II. 1. Prehistoria – czasy najdawniejsze

Prehistoryczne[1] materialne ślady gatunku homo w Europie środkowej sięgają 800 tys. lat (Homo erectus, Ukraina zakarpacka), a na ziemiach polskich dolnego paleolitu – 500 tys. lat (Trzebnica i Rusko k. Strzegomia). Nieco więcej mamy stanowisk archeologicznych dotyczących następnego gatunku – Homo neanderthalensis[2] (Racibórz-Studzienna, Kraków Krowodrza, Piekary, Zwoleń k. Radomia, a zwłaszcza jaskinia Ciemna w Ojcowie i jaskinia Raj k. Kielc). Koniec neandertalskiego osadnictwa nastąpił w czasie pierwszego maksimum ostatniego zlodowacenia, czyli ok. 70-58 tys. lat temu. Po ustąpieniu lodowca na ziemie polskie napływają – obok nielicznych już neandertalczyków – plemiona człowieka współczesnego (Homo sapiens sapiens), zwanego w dawnej literaturze człowiekiem kromaniońskim (człowiekiem z Crô-Magnon), przystosowanym do zimnego klimatu polarnego, jaki wówczas panował w Polsce.

Jedynymi śladami tamtej epoki na terenie Beska są wymyte przez Wisłok z głębokości 4 m olbrzymie, czarne pnie drzew. Podobne okazy znajdowano także koło Zarszyna podczas regulacji Pielnicy. W 1992 r. jedno z takich drzew wykopano w Besku podczas pobierania żwiru na drogę. Wszystkie odkopane okazy ułożone były w kierunku północno-wschodnim. Niestety, nie podjęto nad nimi dalszych badań; jedynie pracownicy Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa określili ich przynależność do flory holoceńskiej. Być może kilka tysięcy lat p.n.e. w Dołach Jasielsko-Sanockich miała miejsce jakaś lokalna katastrofa – gwałtowny wylew rzeki lub jakiś lokalny ruch górotwórczy. Zdarzało się, że czasem podczas kopania studni ktoś znalazł czaszkę jelenia…

Całkowite ustąpienie lodowca z Niżu Europejskiego daje początek mezolitowi – środkowej epoce kamienia (10 tys. lat temu do ok. 4000-3500 lat p.n.e.) o jeszcze chłodnym klimacie, co przyczynia się do ekspansji człowieka współczesnego na obszar całej Polski (plemiona łowieckie). Wtedy to 9000 lat p.n.e. w Beskidzie Niskim pojawiają się pierwsi ludzie, których relikty obozowisk myśliwskich odkryto w Skwirtnem i Uściu Gorlickim. Ta najdawniejsza ludność utrzymywała kontakty z mieszkańcami dzisiejszej Słowacji. Gdy klimat ocieplił się, przez szerokie beskidzkie przełęcze zaczęli napływać neolityczni rolnicy z Niziny Węgierskiej, osiedlając się na żyznych nizinno-pogórzańskich terenach środkowego biegu Sanu, Wisłoka, Wisłoki, Ropy i Białej.

 

Pierwsze ślady ludzi we wschodniej części Dołów Jasielsko-Sanockich (4200 lat p.n.e – Krosno) sięgają eneolitu (tzw. kultura pucharów lejkowatych). W IV tysiącleciu na przedpolskich jeszcze terytoriach dokonała się rewolucyjna zmiana – przejście na osiadły tryb życia, czemu towarzyszył wzrost kultury rolniczej i hodowli. W połowie III tysiąclecia p.n.e. sięgnęła na te tereny ekspansja ludów pasterskich tzw. kultury sznurowej znad górnego Dniestru. Okolice Beska były wtedy zamieszkałe przez ludność osiadłą, zajmującą się głównie uprawą roli i hodowlą, w mniejszym zakresie zbieractwem, myślistwem czy rybołówstwem w pobliskim Wisłoku i Pielnicy. Zmieniały i doskonaliły się metody pozyskiwania dóbr poprzez dobór narzędzi; choć podstawowym materiałem był nadal kamień, metody jego obróbki (szlifowanie, wiercenie w nim otworów) zmieniły wygląd codziennych przedmiotów, jak topory czy młoty. Z tego okresu znamy choćby kamienny toporek znaleziony w 1979 r. w Odrzechowej czy krzemienną siekierkę z Pielni. Były także prowadzone przez AZP[3] badania archeologiczne w Porębach, gdzie znaleziono m. in. ślad osadnictwa: łuszczek z radiolarytu, fragment odłupka z krzemienia jurajskiego, dwa odłupki z rogowca, fragmenty naczyń, datowane na neolit lub wczesną epokę brązu. Niestety, badania te nie zostały dotąd w szeroki sposób edytorski opublikowane. Podobne znaleziska odkryto w okolicach Sanoka (Turzańsk, Płonna, Zagórz)[4].

 

Bardziej zbadana i udokumentowana jest kultura łużycka (XV-IV wiek p.n.e.), której przedstawiciele[5] stosowali już brąz do wyrobu narzędzi, broni i ozdób, efektownych i trwalszych w użytkowaniu. W XIX w. w Zarszynie odkryto tzw. skarb brązowy, zawierający szereg ozdób z brązu[6]. Podczas prac wykopaliskowych w Mymoniu w latach 50. XX w. natrafiono na fragmenty ceramiki łużyckiej[7]; wykonawcami tych przedmiotów była prawdopodobnie ludność przybyła z południa, zza łuku Karpat, reprezentująca tzw. kulturę Otomani-Füzesabony (od nazwy kultury odkrytej na terenie Węgier). Podobne stanowisko odkryto w 1990 r. w Ladzinie k. Rymanowa.

W okresie łużyckim pojawiają się na tym terenie pierwsze osady obronne, usytuowane najczęściej na niedostępnych z natury wzgórzach (m. in. tzw. Zamczysko w Mymoniu oraz grodziska w Wietrznie czy Trepczy).

 

We wczesnej epoce żelaza (od poł. VII w. p.n.e., gdy część kultury łużyckiej znalazła się w orbicie tzw. kultury wschodniohalsztackiej, identyfikowanej z Ilirami i Trakami) nastąpił znaczny rozwój garncarstwa, zauważalny w różnorodności form czy dekoracyjności. W okresie halsztackim na ziemiach polskich nie rozwinęła się jeszcze produkcja żelaza; odnalezione przedmioty są importami.

Pod koniec VI i w 1. poł. V w. p.n.e. przez niżowe tereny przeszły liczne najazdy Scytów, których śladem są spalone grody i znajdowane charakterystyczne dla tego koczowniczego ludu trójgraniaste grociki strzał.

 

W IV w. p.n.e. kultura łużycka stopniowo upada. Na Pomorzu, w dorzeczach Warty i Wisły zastępuje ją kultura pomorska plemion wenedyjskich[8], a na obszarach obecnego Śląska, Małopolski i częściowo Podkarpacia kultura lateńska, zapoczątkowana przez Celtów, przybyłych w IV w p.n.e. z zachodniej Europy. Celtowie (zw. też Galami lub Galatami) pojawili się w źródłach pisanych w VI wieku p.n.e., wkraczając wojowniczo na teren południowej i środkowej Europy. W dorzeczu Sanu osadnictwo celtyckie notujemy w Pakoszówce i Sanoku (Białej Górze) – datuje się je na III-II w. p.n.e.

Kulturę lateńską na naszych ziemiach zastąpiła tzw. kultura przeworska[9] (III/II w. p.n.e. do 1. poł. V w. n.e.), stanowiąca etniczno-językową mieszankę substratów celtyckich, germańskich, słowiańskich, a nawet staroeuropejskich. Znajdowane przedmioty są importem (monety i wyroby greckie, rzymskie, bizantyjskie i arabskie), co zarazem dowodzi ożywionego życia społecznego na ziemi sanockiej, sprzyjającego wymianie towarowej, wykorzystującej dogodne przełęcze Beskidu Niskiego.

W początkach okresu rzymskiego (I w. n.e.) z północnej Europy wchodzi do Polski fala plemion germańskich – najpierw Wandalowie i Burgundowie, a za nimi Goci i Gepidzi. Okres germańskiej wędrówki ludów wygasa na naszym terenie pod koniec V w. n.e. Na wyludnione i opuszczone niziny i pogórza wchodzi nowy lud – Słowianie.[10] Kontakty Słowian z późnym imperium rzymskim i prowincjami rzymskimi, a wcześniej jeszcze z Celtami, musiały doprowadzić do upowszechnienia się organizacji obronnej złożonej z grodów – np. w Trzcinicy k. Jasła z późnej fazy okresu rzymskiego oraz w Mymoniu z czasów wędrówek ludów.

Słowiańszczyzna wypracowała kilka wzorów grodzisk i ich struktury obronnej. W Małopolsce i na Podkarpaciu najciekawszy typ stanowią grodziska pierścieniowate wielodziałowe dużych rozmiarów (od 4 do 6 ha powierzchni), znane miedzy innymi z Braciejowej k. Dębicy, Przeczycy i Trzcinicy k. Jasła, Trepczy k. Sanoka, Tyrawy Wołoskiej, Sielnicy k. Dubiecka, Wietrzna k. Dukli, Tuligłowów k. Jarosławia i wreszcie z Mymonia. Charakterystycznym szczegółem tych grodzisk jest wznoszenie kilku wałów – dwóch, trzech, a nawet czterech, koncentrycznie otaczających gród właściwy. W kilku przypadkach stwierdzono, że odległość miedzy wałami jest bardzo zbliżona (ok. 5-7 m); trzeci wał bywał najwyższy. Sądząc po technice konstrukcji wałów, można przyjąć ich chronologiczną datację na epokę wczesnośredniowieczną, czyli czasy słowiańskiej organizacji plemiennej (VII-IX w.).

 

Trudno wskazać pradziejowe ślady w samym Besku. Właściwie jesteśmy ciągle w sferze domniemań i przypuszczeń. Pewnym śladem materialnym są natomiast pozostałości na wzgórzu Zamczysko w Mymoniu, położonym na północnym krańcu wsi Mymoń, na prawym brzegu Wisłoka. Szczyt wzgórza wznosi się ok. 30-35 m nad poziom doliny nadrzecznej; od północy ograniczone jest zakolem Wisłoka, zaś od wschodu i południa – niewielkim potoczkiem „Mymońskim”. Określenie grodziska – tzw. Zamczysko – pochodzi od miejscowej ludności.

Prace na tym terenie prowadziły dotychczas dwie ekipy badawcze. W czasie wojny wykopaliska prowadził tu Institut für Deutsche Ostarbeit (Instytut Niemieckich Prac na Wschodzie – IDO), utworzona przez Niemców w Krakowie w latach 1940-1945 placówka naukowa o charakterze głównie antropologiczno-etnograficznym z siedzibą w Collegium Maius; jej zadaniem było zbieranie materiałów o domniemanym niemieckim charakterze ziem polskich. W IDO pracowało wielu Polaków o znanych nazwiskach[11]. Po 1942 r. placówkę zmilitaryzowano i zwolniono znaczną część Polaków, zatrudniając współpracujących z Rzeszą Rosjan i Ukraińców. Jednym z nich był dr Jarosław Pasternak[12], którego ekipa pracowała w Mymoniu w latach 1940-1943. Efekty pracy ekipy Pasternaka opisał Antoni Kunysz:

(…) w dawnej Ziemi Sanockiej występują jeszcze grodziska nieco mniejsze z trzema wałami w Tyrawie Wołoskiej, Mymoniu, pow. Sanok. To ostatnie zwane Zamczyskiem badane było przez J. Pasternaka. W trakcie badań znaleziono spore ilości wyrobów ceramicznych, przedmioty metalowe, groty strzał, wędzidło końskie, itp., które pozwalają obiekt datować na wieki XI-XIII, XIV. (…) Z rozmieszczenia grodzisk o poczwórnych i potrójnych wałach można wnosić, że powstały one w jednym okresie czasu, przez jeden i ten sam lud budowane. Koncentracja ich jest widoczna na Podkarpaciu, głównie w górnym dorzeczu rzek: Wisłoki, Wisłoka, Sanu i Dniestru, upoważnia do wysunięcia przypuszczenia, że znajdowało się tutaj terytorium jakiegoś wojowniczego plemienia. Nie jest wykluczone, że byli to Chorwaci.[13]

 

Materiały wykopane przez Pasternaka znajdują się w Muzeum Historycznym w Sanoku. W latach powojennych zostały one gruntownie i wszechstronnie przebadane z dokonaniem analiz metaloznawczych i klasyfikacyjnych. Analiz dokonała F. Nosek, natomiast klasyfikacji Maria Cabalska, która zaliczyła znalezione przez Pasternaka wędzidło jako produkt Hunów, będący prawdopodobnie handlowym importem[14]. Dalej w sprawozdaniu czytamy:

Materiał ceramiczny pozwala na ustalenie śladów pobytu człowieka w okresie kultury łużyckiej oraz w czasach wczesnego średniowiecza (wiek X i XI). Z późnego średniowiecza zachowały się pozostałości zameczku w postaci wału kamienno-ziemnego i resztek budynków mieszkalnych.[15]

 

Po wojnie, w latach 1952-1955 wykopaliska prowadził Leszek Gajewski (1927-1998), kierujący Karpacką Ekspedycją Archeologiczną, którego sprawozdanie warto przytoczyć w całości:

Tuż przed wybuchem wojny (1939 r.) i podczas okupacji hitlerowskiej poszukiwacze skarbów oraz J. Pasternak zrobili kilka wykopów na krańcu wschodnim cypla. Część odkrytych wtenczas materiałów (m. in. żelazny grot, wędzidło, bryły żelaznego żużla i skorupy naczyń) zabrane zostały do muzeum w Sanoku, gdzie znajdują się do dzisiaj. (…)

W latach 1952-1955 obiekt ten był przedmiotem inwentaryzacji pomiarowej i wstępnych badań wykopaliskowych Karpackiej Ekspedycji Archeologicznej. W czasie obecnych prac badawczych niektóre wykopy poszukiwaczy „skarbów”. z których to ludność miejscowa dobywa glinę, oczyszczono i pogłębiono. Zreperowano także z rumowiska koniec południowego wału, uzyskując jego profil poprzeczny wzdłuż linii wschód – zachód. Ponadto wykonano niewielki wykop sondażowy oraz zebrano bardziej charakterystyczny materiał powierzchniowy (głównie fragmenty ceramiki). Zalegająca pod cienką warstwą darni warstwa kulturowa dochodząca średnio do 60-80 cm miąższości zawiera liczne ułamki naczyń, kości zwierzęce, bryły polepy z odciskami belek drewnianych, węgiel drzewny itp.

Głównym rezultatem prac z roku 1957 było ustalenie bliższej metryki chronologicznej wspomnianego „Zamczyska”. Poczynione spostrzeżenia oraz wstępna analiza pozyskanych materiałów zabytkowych pozwalają na takie oto krótkie zestawienie wyników badań.

  1. Najstarsze ślady pobytu człowieka na obszarze cypla łączą się z osadnictwem kultury łużyckiej, którego pozostałością są fragmenty ceramiki stwierdzone w większej ilości w wykopie sondażowym, założonym przy krawędzi południowej cypla tuż u podnóża wału wewnętrznego. Ceramikę tę można najogólniej datować na koniec epoki brązu lub początek epoki żelaza (okres halsztacki). Należy podkreślić, że jest to jedno z najdalej na południowy wschód wysuniętych stanowisk kultury łużyckiej w regionie Karpat polskich.
  2. W czasach późniejszych, gdzieś około X wieku lub przełomie X i Xl wieku, istniało tu osadnictwo, którego śladami są nieliczne na razie ułamki naczyń występujących zarówno w warstwie kulturowej, jak i na powierzchni. Charakter tego osadnictwa jest na razie trudny do ustalenia: być może była tu niewielka osada obronna, jak się wydaje raczej typu refugium. Powstanie (a zapewne i upadek) jej wiązać można bądź z wypadkami w 981 roku, czyli zajęciem Przemyśla i Grodów Czerwieńskich przez Włodzimierza I, bądź też w 1031 roku. czyli najazdem książąt ruskich Jarosława i Mścisława. Zniszczony wówczas grodek nie został już odbudowany.
  3. Dopiero w późnym średniowieczu (ok. XIV-XV wieku) powstaje tu zameczek z którego zachowały się resztki fortyfikacji w postaci fragmentów wału kamienno-ziemnego broniącego dojścia od strony zachodniej oraz ślady budynków mieszkalnych. Najprawdopodobniej była to warownia pogranicza, strzegąca dróg komunikacyjnych handlowych (tj. szlaku wiodącego z Węgier przez Jaśliska, Rymanów, Krosno, Sanok, Lesko, Stryj na Ruś). W 1470 roku i później szlak ten był używany głównie do transportu wina, którego punktem dystrybucji na dawnej Ziemi Sanockiej był Rymanów, oraz drogi z zachodu na wschód (z Sącza przez Żmigród, Duklę, Rymanów, Zarszyn na Sanok).
  4. Od końca XVI wieku do czasów obecnych górna cześć cypla nie była zajęta przez stałą osadę. Zabudowania wsi Mymoń, która powstała około XVII wieku, leżą nieco dalej w kierunku południowym od zamczyska. Co się tyczy samej nazwy wsi, to należy ona do grupy nazw zdrobniałych pochodzących zapewne od imienia założyciela lub właściciela osady (Mymonic: Mymon/oń).[16]

Wg jego sprawozdania ślady pobytu człowieka na Zamczysku łączą się z osadnictwem kultury łużyckiej, którego pozostałością są fragmenty ceramiki, stwierdzone w większej ilości w wykopie sondażowym, założonym przy krawędzi południowej cypla, tuż u podnóża wału wewnętrznego. Najogólniej można ją datować na koniec epoki brązu lub początek epoki żelaza (kultura halsztacka). Warto podkreślić, że Mymoń stanowi jedno z najdalej na południowy wschód wysuniętych stanowisk kultury łużyckiej w rejonie polskich Karpat.

 

W zbiorach Muzeum Podkarpackiego w Krośnie znajduje się ofiarowana przez L. Łacha brązowa siekierka z tuleją o przekroju eliptycznym, z uszkiem uniesionym nieco powyżej wylotu tulejki i łukowatym ostrzem, zdobiona trzema trójkątnie ukośnymi żłobami oraz guzkiem. Siekierka ta datowana jest na ok. 1 tys. lat p.n.e. (epoka brązu); znaleziono ją w Mymoniu, ale dokładna lokalizacja nie jest znana[17].

 

W 1969 r. przeprowadzono na Zamczysku w Mymoniu badania wykopaliskowe z ramienia Katedry Archeologii Polski Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. W toku tych prac znaleziono nieliczne i bardzo zniszczone skorupy naczyń osadnictwa łużyckiego.

Znalezione liczne ślady osadnictwa kultury łużyckiej zdają się raczej potwierdzać tezę o ciągłości i wręcz powszechności osadnictwa na terenie Beska i w jego najbliższych okolicach od najdawniejszych czasów, a co najmniej od schyłku neolitu.

 

Ponadto w czasie tychże prac wykopaliskowych przeprowadzonych w 1969 r. w Mymoniu, wyróżniono kilka jam, w których koncentrowały się znalezione skorupy, pochodzące ze starszej fazy okresu wczesnośredniowiecznego (X-XI w.). W jednej z jam, na poziomie 25-35 cm, spoczywały ułamki naczynia baniasto-jajowatego z wychylonym brzegiem o prostej krawędzi. W drugim skupisku, w płn.-zach. części jamy, znaleziono dużą ilość skorup, z których zrekonstruowano górną część naczynia, górą obtaczanego o powierzchni żółto-pomarańczowej, starannie wygładzonej. Brzeg łagodnie wychylony, zakończony jest ściętą krawędzią, poniżej przewężenia znajduje się ornament, na który składają się poziome, głęboko ryte żłobki, a pod nimi pasmo faliste, wykonane wielozębnym grzebieniem. Dwie przewiercone dziurki świadczą o naprawianiu naczynia.

W dolnych partiach innej jamy i na samym dnie wystąpiły silnie rozdrobnione ułamki naczyń słabo obtaczanych, wykonane z gliny, wśród których wyróżniono kilka wtórnie przepalonych ułamków dna oraz skorupy z garnka grubościennego, zdobionego pojedynczym nieregularnym zygzakiem. Znaleziono także ułamki naczynia słabo obtaczanego o profilu esowatym.

 

Grodzisko to – wraz z osadnictwem w Besku i dalszych terenach – zamieszkałe było prawdopodobnie przez ludność, którą określa się mianem Lędzian. Ich zachodnią granicą był Wisłok, stanowiący z kolei wschodnią rubież małopolskich Wiślan; należy jednak pamiętać, że wszelkie granice w tamtym czasie są umowne. To właśnie nazwa tego słowiańskiego plemienia dała początek nazwom Polski i Polaków: Lach (wchodniosłowiańska), Ljach (wołoska i południowosłowiańska), Lenkas (litewskie określenie Polaków) czy Lengyel na Węgrzech[18].

Protoplastami zarówno Lędzian, jak też Wiślan (a być może i innych ludów na wschodzie) mają być hipotetyczni Biali Chorwaci, którzy na tereny Małopolski mieli przybyć ze wschodu. Wspomina o nich Konstantyn Porfirogeneta w dziele De administrando imperio; wg niego w VII w. część plemion chorwackich miało wyruszyć na Bałkany (na terytorium dzisiejszej Chorwacji) na zaproszenie cesarza Bizancjum Herakliusza, by bronić granic cesarstwa. O Chorwatach wspomina także Nestor z Kijowa, redaktor Powieści minionych lat – jednego z najstarszych ruskich latopisów, choć podaje ich szlak wędrówki zgoła odmiennie, bo na północ

O celtyckich i trackich wpływach oraz o etnicznej przynależności tych ziem we wczesnym średniowieczu i trudnościach związanych z określeniem najwcześniejszych słowiańskich warstw osadniczych warto poczytać w publikacjach wydawanych przez sanockich i krośnieńskich historyków i archeologów: Jerzego Ginalskiego, Annę Muzyczuk, Jana Gancarskiego[19].

 

W trakcie badań w 1969 r. w Mymoniu natrafiono także na późnośredniowieczne osadnictwo, datowane na XIV i XV w.

W XIV w. na terenie mymońskiego Zamczyska został zbudowany niewielki gródek obronny, otoczony kamienno-ziemnym wałem; być może jako strażnica szlaku handlowego strzegł brodu na Wisłoku, gdyż najbliższe przekroczenie rzeki było możliwe dopiero w Sieniawie (w miejscu, gdzie znacznie później zbudowano dwór). Głęboki jar, strome ściany gór oraz porastająca je puszcza utrudniały znacznie poruszanie się kupieckich karawan. Dodatkowo mymoński gród był także niewielkim obiektem militarnym z nieliczną załoga, która mogła „nieprzyjacielowi dać pierwszy wstręt”, zatrzymując niewielki hufiec zbrojnych lub bandę beskidników czy tołhajów.

Zachowane ślady rozsypiska wału pozwalają ocenić średnicę wewnętrznego majdanu na 40 m. Na majdanie odnaleziono ślady zabudowy mieszkalnej, zgrupowanej zarówno pośrodku placu, jak też wzdłuż jego wałów.

W XV w. gród z niewiadomych przyczyn uległ zniszczeniu. Prawdopodobnie winę ponoszą węgierskie wojska króla Macieja Korwina, które w 1474 r. pustoszyły Podkarpacie, paląc mymoński zameczek, którego mieszkańcy umknęli bądź zostali wymordowani.

A co było potem – opowiada w jednym z podań Andrzej Potocki:

Wkrótce ruiny grodziska stały się siedliskiem jednej z band opryszków, którzy w tamten niespokojny czas grasowali na tych terenach. Ci łupili na gościńcach kogo popadło, a najwięcej kupców, wożących wino z Węgier do Polski przez przełęcz Beskid nad Czeremchą. Zdobyczne beczki węgrzyna składali zbóje w piwnicach mymońskiej strażnicy. Z czasem było tam ich więcej niż na składach winnych w Jaśliskach czy Rymanowie. Kiedy nastała dżdżysta późna jesień, opryszkowie, nie mając nic do roboty, bo na traktach zrobiło się pusto, upijali się do nieprzytomności tym węgrzynem. I wtedy zdarzyło się nieszczęście. Jeden z nich, niezbyt trzeźwy, zaprószył ogień, przez co powstał pożar i płomienie doszły do dwóch beczek z prochem, jaki mieli do półhaków, czyli takich ówczesnych karabinów. Jak nie rąbnęło! Rozniosło resztę ruin grodu na cztery wiatry, ale przy okazji zawaliło się wejście do piwnicy. Dla opryszków nie było ratunku. Ci, co byli na wierzchu, poginęli od razu. Ci, co w piwnicy, podusili się z braku powietrza. Tylko dębowym beczkom pełnym węgrzyna pewnie nic się nie stało i są tam do dzisiaj, pilnowane przez kościotrupy. Jeżeli kiedyś komuś uda się odnaleźć wejście do piwnicy, zapewne upije się ze szczęścia, oby tylko nie z takim skutkiem jak ci, co uczynili to przed nim.[20]

 

Także z tego okresu (XIV-XV w.) znaleziono glinianą ceramikę, którą cechuje wyraźna jednorodność, będąca wynikiem konsekwentnie stosowanej receptury wypalania gliny i znacznemu obtoczeniu. Wśród naczyń wyróżniono duże garnki baniaste z łagodnie odchylonym kołnierzem, o bogato profilowanej krawędzi, ponadto naczynia o profilu esowatym z lejowato wychyloną szyjką, duże garnki z bogato profilowaną, cylindryczną, misy toczone i o zielonej polewie, dzbany oraz ułamek ucha najprawdopodobniej korczagi (amfory)[21].

Wydaje się, że konieczne są dalsze badania Zamczyska w Mymoniu, tym bardziej, że znacznie zmieniły się metody badań archeologicznych, korzystających dzisiaj ze znacznie bardziej zaawansowanego sprzętu elektronicznego. Na razie od czasu do czasu mymońskie wzgórze gości różnych poszukiwaczy archeologicznych ciekawostek[22].

 

Także w Besku w 1957 r. karpacka ekspedycja archeologiczna przeprowadziła badania powierzchowne, których wynikiem było stwierdzenie istnienia tutaj prawdopodobnie osady wczesnośredniowiecznej[23]. Okres ten datuje się w nauce polskiej na lata 600-1250, tzn. sięga czasów pierwszej fali osadnictwa słowiańskiego po schyłek rozbicia dzielnicowego – czasy Bolesława V Wstydliwego w Małopolsce i księcia Daniela II w Księstwie Halicko-Wołyńskim (do którego wtedy należało Besko).

Podobne ślady ekipa AZP znalazła w pobliskich Łazach, gdzie również odnaleziono ślad osadnictwa wczesnośredniowiecznego (w miejscu określanym również jako tzw. Zamczysko); odnaleziono fragment naczynia wczesnośredniowiecznego. Z tego samego okresu mamy także prawdopodobne grodziska w Rymanowie i Jaćmierzu.

Pograniczny charakter tego terenu, rozpiętego między Polską a Rusią, był zapewne powodem powstawania tu obronnych grodów. Dopiero w późnym średniowieczu przez Rymanów przebiegał szlak handlowy, wiodący z Węgier przez Jaśliska, Rymanów, Krosno, Sambor, Lesko i Stryj do Lwowa. W 1470 r. Rymanów był punktem dystrybucji wina, stąd może mymońska strażnica była jednym z grodzisk strzegących tego szlaku. Ale możliwa jest także interpretacja polityczno-militarna – istniejące na rubieży księstwa ruskiego grodzisko mogło być jednym z punktów nie tyle obrony, ile potwierdzenia swoistego granicznego status quo włości Księstwa Halicko-Wołyńskiego.

Natomiast bezspornym faktem jest to, że ilość punktów urbanizacyjnych na terenie Beska i okolic istotnie daje podstawy do twierdzenia o powszechności i ciągłości osadnictwa na tym terenie.

 

Nie wiemy, gdzie dokładnie na terenie Beska leżała ta domniemana osada; najbardziej prawdopodobnym miejscem jest dzisiejszy przysiółek Wola, wyniesiony nad okoliczny zalewowy teren, niegdyś obficie zalesiony i trudno dostępny. Dodatkowym atutem jest bliskość obronnego grodu w Mymoniu, którego odległość drogowa od dzisiejszego centrum Beska wynosi blisko 2 km, ale z Woli, położonej po drugiej stronie Wisłoka, zaledwie 300 m w linii prostej.

W przysiółku Wola, pomiędzy obecną droga wojewódzką a rzeką, wznosi się długie na kilometr wzgórze Cerkiew 335 m, które przypuszczalnie mogło w pradziejach stanowić punkt osadniczy. Południową jego cześć stanowią trzy niewielkie, położone blisko siebie pagórki, jakby stworzone do osadnictwa. Czy była to przed tysiącem lat osada przygrodowa mymońskiego grodu, oddzielonego odeń rzeką? Jest to prawdopodobne, ale jeszcze wymaga archeologicznego przebadania[24].

Pola uprawne znalazłyby się wtedy na żyznej, zalewowej terasie Wisłoka, zaś młyn – chociażby na położonym koło grodu potoku Mymońskim. Gród z osadą łączyła droga, biegnąca brodem przez Wisłok i dalej do Rymanowa. Jej ślady są obecnie zupełnie już zatarte, ale wiadomo, że istniała[25].

 

Pisząc o tych domniemanych śladach osadnictwa w Besku, poruszamy się w zasadzie po obszarze hipotez i przypuszczeń, często tylko intuicyjnych. Tylko gruntowne przebadanie archeologiczne wskazanych miejsc może zweryfikować podane hipotezy.[26]

 

[1] Użyty w tytule podrozdziału termin prehistoria nie jest synonimiczny z pokrewnym mu terminem prahistoria. Przedrostek pra- nie oznacza uprzedniości, tak jak przedrostek pre-, lecz wskazuje na kontynuację. Podkreśla tym samym nierozerwalność prahistorii i historii. Od lat panują spory odnośnie do nazewnictwa omawianej epoki. Nazwę prahistoria promuje głównie poznański ośrodek naukowy, który wykazuje jego większą poprawność językową (Instytut Prahistorii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza). Termin prehistoria forsują przede wszystkim naukowcy krakowscy, powołując się na tradycję przedwojenną. Prahistoria, z definicji, obejmuje okres od pojawienia się hominidów (ok. 7 mln lat temu), natomiast prehistoria także bezpośrednio poprzedzający to wydarzenie okres geologiczny. Z uwagi na ciągłe odwoływanie się do zjawisk geologiczno-klimatycznych w niniejszej monografii konsekwentnie stosuje się ten właśnie termin.

[2] Wg niektórych klasyfikowany jako podgatunek: Homo sapiens neanderthalensis.

[3] AZP, czyli Archeologiczne Zdjęcie Polski to nazwa realizowanego na terenie całej Polski od 1978 r. przedsięwzięcia poszukiwania, rejestrowania i nanoszenia na mapy stanowisk archeologicznych. Na podstawie: Leszczyński Jacek, Grodzisko w Mymoniu w świetle badań archeologicznych. Praca w rękopisie. Badania w Besku znajdują się w sygnaturze: AZP 112 – 75/1-14.

[4] Ciupka Jan, W gminie Zarszyn i okolicy. Informator krajoznawczo-historyczny. Krosno 2003, s. 9. Warto polecić także znakomitą pracę Juliusza Marszałka, zatytułowaną Archeologia Karpat. SKPB, Warszawa 1986.

[5] Dawniej kulturę tę, znaną m. in. z wykopalisk w Biskupinie, identyfikowano z Prasłowianami. Obecnie coraz częściej utożsamiana z Wenedami, Trakami lub jeszcze innymi ludami. Natomiast wg prof. biochemii Anatola Kłosowa (Anatole Alex Klyosov), Amerykanina rosyjskiego pochodzenia, kulturę łużycką stworzył lud indosłowiański, który zasiedlił tereny obecnej Polski ok. 2550 p.n.e. Był to więc lud z tej samej grupy językowej co Słowianie, natomiast pozostaje zagadką jego tożsamość etniczna ze Słowianami. Badania genealogii genetycznej wykluczyły też obecność w tym okresie na terenach Polski Germanów, którzy pojawili się na ziemiach na zachód od Łaby dopiero ok. 1250 p.n.e. To oczywiście, hipoteza, ale ciekawa…

[6] Składa się nań pięć naszyjników płaskich z końcami zdobionymi w uszka, zdobionych trzema grupami poprzecznych kresek, ujętych w podwójne zygzaki, naszyjnik skośnie żłobkowany z uszkami, dwie duże szpile z tarczką z pięciu lub siedmiu zwojów czworograniastego drutu, dwie bransolety spiralne z ośmiu zwojów wąskiej taśmy, dwie ułamane tarczki spiralne (większa z sześciu, mniejsza z pięciu i pół zwoju czworograniastego drutu, przy czym większa tarczka ma zewnętrzny zwój skośnie żłobkowany), pogięty kawał drutu, również skośnie żłobkowany. Jeden naszyjnik płaski, jeden okaz skośnie żłobkowany oraz jedna szpila z tarczką spiralną znajdują się w Muzeum Archeologicznym w Krakowie, reszta w dawnym Muzeum Lubomirskich we Lwowie.

[7] Jeden z okazów (brązowa siekierka) znajduje się w Muzeum Podkarpackim w Krośnie (w dziale: Pradzieje Podkarpacia – przeszłość ożywiona).

[8] Identyfikowanych ze Słowianami zachodnimi lub niekiedy z Wandalami. Historycy twierdzą, że nazwą Wenedzi określali Słowian Germanie i w źródłach starożytnych przejęto to określenie dla Słowian.

[9] Nazwa pochodzi od Przeworska, miasta, leżącego niedaleko od miejscowości Gać, w której znaleziono cmentarzysko charakterystyczne dla tej kultury. Pierwszej publikacji tego stanowiska dokonał w 1909 r. Karol Hadaczek, jednak do literatury nazwę wprowadzono dopiero w latach 30. XX w.

[10] Jednak wg modnych obecnie badań genetycznych proces zaludnainia Europy wyglądał zupełnie inaczej. Wg badań genetycznych „praojciec Słowian” (gen R1a1a1) pojawił się około 20000 lat temu. Dla porównania Celtowie i Germanie (R1b oraz J2) pojawili się 18500 lat temu. Przy czym należy dodać, że obie grupy pochodzą od wspólnego przodka z genem (R1), który pojawił się 23000 lat temu. Na terenie Europy Słowianie pojawili się około 11600 lat temu, a na terenie Polski 4550 lat temu. Dla porównania Germanie (R1b oraz J2) pojawili się w Europie około 3000-6000 lat temu, czyli długo po Słowianach. Szerzej: Wikipedia, hasło: Haplogrupa R1a1 (Y-DNA)

[11] Instytut zatrudniał m.in. ok. 150 polskich naukowców, głównie z UJ, takich jak Włodzimierz Antoniewicz (archeolog i przedwojenny rektor UW), Mieczysław Małecki (językoznawca), Władysław Semkowicz (historyk mediewista), Franciszek Sławski (slawista), Marian Plezia (filolog klasyczny), Przemysław Dąbkowski (historyk prawa, prof. Uniwersytetu im. Jana Kazimierza we Lwowie), a także Tadeusz Ulewicz (historyk literatury z UJ), Tadeusz Kantor (dramaturg, teatrolog). Po 1942 r. zostali zwolnieni z prac w IDO.

[12] Ukrainiec, lwowianin, archeolog, kustosz lwowskiego Muzeum Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki.

[13] Kunysz Antoni, Osadnictwo wczesnośredniowieczne w dawnej Ziemi Sanockiej ze szczególnym uwzględnieniem Sanoka w świetle źródeł archeologicznych. Rocznik Województwa Rzeszowskiego, R. III, rok 1960 i 1961, s. 63, 64, 70-73, 79.

[14] Cabalska Maria, Sprawozdanie z badań wykopaliskowych prowadzonych na grodzisku w Mymoniu pow. Sanok w 1969 r. Materiały i Sprawozdania Rzeszowskiego Ośrodka Archeologicznego za lata 1968-1969. Rzeszów, s. 112-118.

[15] Tamże.

[16] Gajewski Leszek, Zamczysko w miejscowości Mymoń, pow. Sanok (Polska), „Acta Archeologica Carpathica”, Kraków, t. 1., z. 1., s. 117-120.

[17] Leszczyński Jacek, Grodzisko w Mymoniu w świetle badań archeologicznych. Praca w rękopisie.

[18] Do dziś w Besku i okolicach spotyka się nazwisko Lendzio. Co prawda, genealogiczna ciągłość, sięgająca 1200 lat, jest nieprawdopodobna, natomiast całkiem możliwe i prawdopodobne jest pokrewieństwo językowe (prasłow. lędo, czyli ‘nieuprawne pole’, ‘ziemia’), chociaż wtórne, gdyż nazwisko to pochodzi albo z węgierskiego określenia Polaka: Lengyel (Lendiel), albo też przyszło w sposób zupełnie niezależny – od niemieckich nazw osobowych Land, Lend, a te z kolei od średnio-wysoko-niemieckiego lant ‘pole, rola, ziemia, kraj’.

[19] Gancarski Jan [red.], Archeologia wczesnego średniowiecza w Karpatach. Muzeum Podkarpackie w Krośnie, Krosno 2006.; Ginalski Jerzy, Muzyczuk Anna, Stan badań nad osadnictwem celtyckim na Podkarpaciu. [w:] Na granicy antycznego świata. Materiały z konferencji – Rzeszów, 20-21 XI 1997. Praca zbiorowa pod red. A. Kokowskiego i S. Czopka, Rzeszów 1999.

[20] Potocki Andrzej, Legendy łemkowskiego Beskidu. Wydawnictwo „Libra”, Rzeszów 2007, s. 75.

[21] Leszczyński Jacek, Grodzisko w Mymoniu w świetle badań archeologicznych. Praca w rękopisie.

[22] Np. w lecie 1989 r., wieczorem, przyjechało tu kilku ludzi z łopatami i z różdżkarzem, który wskazywał miejsca, gdzie należy kopać (wg relacji mieszkającego w pobliżu Zamczyska Grzegorza Kielara – podaję za: Banek Stanisław, Historia wioski Besko. Praca w maszynopisie, bmw, bdw, s. 6.).

[23] Żaki Andrzej, Karpacka ekspedycja archeologiczna w roku 1957. „Acta Archeologica Carpathica” I/1, 1958, s. 159.

[24] Podobnie wyglądała włość senioralna w dobie karolińskiej, gdzie gród i osada oddzielone są od siebie rzeką. Także na naszych terenach był to często stosowany układ.

[25] Wspominał o niej Wiesław Gierad (właściciel znajdującego się nieopodal tartaku); szczególnie wiosną, po zniknięciu śniegu, widoczne jeszcze były jej koleiny. Przytacza także utrwalone w tradycji podanie, że tzw. Ślepa Karczma jest w większości zbudowana z kamieni otoczaków, wywiezionych z brodu przy polanie właśnie tą drogą (Banek, Historia wioski Besko)

[26] Podrozdział ten, zwłaszcza w drugiej części, powstał na podstawie materiałów otrzymanych od mymonianina Jacka Leszczyńskiego, traktujących o prehistorii tych ziem i mymońskim grodzisku, za co składam Autorowi serdeczne podziękowania. Stąd zaczerpnięto również rysunki znalezionych przez ekspedycje archeologiczne przedmiotów.