, Wieliczki, Częstochowy, Szczecina, Warszawy, Łańcuta. Dzięki kołu powstała także odchowalnia kurcząt, która istnieje do dziś.[2]

W konkursie chowu piskląt w 1976 r. beskie KGW zdobyło pierwsze miejsce w byłym województwie rzeszowskim.

 

Zawsze panie z KGW tworzyły barwny, śpiewający korowód na dożynkach:

Dawniej dożynki odbywały się bardzo podobnie jak teraz. Wybierano starostę i starościnę, najczęściej były to osoby, które posiadały najwięcej ziemi we wsi. Plotłyśmy różne wieńce, które w dniu dożynek nieśliśmy do kościoła i tam zostały poświęcone. Po uroczystej mszy w kościele szliśmy procesją przez wieś do miejsca, gdzie odbywały się dożynki. Przygotowywaliśmy także różne piosenki, które potem śpiewaliśmy. Na nasze dożynki przyjeżdżali także przedstawiciele pobliskich wsi, takich jak Mymoń czy Poręby. Oczywiście, oni także posiadali swoje wieńce i swój repertuar dożynkowy.

Pisałyśmy teksty z dużą dawką humoru. Starałyśmy się jednak tak pisać, aby nikogo nie ośmieszyć przed publicznością. Ludzie bawili się bardzo dobrze, z każdym rokiem coraz lepiej. Najczęściej śpiewałyśmy o staroście i starościnie bieżącego roku.

Ubierałyśmy się zawsze jednakowo. Najczęściej był to strój krakowski, który składał się z poszczególnych części: gorsetu, białej bluzki, fartuszka, czerwonych korali. Czasami szyłyśmy sobie spódnice, zakładałyśmy białą bluzkę, fartuszek i korale.[3]

Ta tradycja przetrwała w Besku do dziś. Wiąże się to z dużą pracą – należy wcześniej zebrać potrzebne kłosy zbóż, zioła i kwiaty, odpowiednio je przygotować i zakonserwować, rozrysować projekt, wykonać odpowiednie rusztowanie, wreszcie poświęcić co najmniej kilka dni na artystyczne wykończenie projektu. Ambicją członkiń Koła jest, by kształty wieńców dożynkowych zawsze były odmienne od ubiegłorocznych.

 

Spotkania Koła Gospodyń Wiejskich odbywały się dwa razy w tygodniu, były organizowane, gdy miała być jakaś praca. Członkinie o spotkaniu czy też o jakiejś pracy były zawiadamiane przez zarząd koła. Spotkania członkiń odbywały się w Domu Ludowym w Besku. Liczba członków była zmienna – zwykle należało do stowarzyszenia kilkadziesiąt kobiet w różnym wieku, ale np. w 1981 r., w czasie olbrzymiej społecznej mobilizacji narodu, beskie KGW liczyło aż 303 osoby.[4]

Do aktywistek w latach 50. i 60. należały m. in.: Stanisława Fundament, Helena Kielar, Maria Kielar, Maria Kijowska, Kazimiera Kornasiewicz, Genowefa Kruczkiewicz, Janina Kwiatkowska, Maria Kwiatkowska, Stanisława Marszałek, Maria Mazur, Genowefa Mroczkowska, Stanisława Płatek, Józefa Szajner, Krystyna Szałankiewicz, Barbara Wolańska i Maria Żółkiewicz.

W latach 60. beskie Koło włączyło się aktywnie w propagowanie kultury dramatycznej, współdziałając z założonym przez Władysława Kielara zespołem teatralnym.

W 1976 r. z inicjatywy Koła Gospodyń Wiejskich i Kółka Rolniczego powstał w Besku chór, który swymi występami uświetniał uroczystości miejscowe i gminne. Istniał pięć lat, niestety, brak środków finansowych, potrzebnych na opłacenie instruktora, spowodował najpierw zawieszenie, a potem przerwanie jego działalności.

26 listopada 1992 r. członkinie Koła, zachęcone przez wójta gminy, Bronisława Żółkiewicza, założyły kabaret „Raz kozie śmierć”. Równocześnie z kabaretem powstała Kapela Ludowa „Beskowiaki”. Już 24 stycznia 1993 r. odbył się pierwszy występ kabaretu i kapeli z okazji Dnia Seniora. W 1993 r. kabaret zorganizował zabawę andrzejkową, co dało początek całej serii podobnych imprez. Kabaret i kapela istniały do roku 1998, dając aż 27 występów. Później działalność zawieszono.

 

W roku 2000 KGW nadal działa, korzystając z pomocy ośrodków doradztwa rolniczego. Tak opisują stan swego stowarzyszenia dwie z jego członkiń:

Obecnie [rok 2000 – Z.B.] do Koła Gospodyń Wiejskich w Besku należy trzydzieści dwie członkinie. W skład zarządu wchodzą: Genowefa Kruczkiewicz, która jest skarbnikiem, sekretarzem jest Stanisława Kielar, panie Józefa Kapłon i Domicela Kwiatkowska są członkiniami zarządu, a do komisji rewizyjnej wybrano Kazimierę Bury i Stanisławę Płatek. W skład zarządu wchodzą członkinie wybrane w sposób demokratyczny. Działalnością Koła Gospodyń Wiejskich kieruje zarząd w liczbie od czterech do siedmiu członkiń. (…)

Obecnie Koło Gospodyń Wiejskich zajmuje się w dalszym ciągu sprawami kobiet wiejskich. Przy pomocy przedstawicielki z Ośrodka Doradztwa Rolniczego, pani Marty Osękowskiej, organizowane są różne kursy, pokazy, które pomagają w życiu codziennym. Uczą estetyki podawania posiłków, racjonalnego życia, różnych nowych przepisów kulinarnych. W ostatnim czasie były zorganizowane kursy: pieczenia i gotowania, haftowania fartuszków, układania sztucznych kwiatów, malowania pisanek.[5]

 

W 1957 r. również w Mymoniu powstaje Koło Gospodyń Wiejskich, założone przez Bronisławę Szałankiewicz. W 1960 r. członkinie koła zorganizowały zakup kurcząt. Cenną inicjatywą było zorganizowanie przedszkola dla miejscowych dzieci w okresie wakacji. Współcześnie działalność mymońskiego Koła kieruje się ku tradycji: robienia kwiatów z papieru, bukietów z suszonych kwiatów, ozdób choinkowych itp. Do współczesnych działaczek z Mymonia należą m. in.: Janina Gierlicka, Zofia Gierlicka, Bożena Kornasiewicz i Halina Leszczyńska.

 

Obecnie panie z dawnego Koła Gospodyń Wiejskich w Besku funkcjonują przede wszystkim w powołanym w 2009 r. Stowarzyszeniu Kobiet Gminy Besko „Beskowianki”, które łącząc w sobie dawne koła gospodyń z Beska, Mymonia i Poręb, działa już na zupełnie nowych zasadach administracyjno-organizacyjnych, pozyskując potrzebne na działalność fundusze m. in. ze środków Unii Europejskiej.

Realizuje obecnie (2010-2011) dwa projekty, których koordynatorem jest Małgorzata Florian:

  • Inspirujący smak tradycji, dofinansowywany ze środków Programu Operacyjnego Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, a skierowany do mieszkańców Beska, chętnych do wzięcia udziału warsztatach gotowania i pieczenia, kursie komputerowym, warsztatach wykonywania stroików bożonarodzeniowych i śpiewu kolęd;
  • Razem zrobimy więcej, którego głównym celem jest nawiązanie ścisłej współpracy z organizacjami z terenu gminy Besko i wypracowanie dokumentu diagnozującego potrzeby społeczności lokalnych. Koordynatorem projektu jest Małgorzata Florian.

 

2 kwietnia 2009 r. działaczki Stowarzyszenia po raz pierwszy zorganizowały „Wystawę wielkanocną”, cieszącą się ogromnym zainteresowaniem mieszkańców, w tym młodzieży szkolnej. Wśród zgromadzonych eksponatów można było zobaczyć ręcznie zdobione pisanki, palmy, stroiki wielkanocne i inne ozdoby związane z ludową tradycją święta Zmartwychwstania. Co więcej, każdy mógł skosztować tutejszych wielkanocnych potraw: chrzanu, kiełbasy, żurku czy mazurków, specjalnie przygotowanych na tę uroczystość. Na wystawie prezentowały się także gospodynie z Zarszyna, Milczy, Długiego, Nowosielec i in. pobliskich miejscowości. Sukces wystawy zachęcił organizatorów do jej powtórzenia – w 2010 r. zorganizowano więc, przy pomocy urzędu gminy i szkoły, II Wystawę Wielkanocną. 17 kwietnia 2011 r. już po raz trzeci gospodynie gminy zorganizowały III Wystawę Wielkanocną.

28 i 29 maja 2010 r. przedstawicielki Stowarzyszenia wzięły udział w wizycie studyjnej w gminie Bieliny w Świetokrzyskiem. Celem wyjazdu było podpatrzenie sposobów funkcjonowania innych podobnych stowarzyszeń, działających na rzecz swoich społeczności lokalnych, zapoznanie się z modelami współpracy organizacji pozarządowych z samorządem i aktywizacja beskich lokalnych liderów. Poza paniami z KGW w wyjazdowym szkoleniu wzięli udział urzędnicy gminy, reprezentanci różnych instytucji gminnych, strażacy i sportowcy.

Najbardziej rozpoznawalną uroczystością, nierozłącznie związaną z kołami gospodyń wiejskich, są wspomniane już dożynki, których gospodarzem od dwudziestu lat jest wójt Gminy Besko.

Rozpoczynają się uroczystą mszą św. w beskim kościele parafialnym; przewodniczy jej ks. proboszcz Andrzej Gil. Zwykle w dożynkach uczestniczą trzy korowody dożynkowe, które tworzą panie z poszczególnych kół gospodyń wiejskich: z Beska, Mymonia i Poręb. Najczęściej korowodom dożynkowym przewodniczą sołtysi poszczególnych wsi (w 2010 r. byli to: Kazimierz Krupianik, Józef Ćwiąkała i Bolesław Gurgacz).

W 2010 r. starostami dożynkowego święta plonów byli: Kazimiera Szul, prezes stowarzyszenia „Beskowianki” z Beska oraz Kazimierz Krupianik, sołtys Beska. Barwny korowód dożynkowy prowadziła z kościoła orkiestra strażacka pod przewodnictwem kapelmistrza Jerzego Florka. Po oficjalnym otwarciu obchodów uroczystości dożynkowych przez wójta gminy, Mariusza Bałabana, gospodarza dożynek, rozpoczęła się część artystyczna, przygotowana przez dzieci ze szkoły podstawowej, pod kierownictwem Lidii Zielonki i Jadwigi Mermer. Następnie starostowie dożynek przekazali gospodarzowi gminy, Mariuszowi Bałabanowi, chleb upieczony z tegorocznego ziarna – tradycyjnie został on podzielony i przekazany wszystkim mieszkańcom gminy uczestniczącym w uroczystościach. Końcową część wypełniły pieśni orkiestry dętej z Beska oraz „Kapeli Staśka Derenia”. Po niej wystąpił gimnazjalny, dynamiczny kabaret „Baba”. Uroczystości dożynkowe po raz kolejny prowadziła Marta Suwała, nauczycielka Szkoły Podstawowej w Besku.

 

Od kilku już lat beską tradycją jest zasiadanie w ostatnią niedzielę przed świętami Bożego Narodzenia do wspólnego stołu wigilijnego.

W grudniu 2010 r. wspólny przedwigilijny opłatek przygotowały „Beskowianki” w pięknie udekorowanej sali domu ludowego. Wspólną wieczerzę otworzyła prezes „Beskowianek”, Kazimiera Szul. Po tradycyjnym połamaniu się opłatkiem, uczestnicy raczyli się tradycyjnymi potrawami wigilijnymi (barszcz z uszkami, groch, kapusta, gołąbki, ryba, pierogi z kapustą, ziemniakami i suszonymi śliwkami, kogutki i makowiec). Wśród gości był wójt gminy Mariusz Bałaban, ks. proboszcz Andrzej Gil i dyr. Zespołu Szkół w Besku Arkadiusz Nycz. Po posiłku zgromadzeni obejrzeli jasełka w wykonaniu dzieci z przedszkola ss. felicjanek, wysłuchali koncertu kolęd, śpiewanych przez chór szkolny oraz chór parafialny „Adoramus”, by wreszcie posłuchać orkiestry dętej OSP Besko. Ostatnim punktem programu był występ „Beskowianek” z repertuarem pastorałek. W trakcie wigilii swymi refleksjami religijnymi i życiowymi pisanymi wierszem dzieliła się Kazimiera Ziemiańska. Wieczerza wigilijna została zorganizowana w ramach realizowanego przez Stowarzyszenie „Beskowianki” projektu Inspirujący smak tradycji.

Siedziba Stowarzyszenia Kobiet Gminy Besko „Beskowianki” mieści się przy ul. Kolejowej 56 (dom ludowy). Stowarzyszenie wpisane jest do Krajowego Rejestru Sądowego. Można doń pisać na adres: beskowianki@onet.pl.

 

[1] W prywatnym archiwum jednej z działaczek, nieżyjącej już Stanisławy Fundament, zachował się zeszyt Walerii Kapłon z notatkami z kursu, który odbył się w 1928 r. Było w nim kilkadziesiąt przepisów na zupy, sosy, placki, torty oraz dobre rady, jak leczyć drobne dolegliwości czy jak prać delikatne koronki (podaję za: Kornasiewicz Honorata, Kulturalny rozwój miejscowości Besko… Kielce 2009, s. 74.).

[2] Wywiad ze Stanisławą Fundament (przeprowadzony przez Kamilę Kijowską) – Tu moje korzenie… Zapis rozmów z mieszkańcami Beska. Praca w maszynopisie, Besko 2001, s. 58-59.

[3] Wywiad z Marią Żółkiewicz (przeprowadzony przez Jakuba Libowicza) – Tu moje korzenie… Zapis rozmów z mieszkańcami Beska. Praca w maszynopisie, Besko 2001, s. 62-63.

[4] Wywiad ze Stanisławą Fundament (przeprowadzony przez Kamilę Kijowską), op. cit., s. 59.

[5] Wywiad z Kazimierą Kornasiewicz i Krystyną Szałankiewicz (przeprowadzony przez Dorotę Kapłon) – Tu moje korzenie… Zapis rozmów z mieszkańcami Beska. Praca w maszynopisie, Besko 2001, s. 54.