III. 2. Kościół rzymskokatolicki i parafia Besko

Tylko w sferze przypuszczeń i hipotez możemy rozpatrywać chrześcijańską przeszłość tej ziemi w czasach przedpiastowskich. Być może dotarli tutaj wyznawcy obrządku cyrylometodiańskiego zza Karpat. W czasach pierwszych Piastów (koniec X w i wiek XI w.) najprawdopodobniej istniało tu – może z przerwami – chrześcijaństwo w rycie rzymskim.

Przez kilka następnych wieków – począwszy od XI-XII w., od czasów, gdy Besko – wraz z dużą częścią dawnej lędziańskiej dziedziny – było pod jurysdykcją Rusi Kijowskiej, mieszkańcy wsi byli wyznawcami chrześcijaństwa w jego wschodnim rycie.

W XIV w., po przejęciu tych terenów przez króla Kazimierza Wielkiego, na tereny Beska i okolic, leżące bliżej Małopolski i dzielnicy krakowskiej niż reszta ziemi sanockiej, zaczęli napływać polscy osadnicy oraz niemieccy koloniści. Wschodnia granica odsunęła się tak daleko, że wsie żyznego pasa między Beskidami a Pogórzem mogły odtąd bezpiecznie się rozwijać, korzystając z opieki królów i możnowładców. Olbrzymią rolę w konsolidacji tego osadniczego żywiołu odegrał Kościół rzymskokatolicki, obejmując siecią parafii wszystkie miasta i zbiorowiska wsi.[1]

Napływ wyznających rzymski katolicyzm osadników oraz organizacyjna struktura i porządek społeczny, które wnosił ze sobą Kościół katolicki, stały się decydującymi czynnikami przemawiającymi za wybudowaniem w Besku kościoła i utworzeniem parafii.

 

Rok 1594 był niezwykle ważny dla społeczności Beska. Król Zygmunt III Waza, wychodząc naprzeciw duchowym potrzebom zwiększającej się liczebnie polskiej ludności, na prośbę starosty sanockiego i zarazem królewskiego dzierżawcy dóbr beskich, Jerzego Grzegorza Mniszcha, powołał do życia i uposażył w Besku parafię obrządku łacińskiego.

Stosowny dokument został spisany po łacinie na pergaminie 19 marca 1594 r. w Krakowie podczas zgromadzenia sejmu Królestwa Polskiego:

Zygmunt III z Bożej łaski Król Polski, Wielki Książę (wódz) Litwy, Rusi, Prus, Mazowsza, Żmudzi, Inflant i także Szwedów, Gotów i Wandali Dziedziczny Król.

Oznajmiamy obecnym Listem Naszym, że jest rzeczą ważną dla wszystkich i poszczególnych.

Ponieważ, gdy zostało Nam przedstawione przez Wielkodusznego Jerzego Mniszka z Wielkich Kończyc Wojewody Sandomierskiego, Lwowskiego, Samborskiego Starostę, że Wieś Nasza Besko w Starostwie sanockim obfitująca w wielką ilość wieśniaków, z których jedni obrządku greckiego, drudzy religii katolickiej tę wieś zamieszkują, że nie ma tam żadnego kościoła religii katolickiej tylko ruski. I z powodu bardzo utrudnionego dostępu do sąsiednich parafii, który także ze względu na rwącą rzekę Wisłok powstrzymuje obfitymi wylewami katolickich chłopów i dzieci od chrztu. Zdarzało się, że starsi umierali częściej bez przyjęcia Sakramentów. Przeto Wielmożny Wojewoda Sandomierski Dzierżawca dóbr wyżej wspomnianych żarliwością pobożności powodowany, postawił tam kościół rzymskokatolickiej religii na rzecz parafii swoim własnym kosztem, a ponieważ do niego nie miał żadnych dochodów, przeznacza pewne grunty położone przy tej wsi na wyposażenie parafialne i wyznaczył kmieci przez rozstrzygnięcie Sądowe.

Oczywiście, trzy działy za trzy pola, poza Domem proboszczowskim, role położone koło folwarcznych działek, oczywiście, jeden czyli dwie na pół podzielone miary tak jak posiadają dwaj kmiecie, drugi dział albo dwie podobnie przepołowione miary na polu Dolesny ciągnącej się do Jaćmierza, które leżą między niwami Pawła Doroczyca i Kuźmy z Kalejczan. Trzecią część albo także dwie przepołowione miary za rzeką Wisłok między Pawłem Iwaszkiewiczem a Kuczem Daniłowem z części obydwóch i obejmowałyby trzy działy. Przeznaczył poddanych Naszych do prac i posłuszeństwa proboszczowi i mianowicie dwóch kmieci Macieja Michała Olejarza i Pawła Doroczyca. Ogrodników czterech, Alberta Wojczyna, Stanisława Sartora, Alberta Włoczy, Iwana Mikitę, do tego dziesiąty snop zimowych i letnich plonów z nowego gruntu (folwarku) zwanego Mimon[2] przez niego samego świeżo założonego, przydzielił i dopisał. I dla dogodniejszego utrzymania plebana owego ponieważ z gruntu (folwarku) wyżej wymienionej wsi Besko dwa teraz folwarki jeden przy drodze w Besku, drugi na polach Milczy przez samego Wielmożnego Wojewodę zostały wybudowane, z którego folwarku Plebanowi Sanockiemu należał się dziesiąty snop zimowych i letnich zasiewów, z powodu większej odległości parafii Sanockiej od owych wsi, na rzecz i pożytek Plebana beskiego tego rodzaju dziesięcinę koło wsi Besko i Mymoń wcielona do Kościoła beskiego postanowił przyznać, oznaczyć i zabezpieczyć właśnie w zamian za dziesięcinę równowartość Plebanowi Sanockiemu z majątków dzierżawy beskiej 60 florenów – jedną połowę na Święto Św. Jana Chrzciciela, drugą zaś na świętego Marcina corocznie będą płacili. My zezwalamy mu to czynić za zgodą i zezwoleniem kierownika okręgu jurysdykcyjnego (ordynariusza, biskupa).

Ponadto także dom plebański w pierwszych dwóch środkowych działach, ogród czy sad, kolędę od poddanych, stołowe polecone.

Ponieważ na rzecz szkoły dom z ogrodem i sadem, jak ten sam Wielmożny Wojewoda przekazał przyzwalamy. Ponieważ zaś przez niektórych doradców Naszych było od nas wybłagane abyśmy także My według Naszego prawa do wszystkich kościołów zechcieli uznać za prawomocne i miłe budowę świątyni i dotację (wyposażenie) na rzecz kapłana obrządku katolickiego, który w tej samej wsi Besko teraz i stosowanie do czasu będzie miał troskę o dusze.

My, którzy katolicką religię chętnie rozszerzamy i pragniemy w tej dziedzinie zatroszczyć się o Naszych poddanych, budowę wyżej wymienionego kościoła i gruntów dóbr wiejskich i innych dochodów przekazanie pieniędzy uznajemy za ważne i miłe i chcemy mieć zawsze na przyszłość i w tej sprawie.

Wiarygodność osobiście Naszą ręką podpisaliśmy i rozkazaliśmy przypieczętować pieczęcią Naszego Królestwa.

Dan w Krakowie na Zgromadzeniu (Sejmie) Królestwa w dniu 19 miesiąca marca roku Pańskiego 1594, rządów królewskich Naszych w Polsce w roku ósmym a w Szwecji w roku drugim.

 

Zygmunt Król

Maciej Pstrokowski[3]

 

Do tego czasu bescy katolicy musieli chodzić do kościołów w parafii dekanalnej w Sanoku lub do świątyń w pobliskim Zarszynie, Rymanowie (w którym jednak kościół w latach 1565-1587 przekształcono na zbór protestancki), Haczowie lub Trześniowie (tu pierwszy kościół powstał w 1592 r.).

Mniszech przeznaczył na ten cel grunty znajdujące się po lewej stronie Wisłoka, na tzw. Kościelisku (zw. także Zakościelem lub Podkościółkiem). Kościół ten, pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, był na pewno drewniany, jak prawie wszystkie kościoły wiejskie w tamtym czasie, ale brak jakichkolwiek wzmianek o jego kształcie czy rozmiarze. Być może przypominał typowe małopolskie kościoły wieżowe, jak stojące blisko Beska przepiękne drewniane sakralne perły Podkarpacia w Haczowie, Iwoniczu, Bliznem czy Binarowej. Prawdopodobnie obok kościoła wzniesiono także plebanię.[4] Przy nich powstała pierwsza szkoła parafialna, założono także ogród, sad i cmentarz. Powstanie rzymskokatolickiej struktury parafialnej sprzyjało nie tylko polonizacji tych terenów, ale także zapewniało nadzór administracyjny.

20 stycznia 1596 r. bp Wawrzyniec Goślicki zatwierdził fundację i erygował parafię, którą wydzielił z parafii sanockiej. Dzień później zatwierdził pierwszego stałego proboszcza, ks. Andrzeja Klemensowicza (wypełniał swoją funkcję w latach 1596-1623).[5]

Wg obiegowych poglądów i niektórych źródeł ten pierwszy kościół istniał krótko, może tylko 11 lat, do roku 1605, w którym od uderzenia pioruna spłonęła przykościelna plebania. Wypadek ten odnotowany był przez większość schematyzmów. Brak jednak informacji, czy w tymże roku spłonął też kościół, czy też został odratowany. Najprawdopodobniej jednak przetrwał, gdyż wspomniane informacje skupiłyby się przede wszystkim na fakcie spalenia kościoła, a nie plebanii.

Wiemy tylko, że Wisłok, na skutek częstych przyborów wody, podmywał zarówno brzegi, jak też fundamenty kościoła i sam cmentarz. Istnieją nawet liczące sobie może dwa lub trzy wieki dramatyczne i oddziałujące na wyobraźnię ustne przekazy o olbrzymiej powodzi, w trakcie której „popłynął w Besku cmentarz”.[6]

Można przypuszczać, że ze względów bezpieczeństwa kościół ten mógł zostać rozebrany i przeniesiony na bardziej odległe od rzeki miejsce, ale nie znamy daty rozbiórki. Obecnie po tej pierwszej świątyni, jak też po cmentarzu nie ma śladu. Winowajcą jest prawdopodobnie Wisłok, który zatarł wszelkie materialne pozostałości.

Jednakże bardzo uzasadnione wydaje się przekonanie (obecne zarazem w beskiej tradycji), że po pożarze zabudowań plebańskich w 1605 r. kościół nie ucierpiał – co najwyżej został poddany remontowi, być może też, z uwagi na niszczycielskie wylewy rzeki, przeniesiono go w nowe miejsce (lub nawet wybudowano w tym miejscu nowy kościół) – na pewno jednak gdzieś po lewej stronie rzeki. Trudno sobie wyobrazić, by po hipotetycznym spaleniu w 1605 r. starego kościoła tak duża wieś jak Besko, przez 150 lat w ogóle pozbawiona była kościoła rzymskokatolickiego, czyli nie posiadała statusu parafii katolickiej. Jest to, z uwagi na wielkość wsi i jej ważność w starostwie sanockim, wręcz nieprawdopodobne. Twierdzenie to jest o tyle uprawnione, że nadal w Besku są proboszczowie (np. wzmiankowany ks. Sobalski, który sprawował swą funkcję przed ks. Szmidzińskim, a wcześniej ks. Trojnar, Misiałowicz, Dziurkiewicz i wielu innych).

 

O budowie nowego kościoła zadecydował prawdopodobnie znów Wisłok, po raz kolejny niszcząc lub podtapiając starą świątynię. Z pewnością piastujący wówczas w Besku funkcję proboszcza ks. Wawrzyniec Szmidziński monitował sanockie starostwo, by wreszcie zaradziło tej sprawie. Tak opisuje to ks. Mikosz w swojej Kronice parafii Besko:

Ostatnim proboszczem, który był do końca swego duszpasterzowania w Besku przy kościele z tamtej strony Wisłoka – był ks. Sobalski – przeniesiony w 1745 roku do Boguchwały k. Rzeszowa. Po nim proboszczem był ks. Wawrzyniec Szmidziński (od 1745-1775). On to postanowił przenieść kościół i zwrócił się w roku 1755 do Jerzego Wandalina Mniszka, Marszałka Nadwornego Polskiego, starosty sanockiego z prośbą, aby przydzielić pod kościół i rezydencję z budynkami gospodarczymi odpowiedni grunt. Starosta się zgodził z tym zastrzeżeniem, iż kościół i plebania mają być blisko dworu.[7]

 

Stosowną prośbę wniósł 14 stycznia 1755 r. kolejny starosta sanocki i dziedzic klucza beskiego z rodu Mniszchów – Jerzy August Wandalin Mniszech z Dukli, pełniący zarazem funkcję kasztelana krakowskiego i marszałka koronnego. Jej tekst zachował się w dokumentach:

 

Przywilej

na Ogród, na którym teraźniejszy Kościół, Plebania z innymi budynkami stać, sąć y Zagony, w następujące słowa:

 

August Trzeci, z Bożey Łaski Król Polski, Wielki Książę Litewski, Ruski, Pruski, Mazowicki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Podolski, Podleski, Inflantski, Smoleński, Siewierski y Czernichowski, Dziedziczny Książę Saski y Elektor.

Oznajmiamy niniejszym listem Przywilej naszym wszem wobec i każdemu z osobna, któremu o tym wiedzieć należy, iż produkowany był przed Nami List Autentyczny Ręką Wielmożnego Jerzego Mniszcha Marszałka Nadwornego Koronnego, Sanockiego, Białocerkiewskiego, Lubaczowskiego, Grudziąckiego Starosty podpisany, w Warszawie Dnia czternastego Miesiąca Stycznia, Roku Pańskiego Tysięcznego, Siedemnastego, Pięćdziesiątego Piątego datowany, y Pieczęcią Jego stwierdzony, niepodejrzany, y niepodlegający, zawierający w Sobie wydzielenie Gruntu na postawienie Kościoła we wsi Besku nazwaney, y supplikowano Nam, abyśmy ten List Powagą y władzą naszą Królewską stwierdzić, y wiecznemi czasy umocnić Raczyli, którego to Listu sens następnie takowy. Jerzy Wandalin z Wielkich Kończyć Mniszek Marszałek Nadworny Koronny, Sanocki, Białocerkiewski, Lubaczowski, Grudziądzki Starosta Orderu Orła Białego y Świętego Andrzeja Kawaler. Wiadomo czynię, komu teraz y na potomne czasy wiedzieć należy, iż mając wzgląd na Konserwację Kościoła Parochialnego Beskiego w niebezpieczeństwie Gruntu swego od Rzeki Wisłok nazwaney będącego, względem przeniesienia tegoż Kościoła po drugiej stronie wyrażoney Rzeki, przychylając się do przykładnego starania Wielebnego Księdza Plebana tamecznego teraźniejszego Wawrzyńca Sznydzieńskiego[8], uczyniłem dyspozycyą, aby Grunt sposobny, na postawienie Kościoła po drugiej stronie Rzeki rzeczoney, był wydzielony, y wymierzony; jakoż kiedy przez Kommisarza mego Imć Pana Mierzwińskiego, Skarbnika Latyczewskiego, takowy Grunt jest wyznaczony, y wymierzony; to jest w mieyscu przy Dworze Beskim leżący, od miedzy pierwszey od wschodu Słońca, od Ogrodu dawnego Bielaniowey to też Dwieście czterdzieści ieden, a wszerz od południa, od miedzy Worończaka y Wróblewskiego, na Północ od Drogi Publiczney koło Dworu idącey to też Dwieście sześć. To tenże gront jako presze [?] Dworski, na Postawienie Kościoła parochialnego wstępnie y nadaye ninieyszym Prawem moim y toż Prawo do Approbacyi J. K. Imci, Pana Mego Miłościwego podać pozwalam, które dla większey wiary y wagi Ręką naszą własną podpisuię y pieczęcią naszą stwierdzam.

 

Dan w Warszawie Dnia czternastego Miesiąca Stycznia, Roku Pańskiego Tysiącznego Siedemsetnego Piedziesiątego Piątego.

 

Jerzy Mniszek Marszałek Nadworny Koronny L. S.

 

My tedy August Trzeci, Król do przyrzeczoney suppliki łaskawie skłoniwszy się, wzwyż wyrażamy Listem, Przywilejem naszym (ile Prawo pospolite pozwala) we wszystkich Punktach y Artykułach potwierdzamy, y czasy wiecznemi umacniamy na co dla większego waloru Ręką własną podpisawszy się Pieczęć Koronną przycisnąć rozkazujemy.

 

Dan w Warszawie Dnia XII Miesiąca Września, Roku pańskiego MDCCLVII. Panowania Naszego XXIV Roku.

 

August Rex

 

  1. S. Konfirmacya Wydzielenia gruntu na postawienie Kościoła we wsi Besku do tenuty Beskiey należący Antoni Sikorski J. K. Imci y Pieczęci Koronney Sekretarz.[9]

 

Panujący wtedy w Rzeczypospolitej ostatni król z saskiej dynastii Wettinów – August III Wettin, przychylił się do prośby starosty i w tym samym roku przystąpiono do budowy (lub przeniesienia – może wykorzystaniem materiału ze starego kościoła) nowej świątyni, z zachowaniem tego samego wezwania: Podwyższenia Krzyża Świętego.[10] Tym razem postanowiono przenieść go na wyższą, niezalewową część wsi, w okolice dworu.

Kościół został zbudowany w szybkim tempie, w ciągu pół roku – i to jeszcze przed wyrażeniem oficjalnej zgody królewskiej! Być może król udzielił marszałkowi Mniszchowi zgody ustnej, którą później tylko potwierdził.

12 września 1757 r. kancelaria królewska uzyskała podpis króla pod dokumentem, ale już wcześniej, bo 27 sierpnia 1755 r. biskup przemyski, a późniejszy arcybiskup lwowski Wacław Sierakowski konsekrował nową świątynię. Obok, na północ od kościoła, znajdował się pierwotny cmentarz. Ks. Szmidziński mógł być dumny ze swego dzieła. W 1775 r. zasłużony budowniczy beskiego kościoła zostaje proboszczem i dziekanem w Rymanowie:

Imć Ks. Wawrzyniec Szmidziński, Dziekan, Notariusz i Tutor Archiconfraternitates Sacerdotalis [opiekun Arcybractwa Kapłańskiego – Z.B.] przeniósł się na beneficium rymanowskie.[11]

 

Obok budynku kościelnego powstały zabudowania plebanii. Był to początkowo mały, murowany, parterowy budynek o jednym trakcie, frontem zwrócony ku zachodowi (w kierunku Wisłoka), zbudowany na rzucie prostokąta. Dwuspadowy dach pokryto gontem. Niewiele wiadomo o układzie pomieszczeń tuż po jej wybudowaniu. Prawdopodobnie obok znajdowała się piekarnia (z piecem piekarskim o dwóch oknach, komorą i piecem kaflowym), do której wiodły drzwi na żelaznych zawiasach, oraz spiżarnia, pod którą była murowana piwnica. Za czasów ks. Kwiatkowskiego (1819-1853) trzymano tu wino. Z dworu do kościoła poprowadzono wysadzaną drzewami aleję.

 

Po odejściu ks. Szmidzińskiego na probostwo rymanowskie, parafia beska przez 12 lat (1775-1787) była pod jurysdykcją prawną i duchową oo. paulinów ze Starej Wsi.[12]

 

W zaborze austriackim, przy mianowaniu proboszczów, obowiązywała specjalna procedura, tzw. „konkurs proboszczowski”. Nieco poprawiona stosowana była również po roku 1918 przy obsadzaniu tego urzędu. Podstawowym warunkiem, jaki spełniać musiał kandydat do objęcia tego stanowiska, był pomyślnie zdany egzamin proboszczowski oraz co najmniej 5 lat pracy duszpasterskiej. Konkurs ten prowadzony był na szczeblu diecezjalnym. Celem pierwszego jego etapu było wyłonienie trzech najbardziej odpowiednich kandydatów, spośród wszystkich, którzy złożyli swoje podania. Ci z kolei byli przedstawiani kolatorowi kościoła, którego zadanie polegało na wytypowaniu jednego spośród nich na przyszłego proboszcza. Według przepisów prawa, musiał to uczynić w ciągu 6 tygodni, czyli udzielić wybranemu przez siebie kandydatowi tzw. „prezenty”. Po dokonaniu wyboru, konkretny kandydat był o tym fakcie powiadamiany przez odpowiedni urząd państwowy, którym dla parafii w Besku był urząd wojewódzki we Lwowie. Jeżeli w ciągu 30 dni władze państwowe nie zgłosiły swoich zastrzeżeń odnośnie osoby przyszłego proboszcza, następowała uroczysta jego instytucja na proboszcza przez biskupa ordynariusza. Często wiązało się to również z uroczystym przekazaniem kluczy do kościoła parafialnego przez księdza dziekana, w którego dekanacie leżała dana parafia.[13]

 

Besko miało szczęście do dobrych proboszczów – wielu wspaniałych ludzi, od ks. Szmidzińskiego po ks. Gila, troszczących się nie tylko o duchowe potrzeby parafian, ale także o rozwój wsi i parafii.

 

 

W 1787 r. swą posługę rozpoczął w Besku ks. Szymon Urbański (brat pierwszego właściciela wsi), który był proboszczem przez 23 lata. Po ks. Urbańskim probostwo objął w latach 1810-1819 ks. Feliks Woytoniewski, o którym nic w zasadzie nie wiemy. Prawdopodobnie za czasów ks. Urbańskiego lub Woytoniewskiego przeniesiono cmentarz (dotąd przykościelny) na dzisiejsze miejsce, oddalone od kościoła o kilkadziesiąt metrów.

 

W roku 1819 beskie probostwo obejmuje wielce zasłużony dla wsi ks. Aleksander Kwiatkowski. Aż przez 45 lat sprawował swoją posługę, najdłużej ze wszystkich beskich proboszczów. To jemu Besko zawdzięcza przeprowadzenie wielu inwestycji: założenie ogrodu przykościelnego, wybudowanie w 1841 r. dzwonnicy bramnej, piwnicy, stajni i budynków gospodarczych, w tym do dziś istniejącego spichlerza plebańskiego (zw. niesłusznie „skarbcem” lub „lamusem”), który znajduje się po lewej stronie prezbiterium. Zbudowano go na planie kwadratu, jest dwukondygnacyjny – dolna kondygnacja z cegły i kamienia, górna zaś – z drewna; dach namiotowy, kryty blachą. Pod koniec XIX w. spichlerz przebudowano. Otwór wejściowy jest obecnie prostokątny, zamknięty łukiem koszowym; na drugiej kondygnacji umieszczono żelazne drzwi, okute skośną kratą z rozetami (z 2. poł. XIX w.).

Ks. Kwiatkowski ogrodził także kościół kamiennym murem (jego fragment, znajdujący się między cmentarzem a kościołem, przebudowany został przez ks. Andrzeja Witkę) oraz otoczył drewnianym parkanem teren cmentarza (od strony ogrodu kościelnego był żywopłot). Na cmentarzu wybudowano drewnianą kostnicę. Szereg z jego inwestycji budowlanych przetrwało do dnia dzisiejszego.

Był bardzo lubiany przez parafian. Obok wielkiego ołtarza poświęcono mu żelazną tablicę o treści:

Czcigodnemu Jegomościowi Księdzu Aleksandrowi Kwiatkowskiemu Proboszczowi tutejszemu zmarłemu 21 grudnia 1853 r. x. F.S.P.Z.

 

Nagrobek zmarłego w 71. roku życia ks. Kwiatkowskiego znajduje się na beskim cmentarzu.

Przez pół roku (21 grudnia 1853 – 19 maja 1854) parafią administruje ks. Zacharski, czasem zastępowany przez proboszcza z Zarszyna.

 

19 maja 1854 r., gdy właścicielem wsi jest Józef Kłopotowski, do Beska przyjeżdża ks. Ludwik Fleischmann (Flaiszman), syn kolonistów niemieckich, ale podpisujący się już swoim spolszczonym nazwiskiem Flaiszman. Urodzony 14 maja 1814 w Rzeszowie, przez pewien czas był wikarym w Samborze, później w Mrukowej; przez dwa lata był kapelanem wojskowym. Prosto z armii, decyzją ks. bpa przemyskiego Franciszka Ksawerego Wierzchlejskiego, późniejszego arcybiskupa lwowskiego obrządku łacińskiego, zostaje przeniesiony na probostwo do Beska. Ks. Flaiszman, który miał wtedy ok. 40 lat, gorliwie zabrał się do pracy. Jako niezwykle aktywny człowiek i świetny organizator, a zarazem człowiek pełen litości dla ubogich i sierot, postawił sobie przede wszystkim za cel poprawę statusu materialnego chłopów. Zaczął jednak od naprawy kościoła – w 1856 r. ściany pokrył gontem oraz ze składek parafii zakupił duży oświetleniowy kryształowy świecznik sufitowy (tzw. „pająk”).

W 1858 r. ks. Flaiszman, także ze składek parafian, zakupił za 600 zł reńskich dzwon „Onufry” (który został poświęcony przez ks. Dziuka z Sanoka), a rok później – za 50 reńskich – drugi dzwon o nieznanym dziś imieniu. Poświęcenia dokonał 14 września 1861 r. ks. Onufry Kulczykowski, dziekan sanocki. Wkrótce pojawia się trzeci dzwon o imieniu „Michał”. Niestety, po latach użytkowania dzwon „Onufry” pękł i sprzedano go za 200 reńskich. Na jego miejsce w 1872 r. ks. Flaiszman kupił w zakładzie ludwisarskim Ignacego Hilcera w Wiener Neustadt k. Wiednia nowy dzwon, o średnicy 85 cm i wadze 285 kg. W 1876 r. dokupuje jeszcze dwa następne dzwony – pierwszy o średnicy 65 cm i wadze 125 kg, a drugi o średnicy 45 cm i 413 kg. Trzy ostatnie dzwony zarekwirował rząd austriacki podczas I wojny światowej; po wojnie żadnego nie odzyskano.[14]

Za 70 zł reńskich kupuje nowe tabernakulum. Nadal remontuje i odnawia kościół: w 1860 r. maluje kościół i pokrywa blachą sygnaturkę, a w 1861 r. dostawia boczną kaplicę na Boży grób. On także kupił organy, ale dokładnej daty Kronika… ks. Mikosza nie podaje – przypuszcza się, że pochodzą gdzieś z 1. poł. XIX w. W 1862 r. odnawia gontowe pokrycie na dachu.

Z lat 50. XIX w. pochodzą najstarsze, istniejące do dziś nagrobki na beskim cmentarzu – neogotycka kolumna z 1852 r. zwieńczona żelaznym krzyżem oraz nagrobek rodziny Kłopotowskich (1855).

W 1854 r. buduje w Milczy (która do lat 70. należała do parafii w Besku) szkołę, w 1862 r. zaś przenosi szkołę w Besku (stojącą blisko Wisłoka) na jej dzisiejsze miejsce, zlokalizowane na polu, kupionym od Petroneli Jarzynowskiej za 60 zł reńskich. Przebudowuje ją, oddając w 1868 r. gotowy budynek (chodzi, oczywiście, o szkołę w budynku ss. felicjanek, nie zaś o budynek szkolny na lewym brzegu rzeki).

Wg Szematyzmu z 1862 r. rozległa parafia rzymskokatolicka w Besku skupiała następujące wsie: Besko (505 parafian), Milcza (346), Mymoń (72), Odrzechowa (67) i Poręby (66).[15]

Za jego kadencji w 1863 r. Maria Królicka z Poręb ufundowała czternaście stacji drogi krzyżowej (koszt – 125 zł reńskich); w 1996 r. przeniesiono je do świątyni obok (pierwszą drogę krzyżową w nowym już kościele odprawił diakon Ryszard Płatek z Beska, od 2006 r. katecheta w Przeworsku). W 1867 r. Jan Mermer kupuje do świątyni drugi, mniejszy pająk sufitowy, zaś Bractwo Różańcowe wraz z Jadwigą Fydryk i Urszulą Wróbel fundują lichtarze cynowe i srebrne (w latach 1861-1867).

W 1863 r. Bractwo Różańcowe zakupiło obraz Matki Bożej Różańcowej, znajdujący się w prawym (południowym) ołtarzu bocznym (koszt – 35 zł reńskich),[16] a dwa lata później w kościele zawiązał się Żywy Różaniec. Kolatorka Aniela Kłopotowska, żona Józefa Kłopotowskiego, darowuje temu ołtarzowi antepedium – bogato zdobioną paciorkami zasłonę mensy, nad która pracowała 5 lat. Wykonała także sukienkę na puszkę z paciorków i pulpit pod książkę oraz włóczkowe antepedium przed ołtarz św. Anny.

 

Za kadencji ks. Flaiszmana w Besku miały miejsce pierwsze misje św., prowadzone dla obu wyznań katolickich przez pięciu jezuitów ze Starej Wsi od 29 maja do 7 czerwca 1875 r.

Dwa lata później, 8 września, w starowiejskim sanktuarium odbyła się koronacja cudownego obrazu Matki Bożej, dokonana przez przybyłego z Wiednia nuncjusza apostolskiego Jakobiniego. Prawie cała ludność Beska wybrała się z uroczystą pielgrzymką do Starej Wsi, pragnąc wziąć udział w tym niezwykłym wydarzeniu, które ściągnęło także wiernych ze Słowacji i Węgier.

Ks. Flaiszman zmarł 13 marca 1881 r., mając 67 lat. Tak ten fakt opisuje parafialna Kronika…

(…) Parafianie żegnali go z wielkim żalem. W testamencie zostawił 5000 zł na utrzymanie zakonnic. Pragnął, aby do Beska zostały sprowadzone zakonnice i zajmowały się sierotami, chorymi i starcami. Na pogrzebie był jeden wielki płacz w kościele. Nazywano go ojcem sierot. Pochowany został na cmentarzu kościelnym, za wielki ołtarzem kościelnym. Pomnik wystawił mu brat i parafianie. Pogrzeb odbył się 16 marca tegoż roku. Celebransem głównym był x. Proboszcz z Humnisk – a obecni byli Księża z Brzozowa, Rymanowa, Sanoka, Rogów, Zarszyna, Dydni, Bliznego, Iwonicza, Zagórza, proboszcz ruski Konstantynowicz, o. Urban Ochęduszko gwardian z Krosna (franciszkański), z Jaćmierza oraz o. Gwardian Kapucynów z Krosna. Długie lata po śmierci wspominali go jeszcze starzy ludzie.[17]

 

Pozostawione w testamencie 5000 zł beski proboszcz przeznaczył na sprowadzenie do Beska sióstr felicjanek, które prowadziłyby we wsi ochronkę dla dzieci.

 

Od 13 marca do 30 września 1881 r. chwilową posługę proboszcza pełnił ks. Jan Bardziński, po którym beską parafię objął ks. Franciszek Stankiewicz; jako wykonawca testamentu ks. Flaiszmana sprowadził do wsi zakon ss. felicjanek, służących odtąd nieprzerwanie dzieciom, ludziom ubogim, starcom i sierotom. To ks. Stankiewiczowi beski kościół zawdzięcza swój dzisiejszy wystrój: w 1889 r. wybudowano ze składek parafian (1000 złr) wielki ołtarz (zastępujący dawny, o którym nic nie wiemy), a w 1891 r. – dwa ołtarze boczne (600 złr). Szybki przyrost ludności Beska wymusił na ks. Stankiewiczu powiększenie kościoła, co też uczynił w 1893 r., przedłużając ku zachodowi nawę główną (nowsza część widoczna jest do dziś na wysokości dwóch filarów podpierających kościelny chór, oddziela ją od części starszej półkolista arkada), a kościół i dach obito gontem. Na szczycie postawiono nową sygnaturkę.

W 1889 r. ks. Stankiewicz powiększył o pół morgi[18] cmentarz parafialny, burząc stary mur i wyrównując teren. Pierwotny mur, odgradzający cmentarz od kościoła, przesunięto. Nowy mur powstał przy drodze, tam też wybudowano nową bramę cmentarną z wizerunkami Matki Bożej i Chrystusa Frasobliwego, istniejącą do dziś. Z boku cmentarz ogrodzono sztachetami. Koszt przebudowy wyniósł 800 zł.

Od połowy XIX w. do lat 90. XIX w. beski kościół pozyskał szereg cennych darów, ofiarowanych przez parafian i ludzi dobrej woli. Oto całościowy wykaz sprzętu liturgicznego i wyposażenia kościoła:[19]

 

Nazwa Rok Ofiarodawca
Duży pająk na suficie 1856 parafianie wraz z ks. Ludwikiem Flaiszmanem
Mszał, dzwonki, ornaty (biały, czerwony i czarny) 1861
  1. w.
Antepedium z paciorków przed wielkim ołtarzem, sukienka na puszkę z paciorków, antepedium włóczkowe 1861 Aniela Kłopotowska, kolatorka
Stacje jerozolimskie (droga krzyżowa) 1863 Marianna Królicka z Poręb
Obraz do ołtarza Przemienienia Pańskiego 1863 parafianka Królicka z Milczy
Antepedium „Ucieczka z Egiptu” 1864 Bractwo Różańcowe
Ornat biały (z tyłu – Niepokalane Poczęcie NMP), ornat czerwony (dwa srebrem wyszywane kwiaty) 1864 Szymon Nowak z Odrzechowej i ks. Ludwik Flaiszman
12 cynowych lichtarzy 1867 Bractwo Różańcowe, Jadwiga Fydryk z Poręb i Urszula Wróbel
Pająk mały na suficie 1867 Jan Mermer
Chorągiew bracka na niebieskim adamaszku 1867 Bractwo Różańcowe
Obraz Matki Boskiej Bolesnej 1875 Bractwo Różańcowe
Wizerunek Jezusa Ukrzyżowanego (z blachy), przybitego do krzyża 1875 Bractwo Różańcowe
Ornat biały z koroną 1879 książę Władysław Czartoryski, właściciel Beska
Dzwonki harmonijne 1879
  1. Ludwik Flaiszman
Puszka duża – na 500 komunikantów, kubek i srebrna przykrywka 1879 Sydonia Gniewosz (żona dzierżawcy Beska, Antoniego Gniewosza)
Przeróbka ołtarzy bocznych 1891 Parafianie (składki)
Ornat biały ze złotymi ozdobami i dwa kandelabry 1894 Kazimiera Morawska z Odrzechowej
Dwa czarne ornaty, umbraculum (płótno służące do osłaniania monstrancji podczas nabożeństw) ze złotymi ramami, dwa złote kandelabry, sukienka na puszkę 1894 Sydonia Gniewosz (żona dzierżawcy Beska, Antoniego Gniewosza)
Kielich 1894 Piotr Świątkiewicz (nauczyciel)
Monstrancja 1898 Rodacy z Ameryki

 

Za czasów ks. Stankiewicza beska parafia skupiała (poza Beskiem) cztery wsie: Mymoń (186 parafian), Poręby (121), Milczę (500) i Odrzechowę (62); w samym Besku było 932 parafian wyznania rzymskokatolickiego.[20]

Ks. Stankiewicz duszpasterzował w Besku przez 17 lat. Odszedł (niestety, na skutek różnych intryg) w marcu 1898 r. do Sokołowa Małopolskiego.

 

Na jego miejsce na krótko, jako administrator parafii, przychodzi do Beska ks. Jan Bauer, ale już 1 września 1889 r. długoletnią posługę proboszczowską zaczyna pełnić ks. Stanisław Knap (pierwotnie: Knapp) (1867-1930), syn ekonoma ze Wzdowa, pochodzący z rodziny dawnych kolonistów niemieckich, pamiętany jeszcze przez najstarszych beszczan. Po ukończeniu jasielskiego gimnazjum, ukończył w 1894 r. seminarium w Przemyślu.

 

 

 

 

Człowiek przystojny, zdolny, dobry śpiewak i mówca – lubił gości, lubił i porządek, nie znosił sprzeciwu. Ludzi trzymał twardą ręką, nawet bił, jak popadło. Dobry gospodarz.[21]

Relacje osób potwierdzają te opinie, skupiając się jednak na powszechnym lęku i niechęci, którą wzbudzał w parafianach. Był jednak niekwestionowaną władzą we wsi.

 

Ks. Knap wszelkimi metodami walczył z powszechnym pijaństwem chłopów[22]. Aby zapobiec temu zgubnemu nałogowi, zwłaszcza podczas wesel, kiedy pito na umór, pobierał przed ślubem od każdej pary kaucję w wysokości 100 zł. Sumę tę zwracał po uroczystościach weselnych, jeżeli odbywały się one bez pijaństwa i bójek. W przeciwnym razie suma ta zasilała kasę kościelną. Nie trzeba dodawać, że praktycznie nigdy kaucja nie musiała być wypłacana…

Ponieważ taka metoda wychowawcza nie skutkowała, ks. Knap i wójt Fidler wpadli na inny pomysł:

W pierwszych latach, jako młody proboszcz, wraz z ówczesnym wójtem Beska Bartłomiejem Fidlerem, posłem do parlamentu austriackiego, wychodził nieraz w nocy na ulice wioski i napotkanych pijaków gęsto i mocno kijem okładał. Ale ta metoda „duszpasterska” nie dała długotrwałych wyników i nawróceń od nałogu pijaństwa (…)

– tak trochę żartobliwie kwituje całą sprawę ks. Mikosz w swej kościelnej kronice[23].

 

W okresie międzywojennym księża byli niekwestionowanymi liderami swoich społeczności lokalnych, cieszyli się dużym autorytetem i poważaniem, nie tylko w sprawach teologicznych, ale także moralnych, a nawet w społeczno-politycznych czy gospodarczych. Posiadali wyższe wykształcenie, praktycznie niedostępne dla generalnej większości ludzi, we wsi liczono się z ich zdaniem. Często oceniali publicznie, z ambony upominając wiernych w pewnych nagannych postawach moralnych i społecznych. Te zadania i obowiązki wymagały od proboszczów odpowiedniego poziomu intelektualnego, doświadczenia duszpasterskiego i formacji religijnej. Stąd też kandydaci na to stanowisko musieli posiadać cechy określone przez prawo kościelne i państwowe. W seminariach starano się odpowiednio przygotować kandydatów do posługi duszpasterskiej i intelektualnej. Takim też poważaniem, połączonym jednak z lękiem, cieszył się ks. Knap.

 

Tuż przed I wojną światową parafia przygotowywała się do budowy nowej, dużej świątyni. Zebrano liczne środki materialne na ten cel. Niestety, wojna, duże zniszczenia wsi i powojenna postępująca inflacja przekreśliły te plany.

Za jego kadencji budynek plebanii stał się dwutraktowy – od strony południowej dobudował bardzo duży salon (na całą szerokość plebanii) i zmodernizował kuchnię. Pierwotny ganek zamienił na werandę; dach z dwuspadowego został przerobiony na czterospadowy i pokryty blachą. Obok wybudowano drewniane, kryte słomą budynki gospodarcze: przylegającą do piekarni dwukomorową stajnię, oborę z dwiema szopami, małą stajenkę dla cieląt, pomieszczenie dla koni i wołów z sieczkarnią, stodoły o trzech boiskach oraz dwie szopy na siano i sprzęt gospodarski. Prawie wszystko to strawił ogień w maju 1915 r. w czasie huraganowego ognia artyleryjskiego.

 

W 1912 r. – po ponad trzystu latach – Besko zmieniło przynależność dekanalną. W roku tym św. Józef Sebastian Pelczar, bp przemyski, utworzył nowy dekanat z siedzibą w Jaćmierzu. Weszły do niego następujące parafie: Besko (dotąd należące do dekanatu sanockiego), Dydnia, Grabownica Starzeńska, Jaćmierz, Jasionów, Strachocina, Trześniów i Zarszyn. Stan taki, z pewnymi zmianami, przetrwał do chwili obecnej.

W 1916 r. miały miejsce drugie w Besku misje, w niczym jednak niepodobne do tych sprzed ponad czterdziestu lat. W 1923 r. do Beska przyjechał ks. Bolesław Hołub, pierwszy długoletni beski katecheta, który dał się poznać jako pełen pasji organizator różnych polskich stowarzyszeń i organizacji (Spółdzielnia Mleczarska, Spółdzielnia Wikliniarsko-Koszykarska, Stowarzyszenie Młodzieży Katolickiej, orkiestra dęta), bardzo lubiany i ceniony przez parafian, przeniesiony w 1935 r. do Zarszyna, a później do Sanoka i Zamościa, by wreszcie osiąść jako dziekan k. Radymna.

Na przełomie 1918 i 1919 r. Besko ogarnęła fala ciężkiej grypy, tzw. „hiszpanki”.[24] Nie bacząc na możliwość zarażenia, ks. Knap odwiedzał wszystkich umierających, udzielając im sakramentu namaszczenia chorych.

Po wojnie ks. Knap zakupił do beskiego kościoła trzy dzwony: „Stanisława” (w 1918 r.), „Adama” (w 1919 r.) i Wojciecha” (w 1922 r.). Największy z nich, „Stanisław”, o średnicy 85 cm i wysokości 75 cm ozdobiony był na głowicy girlandami winogron i napisem „Zmartwychwstanie Ojczyzny w roku 1918”. Średni dzwon – „Adam”, miał średnicę 70 cm. Z jednej strony posiadał wizerunek NMP, z drugiej zaś – św. Antoniego; dookoła był odlew w kształcie winogron. Na dzwonie wyryto napis: „Pamiątka Wielkiej Wojny Światowej” i datę 14 kwietnia 1919 r., z drugiej zaś strony napis: „Adam”. Najmniejszy z dzwonów, „Wojciech”, miał średnicę 56 cm i wysokość 35 cm; widniał na nim wizerunek św. Wojciecha, z drugiej strony – św. Kingi. Napis na dzwonie głosił: „Z darów Twoich Panie składają Ci ofiary – rok 1922”.[25] Dwa ostatnie dzwony („Adam” i „Wojciech”) zostały zabrane przez władze niemieckie w 1942 r. i nigdy nie zostały odzyskane.

 

Beski proboszcz odegrał także pewną rolę w wypadkach, które miały miejsce w pobliskim Jaćmierzu w 1921 r. W tamtejszej parafii rzymskokatolickiej doszło do sporu pomiędzy proboszczem ks. Romanem Olkiszewskim a jego wikariuszem, ks. Michałem Grzysiem, znanym z bardzo radykalnych poglądów społecznych[26]. Po śmierci jaćmierskiego proboszcza parafią administrował ks. Grzyś, pragnąc wcielić w życie swoje reformy agrarne. W spór wmieszał się ks. Knap, postulując, by kuria przemyska natychmiast wydała zarządzenie dotyczące przeniesienia „niebezpiecznego wichrzyciela”, co też się stało. Z decyzją tą nie zgodził się ani ks. Grzyś, ani też jaćmierscy chłopi, którzy pragnąc, by dotychczasowy wikariusz został ich proboszczem, czynnie wystąpili w jego obronie. Doszło do walk z policją; zabarykadowany w plebanii ks. Grzyś został aresztowany i umieszczony w sanockim wiezieniu, skąd zwolniono go dopiero na skutek interpelacji posłów Stapińskiego i Misiołka. Zradykalizowani chłopi utworzyli w Jaćmierzu drugi (po Bażanówce) Polski Narodowy Kościół Katolicki (ob. Kościół Polskokatolicki), należący do kościołów starokatolickich, choć doktrynalnie i obrzędowo bliski (ale nie tożsamy) katolicyzmowi. Pomiędzy oboma Kościołami nie ma jednak interkomunii.[27]

W styczniu 1930 r. ks. Knap skaleczył się w nogę; skutkiem była postępująca bardzo szybko cukrzyca i śmierć. Zmarł 16 marca 1930 r., po 41 latach duszpasterzowania, w wieku zaledwie 63 lat. Pochowano go na beskim cmentarzu.

 

Od marca do sierpnia 1930 r. parafią administrował dotychczasowy katecheta, ks. Bolesław Hołub. W czerwcu w Besku miały miejsce prymicje pochodzącego z Milczy ks. Stanisława Kijowskiego.

W sierpniu 1930 r. zawitał do Beska ks. Andrzej Witko (1884-1965), wyświęcony w przemyskim seminarium w 1912 r., człowiek wielkiego serca i bardzo bogobojny, wyraźnie oddzielający sprawy zbawienia i Kościoła od bieżących spraw świata. Wg Kroniki parafii Besko:

Ks. Witko w charakterze swoim zrównoważony, spokojny, jako kapłan pobożny i dobry kaznodzieja. Dbał o paramenta i kościół.[28]

 

Za jego kadencji w 1930 r. kościół, poddany od strony południowej remontowi, zostaje także drugi raz powiększony od zachodu, jego dach zaś pokryto tak wtedy modną i świadczącą o zamożności wsi blachą. W takim kształcie budynek kościelny stoi do dzisiaj.

W 1937 r. w Zakąciu, na czternastoarowej działce zakupionej od Pawła Bobaka, wybudowano organistówkę połączoną z wikarówką; fundusz na ten cel pochodził w części ze sprzedaży starej organistówki, w części zaś z funduszy gromadzkich. Rok później w jednej części zamieszkał organista, a w drugiej – wikary. Już w czasie wojny, w roku 1943, po raz kolejny powiększono i całkowicie ogrodzono cmentarz (mur ten stoi do dnia dzisiejszego).

Ks. Witce beska świątynia zawdzięcza dwa kupione po wojnie dzwony – „Andrzeja” (o wadze 895 kg) i „Marię” (189 kg), z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej.

 

Począwszy od lat 60. XIX w. do II wojny światowej w beskiej parafii działało dużo stowarzyszeń i grup modlitewnych. Szczególnie dużo powstało w końcu XIX w. i na przełomie wieków. Najczęściej działały kilkanaście lat, po czym zwykle zanikały.

10 stycznia 1865 r. z inicjatywy niezmordowanego ks. Flaiszmana zostaje założone w Besku Bractwo Różańcowe. Do 1899 r. powstały we wsi 43 Róże Różańcowe, do których należały zarówno dzieci i młodzież, jak też dorośli. Obok propagowania rodzinnej modlitwy różańcowej przez członków Bractwa, poszczególne róże stają się fundatorami różnych kościelnych paramentów. Bractwo posiada także swój sztandar, poświęcony w 1867 r. Z organizacji tej w okresie międzywojennym wyszło wielu ówczesnych animatorów późniejszej Akcji Katolickiej.

W 1872 r. zostaje założone Bractwo Wstrzemięźliwości, propagujące trzeźwy styl życia. Nie ogarnęło swym zasięgiem większej liczby parafian. Propagowane było wśród dzieci pierwszokomunijnych, które ślubowały wstrzemięźliwość od napojów alkoholowych do pełnoletności (czyli wtedy do 21 lat).

W Besku działało także Bractwo Apostolstwa Modlitwy Serca Jezusowego, powstałe na początku XX w. (na pewno istniało już w 1906 r.). Później prawdopodobnie zanikło. Na nowo zostało erygowane przez ks. Witkę w 1934 r.; liczyło wówczas aż 250 członków. Miało charakter czysto duchowy – jego celem było prowadzenie ludzi do zbawienia przez ofiarę i modlitwę do Najświętszego Serca Pana Jezusa. W każdy pierwszy piątek miesiąca przy bocznym ołtarzu NSPJ odprawiana była msza św. wotywna.

Bractwo Aniołów Stróżów także powstało na początku XX w., skupiając dzieci w wieku pierwszokomunijnym. Poza propagowaniem trzeźwości, kształtowało także postawy niewinności, czystości wewnętrznej i prawdziwej pobożności. Wg księgi Bractwa Różańcowego, dzieci pierwszokomunijne wpisywały się równocześnie do trzech bractw: Żywego Różańca, Wstrzemięźliwości i Aniołów Stróżów.

Dzieci i młodzież zapisywały się także do Krucjaty Eucharystycznej (zwanej też Rycerstwem Jezusowym); jej członkami mogły być dzieci rzymskokatolickie w wieku od 6 do 15 lat. Idea Krucjaty zakładała pobożność i kształtowanie w młodym człowieku żywych zasad chrześcijańskich. Organizacja taka istniała w 1937 r. w Szkole Powszechnej Żeńskiej, miała swój sztandar i odznaki. Jej członkowie angażowali się w przygotowanie imprez o charakterze narodowo-katolickim. Opiekunem koła był ks. Władysław Zubek.

Na początku XX w. założono w parafii Bractwo Najświętszej Rodziny, propagujące wspólną rodzinną modlitwę. W późniejszych dokumentach nie ma jednak o nim wzmianki.

Z myślą o młodzieży starszej powstało Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej, którego oddział w Besku został założony gdzieś po roku 1923, gdy jako wikariusz przybył tutaj ks. Hołub. Doprowadził do powstania dwóch kół – męskiego i żeńskiego; w ich prowadzeniu pomagał mu ówczesny kierownik szkoły, Józef Kisielewicz. W 1936 r. beski oddział męski SMP liczył 36 członków (z czego ok. 70% było w wieku 15-18 lat), zaś żeński – 16 dziewcząt. Oba koła przetrwały do 1934 r.

Około 1927 r. istniało w Besku Bractwo Najświętszego Sakramentu, którego celem było oddawanie czci Chrystusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie i wynagradzanie Mu za zniewagi uczynione przez ludzi. Jest to jednak jedyne świadectwo obecności w Besku tego stowarzyszenia.

W 1907 r. w Milczy (na terenie ówczesnej parafii Besko) założono Związek Katolicko-Społeczny, stawiający sobie podobne cele, co powstała później Akcja Katolicka, która zresztą w latach 30. przejęła członków Związku. Związek przestał działać w 1924 r., a jego członkowie zasilili szeregi Akcji Katolickiej, tworzonej od lat 30. XX w. w czterech tzw. kolumnach: Katolickiego Stowarzyszenie Mężów, Katolickiego Stowarzyszenie Kobiet, Katolickiego Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej i Katolickiego Stowarzyszenie Młodzieży Męskiej. W Besku Akcja Katolicka liczyła 103 członków (KSM – 40 mężczyzn, KSK – 35 osób, KSMŻ – 28 dziewcząt). Nie udało się stworzyć KSMM z uwagi na większe zainteresowanie chłopców paramilitarnych „Strzelcem”. Akcję Katolicką reaktywowano w latach 90. decyzja papieża Jana Pawła II. Do dzisiaj działa również w Besku.[29]

 

W latach międzywojennych na terenie całej rzymskokatolickiej parafii Besko stan wiernych wyglądał następująco:[30]

 

Rok Liczbaludności

rzymskokatolickiej

Wsie
    Besko Poręby Mymoń Milcza Odrzechowai Pastwiska
1917 2487 1330 148 230 669 60
1926 2566 1287 148 215 532 90
1927 2455 1460 150 215 540 90
1934 2469 1475 218 702 74
1938 2179 1326 212 641 par. Głębokie

 

W 1917 r. parafię – łącznie z emigrantami – zamieszkiwało 2487 osób. Najwięcej katolików obrządku łacińskiego zamieszkiwało wówczas w samym Besku. W 1917 r. zanotowano tutaj liczbę 1478 osób, zaś w 1938 r. było ich 1326 (łącznie z przysiółkiem Poręby). Obliczając przyrost procentowy tej wsi w latach 1917-1938 można zauważyć spadek liczby rzymskich katolików o ok. 10%, co daje się po części wytłumaczyć popularną emigracją do Ameryki.

Drugą miejscowością pod względem liczby wiernych w parafii była Milcza. Analizując dane liczbowe z wybranych lat, zauważamy dość znaczne wahania, np. w 1917 r. liczba katolików w tejże wiosce wynosiła 669 osób, w 1926 r. – 532, w 1934 r. – 702, natomiast w 1938 r. – 641 osób. Podsumowując, należy stwierdzić, że liczba katolików obrządku łacińskiego w Milczy w badanym okresie spadła o około 4%.

Stan ludności rzymskokatolickiej w Mymoniu w analizowanym czasie wykazywał również tendencję spadkową. Liczba katolików obrządku łacińskiego w tej wsi obniżyła się na przestrzeni 21 lat (1917-1938) o prawie 8%.

W Odrzechowej i Pastwiskach, gdzie zdecydowaną większość stanowili grekokatolicy, dał się zauważyć pewien wzrost liczbowy wśród katolików obrządku łacińskiego. W 1917 r. liczba ta wynosiła 60 osób, natomiast w 1934 r. – 74 wiernych. Jednak i tutaj nastąpił pewien zastój w przyroście wiernych w tej grupie wyznaniowej. Wzrost procentowy liczby katolików rzymskich w latach 1917-1934 wyniósł ok. 23%. W 1936 r. obie te wsie zostały wyłączone z parafii Besko i włączone do parafii Głębokie.

 

II wojna światowa postawiła zarówno przed ludźmi, jak też przed Kościołem katolickim nowe wyzwania. Polacy nie pamiętali takiej skali okrucieństwa i zarazem konsekwencji w czynieniu zła. Obraz austriackich czy niemieckich żołnierzy czasów cesarstwa został przysłonięty najpierw masakrą z 10 września 1939 r., a później czarnym mundurem funkcjonariusza Gestapo…

Represje nie ominęły również Kościoła katolickiego. W latach 1939-1944 hitlerowcy zamordowali 1832 księży i kleryków diecezjalnych, 357 księży i kleryków zakonnych, 205 braci zakonnych oraz 289 zakonnic polskiego pochodzenia.[31]

Kościół i duchowieństwo na ziemiach Generalnego Gubernatorstwa zostały poddane różnorakim represjom. Niemcy widzieli w organizacji kościelnej poważne zagrożenie; sądzono (i trafnie), że Kościół za pomocą elementów religijnych oraz odwołujących się do wartości patriotycznych, działa jako czynnik jednoczący polskie społeczeństwo. Na terenie GG zginęło ogółem 466 księży, z czego 117 zostało rozstrzelanych, zaś pozostali zmarli w obozach koncentracyjnych (więziono ich w Stutthofie, Oranienburgu, Sachsenhausen, Nordhausen, Buchenwaldzie, Gross-Rosen i innych miejscach zagłady; w samym Oświęcimiu zabito 167 duchownych z 416 tam przebywających). Niestety, do dziś nie udało się jednoznacznie oszacować strat osobowych Kościoła katolickiego pod okupacją sowiecką.

W Diecezji Przemyskiej, na 732 księży diecezjalnych zginęło 42, z tego 17 zamordowano na miejscu, a 25 poniosło śmierć w obozach i więzieniach. Zamknięto wiele seminariów, m. in. w Przemyślu, który od jesieni 1939 r. praktycznie cały (poza Zasaniem) znajdował się pod okupacją sowiecką. 10 maja 1940 r. w Brzozowie Zdroju w willi „Anatolówka” (wybudowanej przez bpa Anatola Nowaka) otwarto tajne seminarium duchowne, przeniesione z Przemyśla. W latach 1940-1946 odbyło się tutaj 10 kursów z pełnym programem filozoficzno-kapłańskim. Ogółem wyświęcono w brzozowskim seminarium duchownym 93 kapłanów, w tym m.in. późniejszego ordynariu­sza diecezji tarnowskiej, abpa Jerzego Ablewicza i… beskiego proboszcza, ks. Jana Mikosza.[32]

Polscy biskupi otrzymali od Niemców zakaz wizytacji parafii, czego, oczywiście, nigdy ściśle nie przestrzegano. Władze okupacyjne ograniczyły posługę kapłańską ściśle do spraw religijnych, zakazały obchodzenia patriotycznych świąt (jak 3 maja czy 11 listopada), śpiewania pieśni patriotycznych i modlitw za Ojczyznę. Pasterkę, z uwagi na godzinę policyjną, odprawiano wieczorem. Zakazano procesji, które odbywałyby się poza obrębem kościoła (nie dotyczyło to uroczystości odbywanych w cerkwi). Problem mogła stanowić nawet spowiedź, w której konfidenci dokonywali prowokacji, wykorzystując absolutny przepis o nieujawnianiu tajemnicy tego sakramentu.

 

Beska parafia obejmowała wtedy wsie: Besko (z Porębami), Mymoń oraz Milczę. Ks. Andrzej Witko mieszkał wraz ze swoim bratem, Janem, na beskiej plebanii. Zimą 1940 i wiosną 1941 r. w połowie plebanii kwaterowali Niemcy. W 1942 r. proboszcz Witko otrzymał od hitlerowców polecenie oddania dwóch dzwonów, co też uczynił. Ich waga łącznie wynosiła 320 kg. Udało się jednak ukryć trzeci, największy dzwon „Stanisław” – i to wskutek pewnej niemieckiej pomyłki, bowiem władze okupacyjne pozwoliły zachować Ukraińcom jeden dzwon. Ponieważ rozporządzenie nie mówiło wyraźnie, że dotyczyło ono tylko i wyłącznie cerkwi, wykorzystano tę lukę prawną i trzeci, największy dzwon swym brzmieniem przypomina beszczanom do dziś ich dzieje.[33]

W latach 1942-1943 ks. Witko przyjął do swojego skromnego mieszkania wielodzietną rodzinę Lewandowskich ze Wschodu.

Budynek kościoła „przeżył” ciężkie dni w czasie frontu w 1944 r.; opuszczony przez ludzi, zmuszonych przez Niemców do odejścia z Beska, chroniony tylko Bożą opieką, cudem ocalał przed lawinowym artyleryjskim ostrzałem. Tak te ciężkie frontowe dni przedstawia kronika parafialna:

Besko znalazło się na linii frontowej; plebanię zajęła obsługa telefonów liniowych. Wojska radzieckie podchodziły od strony Jaćmierza i Wzdowa do Pielnicy (rzeki). Ks. Proboszcz [ks. Andrzej Witko – Z.B.] pozostał na plebanii do 15 sierpnia. Wśród strzelaniny trzeba było niekiedy dzień i noc przesiedzieć w piwnicy. W tym położeniu nadeszła wiadomość, przyniesiona przez pewną kobietę, że nad brzegami Wisłoka jest dużo ludzi z Beska i że tam panuje względny spokój, podczas gdy dwór i plebania są stale pod obstrzałem. Tam udał się Ks. Proboszcz, ale niebawem w tę stronę wojska radzieckie skierowały ogień. Ludzie rzucili się do ucieczki. Jedna osoba została zabita, a parę osób rannych. Trzeba się było znowu wracać na plebanię, gdzie udało się przetrwać do 20 sierpnia. Z oddziału SS-manów, który rabował, przyszedł jakiś Niemiec i zapowiedział, że tutaj nie będzie się można dłużej zatrzymać, gdyż będą się działy rzeczy straszne. Wszystko będzie zrównane z ziemią. Należy kierować się w stronę Rymanowa albo w jar nad Wisłokiem koło młyna Gierada. Podwórze przed młynem było zapełnione bydłem. Tutaj zanocowano, a rano Niemcy zebrali ludzi z kotliny Wisłoka i popędzili w stronę Bukowska. Kiedy gromada szykowała się do pochodu, Ks. proboszcz ze swoją siostrą i siostrzeńcem zdołał odłączyć się od gromady i wpaść do domu po prowiant – lecz kiedy wrócili, transport już odszedł. Wobec tego Ks. Proboszcz zatrzymał się w Mymoniu, w domu Stanisława Gierlickiego, gdzie już był prof. Szmyd [Zygmunt Schmidt – Z.B.] z Beska. Pragnąc być bliżej kościoła, puścił się po tygodniu sam przez pola (bo drogi były ostrzeliwane) do Rymanowa i znalazł schronienie w domu Stiebla [? – nazwisko trudno czytelne – Z.B.], gdzie już byli p. Marszałek, kierownik melioracji z żoną i dwojgiem dzieci i p. Muszyńska, nauczycielka z Beska z synem. Po paru tygodniach, chcąc mieć lepsze oko na parafię, po porozumieniu się z ks. Penarem, postanowił Ks. proboszcz udać się do Zmysłówki, gdzie mieszkał brat ks. Penara. Około 17-20 września był w nocy nalot samolotów radzieckich nad Rymanowem. Miasto stanęło w płomieniach – palił się także kościół, a koło domu Stiebla padła duża bomba, ale na szczęście nie eksplodowała. Okazało się, że ks. Penar wieczorem przed nalotem udał się do Zmysłówki – rano zaś podążył tam ks. Witko. Przez tydzień byli tu jeszcze Niemcy – potem odeszli, a pozostało tylko wojsko słowackie. Ludzi usuwano, lecz księży ukrył Jakobsze[34]. Po tygodniu udało się Ks. Proboszczowi przedostać na teren swojej parafii – do Milczy, gdzie przenocował w szkole, a rano przez Bziankę i Poręby dostał się na plebanię do Beska. Plebania była bardzo zniszczona, tynki poodpadane, dach zniszczony. Kościół, mimo że drewniany, jednakże się zachował, ale był poszatkowany pociskami na ścianach i dach podobnie zdziurawiony. Z budynków gospodarczych spaliła się szopa na siano i stajnia końska wbudowana w szopę, jako też stajnia dla krów. Budynki te stały od studni w stronę domu Stefana [nazwisko trudno czytelne, prawdopodobnie „Knurka” – Z.B.] w Cieplakach.[35]

Po zakończeniu działań wojennych ks. Witko wraz z parafianami natychmiast przystąpił do remontu kościoła, szczególnie bardzo uszkodzonego dachu.

 

Po wywiezieniu Ukraińców, ks. Witko kilka razy odprawił w opuszczonej cerkwi nabożeństwo, ale wkrótce tego zaniechał, być może bojąc się represji ze strony UPA. Były nawet sugestie ówczesnych władz lokalnych, by – pozostawiwszy częściowo zniszczony kościół – przenieść się do cerkwi, ale nie wyraziła na to zgody przemyska kuria.

Proboszcz Witko ciągle odkłada rozpoczęcie budowy nowego kościoła, zdając sobie sprawę z pogarszającego się swego stanu zdrowia. W 1952 r. zakupił nowy ornat – cena 7 tys. zł była tak duża, że przez dwa lata ją spłacał. W tym samym roku odnowiono trzy kielichy i monstrancję (za 3 tys. zł). Dopiero w roku 1953 doprowadzono do kościoła, plebanii i organistówki energię elektryczną.

Po zamontowaniu na dzwonnicy uratowanego przez Niemcami dzwonu „Stanisław”, ks. Witko w 1959 r. kupił jeszcze dwa dzwony w ludwisarni Felczyńskich w Przemyślu: pierwszy o nazwie „Andrzej”, drugi zaś „Maria”.

 

W 1952 r. komunistyczne władze, coraz bardziej idące w stronę totalitarnego stalinizmu i rozprawy z religią, zaczęły pozbawiać księży prawa nauczania oraz usuwać religię ze szkół. W 1959 r. na polecenie władz rzeszowskiego kuratorium, kierownik Szkoły Podstawowej w Besku, Tadeusz Leja, zarządził, by z klas usunięto wiszące jeszcze na ścianach krzyże. Na prośbę parafian ks. Andrzej Witko poświęcił nowe krzyże, które zawieszono powtórnie w salach lekcyjnych – trzeba przyznać, że kierownik Leja nie sprzeciwiał się temu, mimo nacisków władz zwierzchnich.

Tam, gdzie nie udało się szybko utworzyć punktu katechetycznego, religia była nauczana w kościele. Podobna sytuacja zaistniała także w Besku, gdzie w 1956 r. naukę religii definitywnie usunięto ze szkoły. Od tego czasu uczniowie beskiej parafii uczęszczali na katechezę do salki w budynku dawnej organistówki na Zakąciu, oddalonej od kościoła o ok. 200 m. Dopiero jesienią 1974 r. tuż przy kościele wybudowano punkt katechetyczny, oddalony o pół kilometra od szkoły. Ponieważ władze czyniły z tym trudności, ks. Mikosz postarał się o pozwolenie na budowę… garaży, które wkrótce „zmieniły się” w budynek nauczania religii. Władze nie mogły mu tego darować i ukarały go pokaźną grzywną (do której zresztą nie przyznał się parafianom). W budynku mieściły się trzy sale, każda mogąca pomieścić ok. 30 osób. Dodatkowa salka katechetyczna („awaryjną”, jak ją określił ks. Mikosz) powstała w 1980 r. w organistówce, z chwilą wprowadzenia się ks. katechety do nowej plebanii. Zajęcia katechetyczne rozpoczęły się od roku 1977. Katecheza (2 godz.) z reguły odbywała się po lekcjach w szkole. Sytuacja taka trwała do 1991 r., gdy lekcje religii znów wróciły do szkół.[36]

 

W 1962 r., świętując 50-lecie swego kapłaństwa, ks. Witko wygłosił poruszające pożegnalne kazanie (od sierpnia tego roku był już w Besku katecheta ks. Jan Mikosz); istotnie, wkrótce postępująca cukrzyca uniemożliwiła mu normalne sprawowanie duszpasterskich obowiązków; na rok przed śmiercią oślepł. 12 grudnia 1965 r. nagle zasłabł, zmarł dwa dni później – 14 grudnia 1965 r. o godz. 11.30. Uroczysty pogrzeb powszechnie lubianego księdza zgromadził ok. 40 kapłanów z różnych parafii i całą ludność Beska. Po uroczystej mszy pogrzebowej i trzykrotnym okrążeniu kościoła, spoczął na beskim cmentarzu.

 

Przybyły w sierpniu 1962 r. z Olchowiec młody ks. Jan Mikosz (1919-2005) urodził się w Jaśle, święcenia kapłańskie otrzymał w 1943 r. Dobry i pełen zapału organizator z miejsca zabrał się do pracy – odnowił dzwonnicę bramną, kościół otoczył nowym murem, w 1966 r. zlecił naprawę zabytkowych organów, odnowił plebanię, wyposażył kościół w nowe księgi liturgiczne (m. in. nowy mszał). W 1962 r. zakupił nowe, metalowe i ogniotrwałe tabernakulum, zaś w 1969 r. odrestaurował zewnętrzne ściany kościoła. W 1972 r. odnowił ambonę, chrzcielnicę oraz polichromię wewnątrz świątyni. W 1969 r. został podłączony gaz oraz położono nową posadzkę, zaś w latach 70. sprawiono cztery konfesjonały. W 1972 i 1989 r. polichromia ścienna i sufitowa zostaje poddana konserwacji.

W 1965 r. przemyską diecezję objął charyzmatyczny ks. bp Ignacy Tokarczuk, nie wahający się, wzorem kard. Stefana Wyszyńskiego, mówić twardo władzy: non possumus. W czasie jego posługiwania na terenie diecezji wybudowano ok. 200 kościołów parafialnych i ok. 170 kościołów filialnych. W latach 80., dzięki zaangażowaniu ks. Mikosza i wszystkich parafian, wreszcie rozpoczęto budowę nie tylko nowego kościoła w Besku, ale także kościołów w Mymoniu i Porębach (Milcza, po wybudowaniu własnego kościoła w 1972 r., w tym samym roku odłączyła się od parafii w Besku[37]). Służyło temu również objęcie Stolicy Piotrowej przez „człowieka z dalekiego kraju”, kard. Karola Wojtyłę, który przybrawszy imię Jana Pawła II w 1979 r. po raz pierwszy nawiedził Ojczyznę. Entuzjazm, który ogarnął cały naród, przyczynił się z jednej strony do wzmożenia wysiłków budowlanych w parafii, z drugiej zaś – do zaniechania drastycznych metod w walce z Kościołem.

W 1976 r. ruszyła wreszcie budowa nowej plebanii. Stary, wiekowy budynek z XVIII w. już trudno nazwać wygodnym mieszkaniem – zapadnięte fundamenty, pękające ściany i wilgoć uczą wręcz franciszkańskiej pokory… Plan nowego budynku sporządził mgr inż. Władysław Czaja z Zarszyna, kierownictwo budowy objął Józef Kijowski, majster murarski. W 1977 r. położono fundamenty; niestety, później budowa – m. in. z braku materiałów – znacznie się spowolniła. Dopiero 7 czerwca 1980 r. ks. proboszcz wraz z katechetą, ks. Janem Bawołem, weszli do nowej plebanii. Stara plebania została rozebrana – obecnie na jej miejscu jest kościelny parking.

 

Po wybudowaniu plebanii przyszła kolej na realizację odkładanej przez dziesięciolecia inicjatywy – budowę nowego kościoła. Stara świątynia nie była już w stanie sprostać zwiększającej się liczbie ludności Beska, Mymonia i części Poręb. Pomimo zwiększenia liczby mszy św., kościół jest po prostu za mały. Budowa nowego kościoła stała się priorytetem parafii.

14 października 1980 r. ks. Mikosz wnosi do Kurii Biskupiej w Przemyślu podanie o włączenie do planów budowy obiektów sakralnych. Wraz z innymi pismami kuria przesłała je do Wojewódzkiego Urzędu ds. Wyznań. Józef Kwiatkowski, wraz z resztą delegacji rady parafialnej, otrzymuje informację, że budowa kościoła w Besku została umieszczona na 4. pozycji, po innych budowach sakralnych w województwie. Wreszcie 5 marca 1981 r. zostaje wydane pozwolenie na budowę kościoła. Niewielu już pamięta o projekcie, wniesionym przez mieszkańców Woli i Hrabeni, by nowy kościół postawić w okolicy dzisiejszego budynku gminy; ostatecznie jednak zdecydowano się na teren przy starym kościele, z uwagi na dużą powierzchnię działki parafialnej oraz oddalenie od drogi głównej. Już 18 maja 1981 r. wniesiono podanie do Urzędu Gminy w Zarszynie o wydanie zezwolenia na budowę nowego kościoła na działce nr 2682. Sprawa się komplikowała, ponieważ należało przekwalifikować grunt, co było w gestii Ministerstwa Rolnictwa. Udało się to jednak dosyć sprawnie załatwić i już 28 czerwca 1983 r. Wydział Budownictwa w Zarszynie wydał zezwolenie na budowę kościoła w Besku. Prace wreszcie mogły ruszyć.

Projekt bryły świątyni wykonał mgr inż. arch. Edmund Królicki. Całością działań kierował mgr inż. Stanisław Janowski z Sanoka, mając do dyspozycji zapał parafian, którzy zobowiązali się ad maiorem Dei gloriam czynnie włączyć się w prace budowlane. Dla potrzeb budowy trzeba było zgromadzić ok. 450 tys. sztuk cegieł, co w ówczesnych kryzysowych warunkach było niemożliwe. Stąd też codziennie dwóch beszczan pracowało społecznie w cegielni w Zarszynie, by tym „zapracowanym” sposobem wykupić potrzebną ilość materiału budowlanego. Organizacją pracy w cegielni zajęli się Julia Szałankiewicz i Paweł Kurpiel. Do końca 1983 r. każda rodzina dobrowolnie opodatkowała się kwotą 5 tys. zł na zakup wapna, desek, żwiru, piasku i cementu. Potrzebną ilość konstrukcyjnego betonu otrzymano od dyrekcji „Hydro-Inż” w Sieniawie, stąd również pochodzili zbrojarze wraz z Mieczysławem Kusionem z Nowego Sącza, którzy bezpłatnie, w swoim wolnym czasie (od 15.30 do 20.30), zaoferowali swoją pomoc.

10 sierpnia 1983 r. prace się rozpoczęły. Tempo było błyskawiczne. Pierwszą część konstrukcji założono 26 sierpnia, a nazajutrz cieśle i stolarze pod kierunkiem Antoniego Suwały przystąpili do instalacji szalunków. Zakładanie fundamentów i wylewki betonowe pochłonęły łącznie 450 m3 masy betonowej i zakończyło się 22 października. Przed zimą całość konstrukcji betonowej została pokryta lepikiem.

Do pracy przystąpiono wiosną 1984 r. 14 kwietnia Józef Kijowski (główny majster murarski) i Stanisław Deńko wytyczyli osie świątyni i ułożyli pierwsze cegły w narożniku lewej zakrystii (od strony starego kościoła). Do 4 maja 1984 r. wzniesiono mury całego kościoła do wysokości posadzki (80 cm). Później całą nawę, aż do wysokości posadzki, zasypano ziemią – tu z pomocą przyszedł m. in. Mikołaj Śmietana, który pozwolił ze swoich gruntów wywieźć 60 przyczep ziemi. W tym czasie parafia otrzymała belki stropowe do prezbiterium i zakrystii oraz 2 tys. specjalnych pustaków do nich.

W 1985 r. udało się na tyle „podciągnąć mury”, by dokonać uroczystego wmurowania kamienia węgielnego. 23 czerwca 1985 r. ks. bp Tadeusz Błaszkiewicz wmurował kamień węgielny i akt erekcyjny umieszczony w hermetycznie zamkniętej tulejce, który głosił:

23 czerwca Roku Pańskiego 1985, gdy na Stolicy Piotrowej w Rzymie zasiadał pierwszy papież Słowiański – Polak – Jan Paweł II – prymasem Polski był J. Em. ks. kard. Józef Glemp, Ordynariuszem Diecezji Przemyskiej J. E. ks. bp dr Ignacy Tokarczuk – poświęcenia i wmurowania tegoż kamienia węgielnego pochodzącego z Bazyliki Katedralnej w Przemyślu dokonał J. E. ks. bp pomocniczy Tadeusz Błaszkiewicz – z okazji wizytacji Kanonicznej parafii, przy udziale ks. dziekana jaćmierskiego Aleksandra Zająca, miejscowego proboszcza ks. Jana Mikosza i jego współpracownika ks. Józefa Cieklińskiego oraz w obecności na akcie tym podpisanych. Projekt kościoła wykonał mgr inż. arch. Edmund Królicki, mgr inż. Stanisław Janowski z Sanoka. Pracę budowlaną rozpoczęto z początkiem lipca 1983 r. – a prowadził je miejscowy majster murarski Józef Kijowski w łączności z Antonim Suwałą, wykonawcą szalunków. Najświętszej Opatrzności Bożej za wszystko niech będą dzięki.[38]

 

Pod aktem erekcyjnym umieszczono podpisy ks. bpa Błaszkiewicza, ks. proboszcza Mikosza, ks. Cieklińskiego oraz przedstawicieli Rady Parafialnej.

 

Od 22 sierpnia 1985 r. zaczęły rosnąć mury świątyni. Materiały musiały być dostarczane na bieżąco, zaś murarzom trzeba było zapewnić stosowne wynagrodzenie, gdyż tylko z tej ciężkiej pracy utrzymywali swoje rodziny.

Ze względu na postępującą inflację, rada parafialna w porozumieniu z parafianami podniosła składkę do 10 tys. zł od domu. Mury wznoszono do listopada, gdy budowę, z powodu niekorzystnej aury, musiano przerwać aż do wiosny.

W 1986 r. prace budowlane zostały wznowione. Obie zakrystie nakryto papą; wskutek trudności materiałowych musiano wprowadzić poprawki architektoniczno-konstrukcyjne, na co kuria przemyska wyraziła zgodę (stąd trochę skomplikowana architektura kościoła). Niestety, odtąd, z przerwami spowodowanymi brakami materiałowymi, prace przeciągnęły się aż do lat 90. W 1992 r. przystąpiono do montowania więźby dachowej na całym kościele; w części była składana na ziemi, by potem, przy pomocy olbrzymiego dźwigu ze Stalowej Woli, wynieść ją na odpowiednią wysokość.

Później zamontowano wieżę i przystąpiono do pokrycia całości blachą cynkową, co ukończono w końcu 1993 r. W następnym roku firma „Metalplast” z Bielska Białej do połowy czerwca zamontowała 12 olbrzymich aluminiowych okien.

 

W 1992 r. Ojciec Święty Jan Paweł II dokonał reorganizacji polskich diecezji (bulla Totus Tuus Poloniae Populus), ustanawiając nową metropolię przemyską, w skład której weszły nowe diecezje: rzeszowska i zamojsko-lubaczowska. Pierwszym metropolitą został ks. abp Ignacy Tokarczuk, którego 17 kwietnia 1993 r. zastąpił ks. abp Józef Michalik.

 

25 lipca 1994 r. nastąpiła zmiana na stanowisku proboszcza – odchodzącego na emeryturę zasłużonego budowniczego ks. Mikosza zastąpił nowy proboszcz – ks. Andrzej Gil – trzydziesty pierwszy proboszcz i administrator parafii Besko. Urodził się w 1956 r. w Przeworsku; po ukończeniu studiów w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu, 9 czerwca 1981 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Pracował w wielu placówkach: w Tarnowskiej Woli, Sanoku (parafia Przemienienia Pańskiego), Tarnowcu, Wrocance (gdzie bez zgody ówczesnych władz rozpoczął budowę nowego kościoła), Strzyżowie, Chotyńcu (gdzie znów nadzorował prace przy wznoszeniu nowego kościoła), skąd przeszedł do Beska, obejmując probostwo. W 2001 r. został mianowany wicedziekanem dekanatu jaćmierskiego.

Ks. Gil wiedział (wspominając swe dotychczasowe „budowanie Bożych Domów”), jak ciężkie podejmuje brzemię, kontynuował dzieło swego poprzednika. Przed nim stanęło zadanie dokończenia budowy i organizacji wnętrza. Ks. Gil zajął się projektami instalacji elektrycznej, wentylacji mechanicznej, grawitacyjnej i głośnikowej. Przy współpracy parafian, wykonano kanały nawiewowe i ciepłownicze, wykuto setki metrów bieżących rowków na instalacje elektryczne. Niewielu tylko wie, że w murach i posadzkach znajduje się 10 km kabli instalacji elektrycznej, grzewczej i nagłośnieniowej! Pod koniec 1994 r. zakończono betonowanie schodów głównych i bocznych oraz tynkowanie kilkuset metrów kwadratowych ścian wewnętrznych. Rok później wykonano marmurową posadzkę. Ks. proboszcz Gil pragnął, by wszystkie prace zostały zakończone do uroczystego odpustu 14 września 1996 r. W związku z tym wystosował do wszystkich parafian stosowne zaproszenie, tym bardziej, że w roku 1996 parafia beska obchodziła 400 lat swojego istnienia:

Są w życiu człowieka chwile ważne i bardzo ważne… i taką chwilę dała nam przeżywać Opatrzność Boża, kiedy z pokorą, a jednocześnie z wielką wdzięcznością, przygotowujemy się do pięknego Jubileuszu 400-lecia Parafii Besko.(…)

Czas ostatnich 13 lat to trud budowania dwóch kościołów: w Mymoniu i w Porębach, a także okazałej, pięknej nowej świątyni w Besku. To wasz ciężko zapracowany grosz, pot i ciężka praca sprawiły, że dzisiaj możemy się cieszyć trzema nowymi świątyniami. (…)

Przyjmijcie te słowa z życzliwością i skorzystajcie z zaproszenia na Misje święte i Jubileusz 400-lecia Parafii Besko.

Ks. Andrzej Gil. Proboszcz

14 września 1996 r., w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, do Beska przybył nowy metropolita, ks. abp Józef Michalik, by dokonać uroczystego poświęcenia nowej świątyni. W uroczystości wzięło udział 25 księży (w tym ks. proboszcz senior Jan Mikosz, ks. dziekan Józef Niżnik, ks. Stanisław Ziemiański i ks. Andrzej Mroczkowski – obaj rodacy z Beska), siostry felicjanki pracujące w parafii oraz urodzone w Besku, projektodawcy i budowniczowie kościoła oraz mieszkańcy Beska, Mymonia, Poręb i okolicznych miejscowości. W trakcie uroczystości ks. arcybiskup poświęcił także herb i sztandar gminy. W tym dniu także była prezentowana pierwsza monografia gminy, pióra Benedykta Gajewskiego.

 

Tak te ponad dziesięć lat pracy przy wznoszeniu nowej świątyni wspominał jeden z jego budowniczych, Antoni Suwała:

Byłem tam od początku. Kopałem pierwszy dół i wznosiłem wieżę. Ustawiałem szalunki od samych fundamentów aż do górnego sklepienia i dachu. Ale oczywiście nie robiłem tego sam. W pracę angażowali się wszyscy mieszkańcy Beska, a ja starałem się tym wszystkim kierować i doprowadzić prace do końca. I udało się… Dziś możemy podziwiać i modlić się w dużym, przestronnym kościele. Ja byłem na stanowisku cieśli, a głównym murarzem był Józef Kijowski. Na szczęście udało się zakończyć prace bez większych wypadków. Robota była bardzo żmudna i pracochłonna. Wszystko musiało być wykonane perfekcyjnie, z dokładnością do jednego centymetra. I tak zostało wykonane. Podczas budowy wzorowałem się na planie stworzonym przez architektów, jednak podczas pracy „wychodziły” w nim liczne niedokładności, które musiałem poprawiać i zmieniać. A więc myślę, że wszystko wykonane jest solidnie i nie musimy obawiać się, że coś się zawali nam się na głowę. (…)

Dzienny czas pracy zależał od pory roku. W lecie pracowaliśmy od 7 rano do 19 wieczorem. Ale przeważnie pracowaliśmy od wschodu do zachodu słońca. A jacy ludzie? Hmm… Każdego dnia pracował ktoś inny. Przeważnie była to grupa 15-20 osobowa, z poszczególnych przysiółków naszej wsi. Ja codziennie opracowywałem plan pracy na każdy dzień i rozdzielałem obowiązki dla poszczególnych osób. Całą dokumentację i spis ludzi na poszczególne dni prowadził pan Maksymilian Saczewski [zmarły 26 kwietnia 2004 r. – ZB]. A mieszkańcy angażowali się bardzo chętnie, do ostatka sił robili, co mogli. Zdarzało się tak, że ktoś po wyjściu na wieżę, natychmiast się źle czuł z powodu lęku wysokości i trzeba było ściągać go na dół. Ale i wtedy się nie zniechęcał, bo na ziemi też było wiele prac do wykonania. Właśnie na ziemi musieliśmy wykonywać większość konstrukcji, a później ustawialiśmy je tam na górze. Ale wszystko się udało i z tego cieszę się niesamowicie.(…)

Teraz za każdym razem dziękuję Bogu, że wszystko poszło dobrze i nic nikomu się nie stało. Ja chyba nie wybaczyłbym sobie, jakby stało się jakieś nieszczęście.[39]

 

Uroczysta konsekracja kościoła nie kończyła, oczywiście, prac wykończeniowych, które – z przerwami – trwały jeszcze kilka lat. M. in. pod nadzorem Albina Rajchla parafianie wykonali instalację nagłośnieniowo-oświetleniową, Andrzej Szybka, Marek Szałankiewicz, Zdzisław Sobota i Lesław Ziemiański wykonali tynki zewnętrzne, zaś Antoni Suwała i Wojciech Jaślar prace ciesielskie i stolarskie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W czasie trwania budowy kościoła w Besku, tzn. w latach 80., ludność Mymonia i Poręb przystąpiła do budowy swych własnych kościołów, rzecz jasna, dużo mniejszych

Najpierw zmobilizowali się wierni niewielkich Poręb, mający do beskiego kościoła ok. 4 km. Inicjatywa wyszła od Szymona Józefczyka. Na początku msze święte odprawiano w przystosowanym do celów sakralnych drewnianym budynku prywatnym, w którym usunięto ścianki działowe, wyposażając go zarazem w niezbędny sprzęt liturgiczny. Budynek ten oglądał 19 marca 1983 r. ks. bp Ignacy Tokarczuk, który zachęcił porębian do wysiłku, obiecując pomoc finansową. Plany porębskiego kościoła opracował inż. arch. Ludwik Grzybowski z Leska, który też sprawował ogólny nadzór nad budową. W maju 1983 r. rozpoczęto wykopy pod fundamenty – do pracy tej angażowali się wszyscy mieszkańcy Poręb. Budowa postępowała błyskawicznie – całość została zakończona już w 1984 r., a koszt wyniósł ok. 850 tys. ówczesnych złotych.

Poświęcenia kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa dokonał 21 czerwca 1986 r. ks. bp Ignacy Tokarczuk.

 

W 1985 r. także mieszkańcy Mymonia rozpoczęli starania, by wybudować w swojej wsi nowy kościół. Najbardziej zaangażowanymi w to dzieło byli m. in.: Ludwik Penar, Eugeniusz Kornasiewicz i Jan Kielar. Działkę pod budowę przekazał Józef Szałankiewicz, plany zaś opracował znany już inż. arch. Ludwik Grzybowski. W październiku 1985 r. przystąpiono do wykopów, gromadząc równocześnie potrzebne materiały budowlane. Od wiosny 1986 r. zaczęły rosnąć mury nowej świątyni. W 1987 r. przykryto kościół dachem z blachy ocynkowanej, otynkowano wewnętrzne ściany, wstawiono okna, na posadzkę położono płytki lastrykowe. Następny rok poświęcono na wykończenie i upiększenie kościoła.

Wszystkie prace były wykonywane w czynie społecznym; prawie cała społeczność niewielkiej wioski (ok. 300 mieszkańców) włączyła się w dzieło budowy, wszyscy też dobrowolnie opodatkowali się na rzecz tej inwestycji. Część środków pochodziła także od ofiarodawców z zagranicy.

5 grudnia 1988 r. ks. bp Ignacy Tokarczuk poświęcił w Mymoniu nowy kościół pw. Miłosierdzia Bożego; od tej chwili służy duchowym potrzebom wsi i przyjezdnym turystom.

Oba filialne kościoły obsługiwane są przez księży z Beska.

 

W roku 2001 ks. proboszcz Andrzej Gil zlecił konserwację dzwonnicy i dzwonów: drewniane belki, do których były przymocowane, wymieniono na metalowe; wykonano także nowy balkon z barierką na wzór poprzedniego, zniszczonego upływem czasu. Koszt wyniósł ponad 10 tys. zł.

Beskie dzwony można usłyszeć codziennie o godz. 12.00 (na Anioł Pański) oraz pół godziny przed każda mszą.[40]

 

W każdej parafii działają różne eklezjalne grupy modlitewne i stowarzyszenia, ściśle związane z misją Kościoła, choć każda działa w odmienny sposób, zakłada też sobie inne cele, inny zakres prac i nastawiona jest na innych odbiorców. Tak też jest w parafii pw. Podwyższenia Krzyża w Besku. Grupami mocno wrośniętymi w życie parafialne, lecz także społeczno-domowe są: Parafialny Oddział Akcji Katolickiej, któremu prezesuje Feliks Szajna, oraz Domowy Kościół. O ile cele POAK nastawione są – obok formacji wewnętrznej – raczej na dawanie przykładu i udzielanie się środowisku, poprzez podejmowanie różnych inicjatyw parafialnych, o tyle misją członków Domowego Kościoła jest dawanie przykładu poprzez rodzinę, modlitwę i pracę.

Od wielu lat działa prężna grupa Odnowy w Duchu Świętym, pod nazwą „Wspólnota Podwyższenia Krzyża Świętego w Besku”, której animatorką jest Alicja Łusik. „Wspólnota” obejmuje głównie młodzież – tę jeszcze się uczącą i studiującą oraz już pracującą. Grupa posiada własną stronę internetową (http://besko.streemo.pl/Community/Default.aspx). Dokładniejsze informacje o „Wspólnocie” zawiera podrozdział jej poświęcony.

Grupą szczególnie reprezentatywną jest schola parafialna, prowadzona obecnie przez Jadwigę Mermer. To specyficzne środowisko młodych ludzi, którzy pragną swymi głosami i duchową formacją służyć Bogu i Kościołowi. W polskim Kościele katolickim młodzieżowe schole pojawiły się w świątyniach po reformie liturgicznej II Soboru watykańskiego, czyli praktycznie na początku lat 70. W beskiej parafii od wielu lat istniały grupy dziewcząt, ubogacające liturgię swoim śpiewem; ze względu jednak na duże zmiany stanów osobowych grup (brak jakichkolwiek dokumentów), trudno jest dzisiaj odtworzyć powstające spontanicznie i działające nieformalne zespoły. Dlatego też skupiono się tylko na dzisiejszym obliczu beskiej scholi.

Obecna schola została założona w kwietniu 2004 r. przez Jadwigę Mermer. Nosi nazwę Imo pectore („Z głębi serca”) i liczy ok. 30 członków – głównie dziewcząt (chociaż jest także kilku chłopców). Wiek uczestników jest różny: od 14 do 25 lat. Próby odbywają się w każdy poniedziałek o godz. 19.00 w salce katechetycznej; trwają ok. 1 godzinę.

Śpiew scholi stanowi oprawę muzyczną niedzielnej Eucharystii oraz innych świąt kościelnych: głównie bożonarodzeniowej pasterki i wielkanocnej rezurekcji. Możemy ją usłyszeć także podczas corocznej drogi krzyżowej na wzgórze Krzyż (342 m) oraz modlitwy różańcowej. Także podczas udzielania sakramentu Ciała i Krwi Chrystusa dzieciom pierwszokomunijnym oraz sakramentu małżeństwa młodym parom słyszymy z chóru młodzieńcze głosy beskiej scholi. Ale towarzyszy też mieszkańcom w czasie ich ostatniej drogi… Wielu młodych członków scholi gra równocześnie w orkiestrze dętej przy OSP w Besku.

Służy także społeczności gminnej, występując podczas różnych imprez:

  • Dni Beska (co roku podczas nocy świętojańskiej wykonuje pieśni ludowe, występuje także w przedstawieniach: „Noc świętojańska” i „Kopciuszek”),
  • Pożegnanie lata z koniem huculskim i krową rasy simental w Rudawce Rymanowskiej (dając przedstawienie Maryna, Maryna, gotuj pierogi),
  • Dożynki gminne połączone ze Świętem pieroga w Besku (tu również wystawia wspomniane przedstawieniem),
  • Wigilia wiejska,
  • Spotkanie wielkanocne,
  • Potyczki ortograficzne.

Beska schola bierze również udział w różnych, licznych konkursach i przeglądach artystycznych:

  • Ogólnopolski Konkurs Kolęd i Pastorałek w Sanoku,
  • Przegląd Kolęd i Pastorałek w Sanoku,
  • Gminny Przegląd Młodych Talentów w Besku (Moja Ojczyzna).

 

Poza śpiewem i duchową formacją członkowie scholi mają także czas na rozrywkę i grupową integrację. Pod opieką animatorki biorą udział w różnych imprezach:

  • corocznym wyjeździe do Rzeszowa na koncert „Jednego Serca, Jednego Ducha” (w Boże Ciało),
  • wspólny Sylwester (pod 2009 r.),
  • rekolekcje,
  • liczne ogniska,
  • zajęcia sportowe,
  • integracyjne „wypady” na pizzę.

 

Członkowie scholi wg głosów:

  • soprany: Jadwiga Mermer, Alicja Łusik, Ewa Kornasiewicz, Anna Wrona, Kamila Bołd, Monika Penar, Agnieszka Kortyna, Katarzyna Pojnar, Beata Banaś, Dominika Folcik, Martyna Deńko, Paulina Suwała, Anna Kuńka, Iwona Józefczyk, Adrianna Jaślar, Magdalena Pihut, Joanna Ziemiańska, Angelika Gocek, Martyna Mermer, Karolina Mermer;
  • alty: Kamila Niepewny, Mariola Bartkowska, Jagoda Wacławska, Estera Wais, Diana Fydryk, Karolina Fydryk, Karolina Zubik, Magdalena Skubel;
  • tenory: Jakub Knurek;
  • basy: Rafał Bartkowski, Mateusz Rymarowicz.[41]

 

W beskiej parafii działa także chór parafialny „Adoramus”, skupiający głównie panie z beskiego Koła Gospodyń Wiejskich.

 

W ciągu kilkuset lat istnienia beskiej parafii odnotowano 31 proboszczów; z wiadomych względów, nazwiska i informacje dot. pierwszych proboszczów są niepełne:[42]

 

Nr Nazwisko i imię proboszcza lub administratora Proboszcz w latach
Ks. Albert z Krasnegostawu ……………………………………………………………………….. 1586-1590
Ks. Żydowski Stefan (po 1590 r. odstąpił od wiary katolickiej) …………………………. 1590-1590
Ks. Jakub (brak nazwiska lub przydomka) ……………………………………………………. 1594-1594
Ks. Klemensowicz Andrzej (zm. 5 września 1633 r.) ……………………………………… 1596-1623
Ks. Klimaszewski Paweł …………………………………………………………………………….. 1633-1634
Ks. Bukowiecki Jakub ………………………………………………………………………………… 1634-1635
Ks. Wojnowicz Jan (zm. 25 sierpnia 1642 r.) ………………………………………………… 1635-1642
Ks. Zaborski Piotr ……………………………………………………………………………………… 1642-1652
Ks. Januszowicz Jan (miał tytuł doktora) ……………………………………………………… 1652-1654
Ks. Dziurkowicz Jan ………………………………………………………………………………….. 1655-1655
Ks. Misiałowicz Bartłomiej ………………………………………………………………………….. 1655-1672
Ks. Trojnar Maciej …………………………………………………………………………………….. 1672-1713
Ks. Sobalski Sebastian (zrezygnował w 1723 r., zach. probostwo do poł. 1728 r.) 1718-1723
Ks. Goźliński Franciszek ……………………………………………………………………………. 1728-1743
Ks. Szmidziński Wawrzyniec (wystawił w nowym miejscu nowy kościół) ………….. 1743-1769*
Ks. Kierski Józef ……………………………………………………………………………………….. 1769-1769
Ks. Chmielowski Gabriel ……………………………………………………………………………. 1770-1787
Ks. Urbański Szymon Marcin (szlachcic, brat dziedzica wsi) …………………………… 1788-1810
Ks. Woytoniewski Feliks (zm. 31 stycznia 1819 r.) ………………………………………… 1810-1818
Ks. Kwiatkowski Aleksander (kanonik od 21 grudnia 1853 r.) ………………………….. 1819-1853
Ks. Pietruszewski Damazy (administrator parafii) ………………………………………….. 1853-1853
Ks. Zacharski Aleksander** (administrator parafii) …………………………………………. 1854-1854
Ks. Flaiszman Ludwik ………………………………………………………………………………… 1854-1881
Ks. Stankiewicz Franciszek ………………………………………………………………………… 1881-1897
Ks. Bauer Jan (administrator parafii) ……………………………………………………………. 1898-1898
Ks. Knap Stanisław …………………………………………………………………………………… 1898-1930
Ks. Bardziński Jan (administrator parafii) ……………………………………………………… 1930-1930
Ks. Hołub Bolesław (administrator parafii) ……………………………………………………. 1930-1930***
Ks. Witko Andrzej ……………………………………………………………………………………… 1930-1965
Ks. Mikosz Jan (budowniczy nowego kościoła w Besku) ………………………………… 1965-1994
Ks. Gil Andrzej (dokończył budowę kościoła w Besku) …………………………………… 1994-

 

* Kronika parafialna ks. Mikosza podaje lata 1745-1775. Nie ujmuje także ks. Goźlińskiego. Wg Kroniki… ks Sobalski, beski proboszcz, został w 1745 r. przeniesiony do Boguchwały, a po nim nastał ks. Szmidziński

 

** Benedykt Gajewski w swoim opracowaniu (Besko, wieś nad Wisłokiem, s. 185.) podaję formę „Zachowski”, natomiast Kronika parafii Besko – właśnie „Zacharski”. Podaję tutaj wersję z Kroniki

 

*** Wg jednych źródeł (Gajewski), po śmierci ks. Knapa administratorem był ks. Jan Bardziński, inne źródła (Płatek) podają, że funkcję administratora od 25 marca 1930 r. do 3 sierpnia 1930 r sprawował ks. Bolesław Hołub. Być może obaj byli – w ciągu tych sześciu miesięcy – administratorami, stąd też podaję oba nazwiska.

 

Od 1923 r. w beskiej parafii notujemy także księży katechetów:

 

Nr Nazwisko i imię katechety Lataposługi
Ks. Hołub Bolesław (1894-1973) …………………………………………………………………. 1923-1935*
Ks. Nastałek Stanisław Józef ** (1906-1967) ………………………………………………… 1936-1936***
Ks. Zubek Władysław (1905-1976) ……………………………………………………………… 1936-1946
Ks. Pelczar Michał (1890-1964) (dr teologii moralnej) ……………………………………. 1947-1955
Ks. Moskal Andrzej (1907-1959) …………………………………………………………………. 1955-1956
Ks. Adamiak Stanisław (1925-?) …………………………………………………………………. 1957-1959
Ks. Bartmiński Stanisław (1936- ) ……………………………………………………………….. 1959-1960
Ks. Sondej Stanisław (1929-1993) ………………………………………………………………. 1961-1962
Ks. Walski Tadeusz (1926-2001) ………………………………………………………………… 1961-1962
Ks. Głowala Adam (1926-1979) ………………………………………………………………….. 1962-1964
Ks. Karaś Jan (1936- ). ……………………………………………………………………………… 1964-1966
Ks. Boczar Adolf (1928- ) …………………………………………………………………………… 1966-1969
Ks. Trelka Kazimierz (1945- ) ……………………………………………………………………… 1969-1971
Ks. Przewrocki Marian Zdzisław (1947-1990) (pierwszy proboszcz w Milczy) ……. 1971-1972
Ks. Adamik Roman (1942-1993) …………………………………………………………………. 1972-1974
Ks. Burdzy Aleksander (1949- ) ………………………………………………………………….. 1974-1977
Ks. Bawoł Jan (1951- ) ………………………………………………………………………………. 1977-1981
Ks. Czenczek Marian ………………………………………………………………………………… 1981-1984
Ks. Ciekliński Józef (1955- ) ……………………………………………………………………….. 1984-1986
Ks. Giera Kazimierz (1961-) ……………………………………………………………………….. 1986-1988
Ks. Ziaja Tadeusz (1949- ) …………………………………………………………………………. 1988-1989
Ks. Szpila Henryk Eugeniusz (1964- ) ………………………………………………………….. 1989-1991
Ks. Żygłowicz Tadeusz (1962- ) ………………………………………………………………….. 1990-1992
Ks. Moskal Antoni (1949- ) …………………………………………………………………………. 1991-1993
Ks. Dziadowicz Adam (1963- ) ……………………………………………………………………. 1992-1994
Ks. Marszałek Janusz (1967- ) ……………………………………………………………………. 1993-1994
Ks. Bernat Tadeusz (1961- ) ………………………………………………………………………. 1994-1995
Ks. Kupczyk Bogdan (1968- ) ……………………………………………………………………… 1994-1996
Ks. Jurczak Kazimierz (1965- ) …………………………………………………………………… 1996-1998
Ks. Chrząszcz Adam (1969- ) …………………………………………………………………….. 1996-1998
Ks. Wajda Jacek ……………………………………………………………………………………….. 1998-2000
Ks. Kielar Andrzej ……………………………………………………………………………………… 1998-2001
Ks. Styrna Dariusz …………………………………………………………………………………….. 2001-2004
Ks. Hryniak Tomasz ………………………………………………………………………………….. 2001-2002
Ks. Ryfa Marek …………………………………………………………………………………………. 2003-2006
Ks. Wójcik Ireneusz …………………………………………………………………………………… 2004-2006
Ks. Sroka Zbigniew …………………………………………………………………………………… 2006-2008
Ks. Dudziak Janusz …………………………………………………………………………………… 2006-2009
Ks. Lewandowski Marek …………………………………………………………………………….. 2008-2009
Ks. Babiarz Stanisław ………………………………………………………………………………… 2009-2011
Ks. Dec Sylwester …………………………………………………………………………………….. 2009-2011
Ks. Dziob Paweł ……………………………………………………………………………………….. 2011-
Ks. Sobol Paweł ……………………………………………………………………………………….. 2011-2013
Ks. Flader Maciej ………………………………………………………………………………………. 2013-

 

* W źródłach podawane są różne daty przybycia ks. Hołuba do Beska: 1922 (Gajewski, Szyndler), a nawet 1918 (Banek). W niniejszej pracy rok 1923 przyjęto na podst. badań ks. Ryszarda Płatka, zajmującego się historią parafii Besko w latach międzywojennych. Posadę katechety ks. Hołub objął 1 listopada 1923 r.

 

** W czasie wojny ks. Nastałek zapisał piękną kartę. Wraz z wybuchem II wojny światowej został powołany do czynnej służby w Wojsku Polskim jako kapelan. Po kampanii wrześniowej przekroczył granicę Rumunii, a stamtąd przez Węgry i Jugosławię udał się do Rzymu. Z Wiecznego Miasta wyjechał do Syrii, gdzie organizowana była wówczas Brygada Karpacka pod dowództwem gen. dyw. Stanisława Kopańskiego. Po kapitulacji Francji Brygada przeniosła się do Palestyny, a z nią ks. Stanisław Nastałek. Jako kapelan Brygady Karpackiej był pod Tobrukiem i Gazala w czasie Kampanii Północno-Afrykańskiej (sierpień 1941 r.). Po wycofaniu się Brygady z akcji i powrocie do Palestyny ks. Nastałek pracował wśród Polonii w Jerozolimie. Pełnił tam funkcję katechety w Liceum Aiu Kazemie (miejsce urodzenia św. Jana Chrzciciela) i w szkole powszechnej w Jerozolimie. W latach 1947-1952 był duszpasterzem grupy Polaków w Anglii. Za tę pracę otrzymał 29 maja 1961 r. podziękowanie od Rządu Polskiego na Emigracji w Londynie. Prezydent Rzeczypospolitej nadal mu order Krzyża Oficerskiego Polonia Restituta za zasługi na polu pracy duszpasterskiej, narodowej i społecznej. Od 1952 r. do chwili śmierci pełnił funkcję wikariusza w polskiej parafii świętego Krzyża w Maspeth w Stanach Zjednoczonych. Zmarł 8 maja 1967 r. w nowojorskim szpitalu. (Płatek Ryszard, ks. op. cit., s. 103).

 

*** Ks. Stanisław Nastałek pracował w Besku krótko – od 1 stycznia 1936 r. do końca marca 1936 r. Był bardzo wykształconym człowiekiem, m. in. znał cztery języki obce.

 

W ciągu dziesięcioleci parafia Besko (obejmująca wsie: Besko, Mymoń, Poręby, do 1936 Odrzechowę z Pastwiskami, a do 1972 r. Milczę) wydała wielu kapłanów:[43]

 

Ks. Męski Zygmunt z Beska (XIX-XX w.), długoletni proboszcz w Dębowcu, działacz społeczny, poseł do parlamentu austriackiego.
Ks. Nycz Andrzej z Beska (1888-1937), wyśw. w 1913 prob. i kan. w Wojutyczach k. Sambora.
Ks. Kijowski Stanisław z Milczy (1905-1993), w 1925 r. ukończył gimnazjum w Sanoku, po maturze studiował w Instytucie Teologicznym przy Seminarium Duchownym w Przemyślu (1925-1930), wyśw. w 1930 r. Placówki: Jedlicze (1930-1931), Dydnia (1931-1933), Grodzisko (1933-1935), Czudec (1935-1937, Stojańce (1937-1939), Handzlówka (1939 – administrator), Krzemienica, Łańcut. Od 1946 r. przeniesiony do archidiecezji wrocławskiej. Od 1990 r. jako emeryt przebywał w Milczy, gdzie zmarł. Pochowany na cmentarzu w Milczy.
Ks. Przybylski Józef z Milczy (1905-1977), w 1924 r. ukończył gimnazjum w Sanoku, w 1926 r. rozpoczął studia w Instytucie Teologicznym przy Seminarium Duchownym w Przemyślu (1926-1931), wyśw. w 1931 r. Msza prymicyjna w Besku (31 maja 1931 r.). Placówki: Sambor (1931-1933), Przybyszówka (1933-1934 – administrator), Świętoniowa (1934 – administrator), Markowa (1934-1936 – wikariusz i administrator), Borysław (1936-1939), Jedlicze (1939, od 1940 – administrator). W 1942 r. aresztowany przez Gestapo, wywieziony do obozu w Oświęcimiu, a potem do Dachau, gdzie przebywał do kwietnia 1945 r. Do 15 października 1945 r. duszpasterz wśród Polaków przebywających w Niemczech. Po powrocie do kraju od 29 listopada 1945 r. pracował w Sanoku, do 1946 r. Od 1946 r. w Cieklinie jako administrator, później proboszcz. 1952 – otrzymał tytuł kanonika, od 1966 r. na emeryturze. Pochowany na cmentarzu w Milczy.
Ks. Szałankiewicz Stanisław (o. Nikodem) z Mymonia (1910-1979), pierwszy ksiądz zakonny z parafii Besko (franciszkanin konwentualny). Wyświęcony w 1935 r. Msza prymicyjna w Besku (29 czerwca 1935 r.). Placówki: Niepokalanów (gdzie współpracował ze św. Maksymilianem Kolbe). W czasie II wojny światowej gwardian w klasztorze OO. Franciszkanów w Krośnie. Po wojnie był w Jaśle. Jeden ze współautorów Kroniki Klasztoru OO. franciszkanów w Krośnie. 1939-1944 (2013). Zmarł w Krakowie.
Ks. Czyż Andrzej z Beska (1914-1978), w 1933 r. ukończył gimnazjum w Sanoku, po maturze studiował w Instytucie Teologicznym przy Seminarium Duchownym w Przemyślu (1933-1938), wyśw. w 1938 r. Msza prymicyjna w Besku (29 czerwca 1938 r.). Placówki: Słocina (1938-1943), Sanok (1943-1945), Bukowsko (1945-1949 – administrator, równocześnie administrator w Nowotańcu a latach 1946-1947), Strzyżów (19491951), Krasiczyn (1951-1957 – administrator), Wysoka k. Łańcuta (1957-1977 – administrator). Od 1977 r. penitencjarz w Stalowej Woli. Zmarł po wielu cierpieniach (rak wątroby) w szpitalu w Stalowej Woli, tam też pochowany na cmentarzu.
Ks. Ziemiański Stanisław SJ z Beska (1929- ), prymicje 5 lipca 1959 r. Jezuita. Prof. teologii i kompozytor (Kraków) [zob. rozdział IV. Symbole, nazwy i nazwiska, podrozdział IV. Niech pozostaną w pamięci. Znani ludzie Beska]
Ks. Szałankiewicz Tadeusz SJ z Mymonia (poł. XX w.-?), jezuita ze Starej Wsi, zmarł.
Ks. Rudolf Zubik (1940- ) (Poręby)
Ks. o. Mroczkowski Witold z Beska (1954- ) w 1969 r. wstąpił do Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła w Miejscu Piastowym, tam też ukończył Niższe Seminarium Duchowne. Nowicjat odbył w Pawlikowicach k. Krakowa. 1973 r. – pierwsza profesja. 1974 r. – rozpoczął studia teologiczno-filozoficzne na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. 1980 r. – święcenia kapłańskie (klasztor OO. Michalitów w Miejscu Piastowym; udzielający święceń – ks. abp Ignacy Tokarczuk). Msza prymicyjna w Besku (8 czerwca 1980 r.). Po 1980 r. – misjonarz. 1981 r. – Belgia (kurs językowy) i wyjazd do Zairu (ob. Kongo) do miejscowości Jumbi, gdzie pracował 10 lat. W roku 1991 wrócił na krótko do Polski, gdyż święcenia kapłańskie przyjmował jego brat, Andrzej. W 1991 r. – wyjazd do Paragwaju, do miejscowości Cassila (Ameryka Południowa), gdzie pracował 17 lat, 2008 r. wyjazd do Argentyny, gdzie pracuje do dzisiaj.
Ks. o. Mroczkowski Andrzej z Beska (1963- ), w 1980 r. wstąpił do Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła w Miejscu Piastowym, tam też ukończył Niższe Seminarium Duchowne. Nowicjat odbył w Pawlikowicach k. Krakowa. 1984 r. – pierwsza profesja. 1985 r. – rozpoczął studia teologiczno-filozoficzne na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. 1991 r. – święcenia kapłańskie (Bazylika OO. Dominikanów w Krakowie; udzielający święceń – ks. bp Józef Górny). Msza prymicyjna w Besku (30 czerwca 1991 r.). Placówki: Stalowa Wola, Miejsce Piastowe (2 lata), Gorzków k. Krakowa (3 lata), parafia i dom dziecka w Prałkowcach k. Przemyśla (10 lat, tu wybudował halę sportowa dla dzieci), Miejsce Piastowe (1 rok), od 2008 r. jest proboszczem w Ustrzykach Dolnych i kustoszem parafii pw. Matki Boskiej Bieszczadzkiej w Jasieniu k. Ustrzyk Dolnych.
Ks. o. Janowski Marek SJ z Beska (1971- ), jezuita. Po ukończeniu Technikum Leśnego w Zagnańsku studiował na wydziale Filozofii KUL. Do Towarzystwa Jezusowego wstąpił w 1997 roku. W latach 2000-2002 odbył praktykę duszpasterską w Limerick (Irlandia). Podstawowy kurs teologii zrobił w Dublinie, a następnie przez 2 lata studiował teologię duchowości w Cambridge w USA. Obok zainteresowań filozoficznych interesuje się duchowością ignacjańską oraz antropologią ćwiczeń duchowych.
Ks. Płatek Ryszard z Beska (1971- ), w 1998 r. ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu. Placówki: Odrzykoń (1998-2000), Dydnia (2000-2004), Iwonicz Zdrój (2004-2006), ob. jest w Przeworsku (od 2006 r.).
Ks. Szyndler Krzysztof z Beska (1976- ). w 2003 r. ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu; msza św. prymicyjna w Besku (15.06.2003). Placówki: Laszki (2003-2005), od 2005 r. w parafii Radymno.
Ks. Semenowicz Szczepan z Beska (1978- ), w 2005 r. ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Przemyślu; placówki: Rudołowice (2005), Głębokie (2006), Łopuszka Wielka (2007), Czarna (2008), Michałówka (2010) – duszpasterz ds. młodzieży w dekanacie Radymno II.
Ks. Tomasz Szajna (Poręby)

 

Z beskiej parafii do pracy zakonnej Bóg powołał także siostry zakonne:

 

  1. Skubel Bożena z Mymonia (ok. 1921-?), do zakonu wstąpiła przed wojną, była u ss. niepokalanek starowiejskich, zmarła niedawno w bardzo późnym wieku.
  2. Kwiatkowska Felicja z Beska (1955- ).
  3. Mermer Małgorzata z Beska (1966- ) – s. Dolores, w 1984 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr św. Michała Archanioła w Miejscu Piastowym. Ważniejsze placówki: Radom, Miejsce Piastowe, Lublin, Kraków, Częstochowa. Ob. w Miejscu Piastowym.
  4. Walus Ewa z Beska (1966- ) – s. Nina, w 1984 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr św. Michała Archanioła w Miejscu Piastowym. Ważniejsze placówki: Kraków, Jasło, Miejsce Piastowe, Częstochowa, Wołomin, Warszawa. Ob. w Jaśle.
  5. Szul Agata z Beska (1967- ) – s. Agata, wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr św. Feliksa z Kantalicjo (ss. felicjanki), ob. w Bielsku-Białej.
  6. Czyż Agnieszka z Beska (1967- ) – s. Maria Goretti, wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr św. Feliksa z Kantalicjo (ss. felicjanki). Placówki: Kraków (studia organistowskie), Nowy Sącz, Morawica, Głogów Małopolski, Giebło. Ob. w Zawierciu.
  7. Knurek Marta z Beska (1980- ) – s. Julia. Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego (ss. sercanki). Wstąpienie do Zgromadzenia: 14 września 1999 r., profesja wieczysta: 2 sierpnia 2007 r. Placówki: Kraków (1999-2000), Przemyśl (dom nowicjatu) (2000-2002), Kraków (2002-2006), Łask k. Łodzi (2006-2007), Kraków (2007-2010). Później w Jaśliskach (2010-2012). Od poł. 2012 r. we Włoszech, w Ośrodku Dokumentacji i Studium Pontyfikatu Jana Pawła II.
  8. Borkowska Aneta z Beska (1986- ) – s. Aneta, w 2005 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera w Podkowie Leśnej. 2006 – postulat (Kraków), 2008 – nowicjat (praktyka apostolska w Zug w Szwajcarii), 2008 – pierwsza profesja zakonna (Kraków, Świdnica), 2010 – Trydent i Rzym (Włochy). Ob. studiuje w Rzymie w Papieskim Uniwersytecie „Urbanianum”.
  9. Łusik Alicja z Beska (1984- ) – s. Alicja, w 2013 r. wstąpiła do Zakonu Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej w Starej Wsi.

 

Kościół to także ci, którzy służą mu pomocniczo: organiści i kościelni. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat grą na organach ubogacały liturgię następujące osoby: Piotr Mermer (lata 30. i 40.), Jan Dąbrowski, s. Dobrosława ze Zgromadzenia Sióstr Felicjanek (1972-1986) i Henryk Puchalik z Beska. Obecnie organistą jest Tadeusz Zając z Rymanowa Zdroju.

Kościelnymi, dbającymi o liturgiczne paramenty i sam kościół oraz pomagającymi księżom w codziennych obowiązkach, od 1918 r. byli: Andrzej Kapłon, Kazimierz Kapłon (jego bratanek), Józef Brodzicki, Józef Szałankiewicz i Piotr Brodzicki. Obecnym kościelnym jest Andrzej Roman.

 

Trudno dziś ustalić członków Rady Parafialnej, gdyż praktycznie nie zachowały się żadne spisy ludzi, których powołaniem była pomoc Kościołowi i proboszczowi. Z ustnych relacji i Kroniki parafii Besko wyłania się kilkanaście nazwisk: Stanisław Ziemiański, Józef Szmyd, Józef Kochański, Józef Mroczkowski, Stanisław Mroczkowski, Józef Kwiatkowski, Jan Szmyd, Stanisław Stapiński, Maksymilian Saczewski, Adam Szul i wielu innych, w tym ci, którzy działają obecnie.

 

Beska parafia weszła w nowe tysiąclecie jako struktura mocna, okrzepła, mająca za sobą ponad czterysta lat tradycji, ciesząca się poważaniem społecznym. Przychodzą jednak trudne wyzwania społeczne… ratunkiem jak zawsze są młodzi, którzy, szanując przeszłość i ludzi ją tworzących, potrafią Kościół natchnąć nowym duchem…

 

Adres parafii: Parafia Rzymskokatolicka pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Besku. 38-524 Besko, ul. Kościelna 4. Tel. (13) 46 73 017.

 

[1] Proces tworzenia parafii w ziemi sanockiej i przemyskiej postępował bardzo szybko; w poł. XVI w. w diecezji przemyskiej było już 150 parafii, a w 1772 r. diecezja ta liczyła już 185 parafii, skupionych w 12 dekanatach. Stan taki doznał pierwszego wstrząsu podczas procesu dostosowywania granic dekanatów do sieci cyrkułów, drugi zaś – w czasie tzw. reformy józefińskiej, znoszącej wiele zakonów i parafii, redukującej liczbę świąt kościelnych, nabożeństw i pielgrzymek (Ataman Julian, ks., Zarys dziejów diecezji przemyskiej obrządku łacińskiego. Przemyśl 1985, s. 9.).

[2] W dokumencie tym zawarta jest także pierwsza wzmianka o zaczątkach wsi Mymoń: nowy grunt (folwark) zwany Mimon.

[3] Tekst oryginału nie zachował się, być może spłonął podczas pożaru plebanii w 1605 r.; jego odpis znajduje się w Księgach Ziemskich w Sanoku oraz w Archiwum Diecezji Przemyskiej. Odpis znajduje się także w archiwum parafialnym w Besku. Tutaj przytaczam go w tłumaczeniu za Benedyktem Gajewskim (Gajewski Benedykt, Besko, wieś nad Wisłokiem. Rzeszów 1996, s. 150-152.).

[4] Prawdopodobnie kościół ten stał gdzieś na miejscu dzisiejszej remizy, zaś cmentarz umiejscowiono na zachód lub północ od niego.

[5] „Rocznik Archidiecezji Przemyskiej”. 1997, s. 127.

[6] Przekaz ludowy mówi, że trumny pływały jak okręty. Jedna z trumien, ze zwłokami księdza, została wymyta przez wodę tylko do połowy swej długości; wieko trumny zesunęło się i ze zwisającej nad wodą połowy trumny zwisała poruszana przez wodę sutanna oraz stuła… To, oczywiście, pewna koloryzacja, niemniej wypadki takie pozostawiają tak silny ślad w ludzkiej pamięci zbiorowej, że w części można im zaufać.

[7] Mikosz Jan, ks., Kronika parafii Besko.

[8] Albo pomyłka w pisowni, albo też tak naprawdę nazywał się proboszcz i budowniczy beskiego kościoła, zaś forma „Szmidziński” to zwykłe uproszczenie fonetyczne.

[9] Przytaczam za: Gajewski Benedykt, op. cit., s. 153-155.

[10] Co roku w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, 14 września, obchodzony jest w Besku uroczysty odpust parafialny. Drugi taki odpust ma miejsce 27 czerwca – w swięto Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

[11] Mikosz Jan, ks., op. cit.

[12] Paulini przebywali w starowiejskim sanktuarium do 1784 r., gdy zostali usunięci stamtąd na rozkaz cesarza Józefa II Habsburga. Klasztorem i kościołem zarządzał powołany Fundusz Religijny, a administratorem był proboszcz z Brzozowa, który przez 35 lat raz w miesiącu odprawiał tu mszę św. Jezuici przyszli do Starej Wsi dopiero w 1821 r. po reaktywowaniu ich zakonu. W Besku do dziś istnieje wielki sentyment do starowiejskiego sanktuarium, co roku ze wsi wyrusza pielgrzymka do cudownego obrazu Zaśnięcia i Wniebowzięcia NMP.

[13] Płatek Ryszard, ks., Parafia Besko obrządku łacińskiego w latach 1918-1939... Przemyśl 1998, s. 93-94.

 

[14] Na podst. informacji Benedykta Gajewskiego (Besko, wieś nad Wisłokiem, s. 171.) oraz pracy magisterskiej ks. Krzysztofa Szyndlera (Parafia Besko w latach 1945-1996… Przemyśl 2003, s. 83.).

[15] Schematismus Universi Venerabilis Clerici, Saecularis et Regularis Dioeceseos Ritus Latini Premisliensis pro Anno Domini 1862. Jasło 1861, s. 45. (Rok wydania podano prawidłowo – tak na stronie tytułowej).

[16] Inna wersja – mniej wiarygodna – mówi, że obraz MB Różańcowej był ufundowany na znak jedności z powstaniem styczniowym. Niektórzy wręcz podają, co jest jednak mało prawdopodobne, że ufundowali go powstańcy styczniowi… Beskie Bractwo Różańcowe ufundowało także w 1864 r. antepedium wyobrażające ucieczkę Świętej Rodziny do Egiptu.

[17] Mikosz Jan, op. cit. Ks. Mikosz wielokrotnie cytuje fragmenty z kroniki ks. Flaiszmana, m. in. bardzo ciekawy fragment o ks. Korzenieckim, któremu w Wilnie podczas modlitwy objawił się Andrzej Bobola (późniejszy święty), zapowiadając wskrzeszenie Polski.

[18] Morga (lub mórg) (z niem. morgen – ranek) dawna jednostka powierzchni, wyznaczająca kiedyś obszar ziemi, którą jeden człowiek może w ciągu dnia roboczego (tj. od wschodu słońca do południa) skosić lub zaorać. W zależności od regionu liczyła od 25 do 71 arów. W późnej Galicji wynosiła 56 arów. Obecnie, jako miara, zanika.

[19] Na podst.: Mikosz Jan, ks., op. cit.

[20] Schematismus Universi Venerabilis Cleri, Saecularis et Regularis Dioecesis rit. lat. Premisliensis pro anno Domini 1896. Przemyśl 1886, s. 218-219. (taki rok wydania podano na karcie tytułowej).

[21] Mikosz Jan, ks., op. cit.

[22] Sprzedaż alkoholu była prowadzona nie tylko w trzech beskich karczmach (w Gniewoszówce, koło kładki i na miejscu dzisiejszego zajazdu „U Kowala”), prowadzonych do I wojny światowej przez Żydów, ale także np. w miejscowym kółku rolniczym.

[23] Mikosz Jan, ks., op. cit.

[24] Była to pandemia grypy, wywołana przez wyjątkowo groźną odmianę podtypu H1N1 wirusa A. Pochłonęła, jak się ocenia, od 50 do 100 mln ofiar śmiertelnych na całym świecie. Liczba ofiar „hiszpanki” wielokrotnie przewyższyła liczbę ofiar wszystkich frontów I wojny światowej. Była to jedna z największych pandemii w historii ludzkości, w której zachorowało ok. 500 mln ludzi, co stanowiło wówczas 1/3 populacji świata.

[25] Podaję za: Gajewski Benedykt, op. cit., s. 171-172. Uzupełnienia z pracy magisterskiej ks. Krzysztofa Szyndlera (Parafia Besko w latach 1945-1996… Przemyśl 2003, s. 84.).

[26] Ks. Michał Grzyś, jako członek Powiatowej Komisji Rolnej w Sanoku, opowiadał się m. in. za rozparcelowaniem niektórych majątków ziemskich. Zasuspendowany został jednak nie za to, ale za nieposłuszeństwo wobec swego zwierzchnika, który nakazał jego przeniesienie. Po wszystkich tych wydarzeniach przeprosił biskupa przemyskiego i powrócił do swoich kapłańskich obowiązków w Kościele rzymskokatolickim.

[27] Stączek Ryszard, Poznaj Jaćmierz. Przewodnik. Jaćmierz 2006, s. 49-51.

[28] Mikosz Jan, ks., op. cit.

[29] Oprac. na podst. pracy magisterskiej ks. Ryszarda Płatka (Parafia Besko obrządku łacińskiego w latach 1918-1939... Przemyśl 1998, s. 158-167.).

[30] Schematyzmy diecezji katolickich ob. łacińskiego z lat 1917-1938.

[31] Dane wg Wikipedii (17.12.2010); pozostałe źródła podają inne, choć zbliżone informacje.

[32] Po opuszczeniu „Anatolówki” przez seminarium – które wróciło do Przemyśla – Związek „Caritas” z Przemyśla w budynku tym umieścił siero­ty. 3 maja 1948 r. „Anatolówka” doszczętnie spłonęła.

[33] Mikosz Jan, ks., op. cit.

[34] Mieszkaniec Zmysłówki. Z nazwiskiem tym spotkamy się także (w formie Jakobshe) na liście repatriantów ze Wschodu. Po wojnie w Besku kilkakrotnie napotykamy to nazwisko już w formie spolszczonej: Jakobsze.

[35] Mikosz Jan, ks., op. cit.

[36] Tamże.

[37] Zdenerwowani przedłużającymi się formalnościami w budowie kościoła milczanie postanowili sprawę wziąć we własne ręce i wybudować, bez zgody władz państwowych, własny kościół. Pierwotny murowany (!) budynek zaczął powstawać w jedną noc – w sobotę 20 maja 1972 r. (wg przekazu budowa trwała 40 godzin). Do budowy własnej świątyni gorąco zachęcał młody katecheta z Beska, ks. Marian Przewrocki, mając poparcie nie tylko ks. Mikosza, ale także samego bpa Tokarczuka. W 1972 r. ks. Przewrocki został pierwszym proboszczem w Milczy (jako najmłodszy proboszcz w całej diecezji). Jego roli nie da się przecenić – sam kupował i pożyczał od ludzi materiały budowlane, sam angażował się w budowę. Takie drewniane lub murowane „kościoły w jedną noc” powstały w kilku innych miejscowościach, np. Nowosiółkach k. Hoczwi w Bieszczadach czy w Potoku k. Krosna.

[38] Teczka budowy nowego kościoła w archiwum parafialnym.

[39] Zawdzięczamy mu bardzo wiele… Wywiad z p. Antonim Suwałą [w:] „Czarno na białym”. Gazetka gimnazjalna – Gimnazjum w Besku, nr 37, grudzień 2004.

[40] Podstawowe informacje o beskiej parafii i samym kościele zaczerpnięto głównie z Kroniki parafii Besko ks. Jana Mikosza (bez podawania szczegółowych odniesień przypisowych) oraz z prac magisterskich ks. Krzysztofa Szyndlera (s. 61-82) i ks. Ryszarda Płatka, także bez szczegółowych odniesień przypisowych.

[41] Informacje od dwojga członków scholi: Beaty Banaś i Marioli Bartkowskiej oraz od Jadwigi Mermer, założycielki obecnej scholi.

[42] Podaję za: Gajewski Benedykt, op. cit., s. 184-186. Uzupełnione z innych źródeł, w tym także Kroniki parafii Besko ks. Mikosza oraz prac magisterskich ks. Ryszarda Płatka i ks. Krzysztofa Szyndlera.

[43] Informacje nt. księży i ojców zakonnych oraz sióstr zakonnych z Beska i Mymonia uzyskałem z rodzimych domów zakonnych, rodzin sióstr i księży oraz innych osób z Beska. Wykorzystałem także prace magisterskie ks. Ryszarda Płatka i ks. Krzysztofa Szyndlera. Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję.