zielonyszlak

Zielony szlak turystyczny: Besko – Kanasiówka – Komańcza

Teren gminy Besko to znakomite miejsce krótkich, kilkugodzinnych, niemęczących wędrówek. By uprawiać tutaj turystykę pieszą, nie trzeba specjalnych warunków, a nizinny lub górski teren pozwala na liczne urozmaicenia. W zależności od naszych upodobań, mamy do wyboru szlaki zarówno krajobrazowe, jak też historyczne. Pomimo niezbyt długich tras, zawsze przyda się w plecaku kurtka przeciwdeszczowa i koniecznie aparat fotograficzny.   

Głównym szlakiem jest oczywiście szlak zielony, wyznakowany przez sanocki Oddział PTTK, łączący Besko z Komańczą. I ten szlak polecamy na początek.

Szlak pieszy, górski
Trasa: Besko PKP – Jar Wisłoka – Mymoń – Pastwiska – Puławy Górne – Skibce (778 m) – Darów – Surowica – Moszczaniec – Kanasiówka (823 m) – Garb Średni (822 m) – Dołżyca – Komańcza.

Opis szlaku  
Besko to jedyny punkt na mapie między Gorlicami a Sanokiem, gdzie linia kolejowa najbardziej zbliża się do gór Beskidu Niskiego. Na trasie jeden z najpiękniejszych przełomów rzecznych w Polsce (Jar Wisłoka) i lędziańskie grodzisko w Mymoniu, a potem wspaniałe bukowe, beskidzkie lasy, piękne szczególnie jesienią. A od Moszczańca… długa samotność. Do przejścia tego szlaku należy być przygotowanym, tzn. mieć dobre turystyczne buty, coś od deszczu, dokumenty i pewną turystyczną zaprawę w chodzeniu. Opisy obiektów w poprzednich podrozdziałach.

Odcinek I (Besko – Puławy Górne): przewyższenia: 300 m (w przeciwną stronę: 60 m), czas przejścia: 3-3,30 godz. (w przeciwnym kierunku: 3 godz.); GOT: 16/15 p.
Odcinek II (Puławy Górne – Moszczaniec): przewyższenia: 380 m, czas przejścia: 4 godz.; GOT: 16/19 p.
Odcinek III (Moszczaniec – Komańcza): przewyższenia: 400 m, czas przejścia: 6,30 godz.; GOT: 34/35 p.  

Przejście całego szlaku zajmuje dwa dni, toteż tutaj warto polecić przejście tylko pierwszego odcinka (Besko – Puławy), by z Puław Górnych o dogodnej porze wrócić do Beska.
Rozpoczynamy naszą wędrówkę przy przystanku kolejowym w Besku. Stąd ul. Kolejową udajemy się na południe do centrum wsi. Po dojściu do drogi głównej Sanok – Krosno skręcamy w lewo. Przystanek PKS – liczne autobusy i busy w kierunku Sanoka. Przechodzimy przez most, by zaraz za nim skręcić w prawo na drogę powiatową do Sieniawy. W tym miejscu rozpoczyna się nasza znajomość z wisłockim przełomem, ostro wciskającym się w równinę beską. Idziemy ok. 300 m wzdłuż rzeki, podziwiając jej progi i koryta, po czym, przy wyraźnym zakręcie drogi w lewo, opuszczamy ją, kierując się prosto w ul. Skałki (nazwa nawiązuje do lokalnej nazwy wisłockiego jaru). Tą uliczką, początkowo asfaltową, później gruntową, biegnącą tuż nad bystrą rzeką, idziemy ok. 800 m do samotnego gospodarstwa Gieradów. Tu szlak zielony schodzi w niewyraźną ścieżkę biegnącą nad samą rzeką (przy wyższym stanie wody szlak niemożliwy do przejścia! Warto wtedy poprosić o przejście przez podwórko państwa Gieradów). Dochodzimy do starego, pochodzącego z 1938 r. tartaku wodnego. Najpierw ścieżką wzdłuż młynówki, a potem po skałach i kamieniach dochodzimy do polanki – naszym oczom ukazuje się bajkowy wręcz widok piaskowcowych skał, tu i ówdzie porośniętych skąpą roślinnością. Tu konieczny odpoczynek, by nasycić oczy i koniecznie zrobić zdjęcia. Wisłok tworzy tu potężne zakole („zawój”), przed nami wyraźnie widoczne wzgórze Zamczysko z resztkami słowiańskiego grodziska.  Mając godzinę wolnego czasu można się tam wybrać, idąc dalej ścieżką wzdłuż rzeki i po dojściu do zbocza odbijając na wątłą ścieżkę w lewo. Szlak zielony idzie wyraźną droga polną prosto na południe, zagłębiając się w las, by po minucie skręcić na bardzo stromą (!) i niebezpieczną (zwłaszcza po deszczu) ścieżkę, która wyprowadza nas na skraj wioski Mymoń. Noclegi: „Domy pod Kasztanami” Danuty i Leona Szałankiewiczów (ul. Szkolna 15) i Mateusza Szałankiewicza (ul. Szkolna 16 i 16a). Od Beska – 1 godz.
Skręcamy w prawo na polną drogę, która po dojściu do domów zmienia się na asfaltową ul. Olzy. Po przejściu kilkudziesięciu metrów, patrząc na raczej płaski teren, kulminujący na wschodzie niewielkimi wzgórzami, trudno uwierzyć, że jeszcze pięć minut temu byliśmy w głębokim wąwozie Wisłoka. Po dojściu do drogi głównej Besko – Sieniawa (opuściliśmy ją 40 minut wcześniej), obok kapliczki skręcamy lekko w prawo. Czeka nas teraz przeszło godzinny monotonny marsz szosą. By go trochę urozmaicić, po dojściu do lasu skręcamy w lewo na wyłożoną płytami betonowymi drogę, która po 100 m doprowadza nas do lokalnego cmentarza; mińmy go jednak, gdyż 150 m dalej znajduje się niewielki cmentarz z I wojny światowej, najkrwawszej wojny na tych terenach. Po zadumie nad ludzkim przemijaniem wracamy na drogę asfaltową, znów podejmując nużącą wędrówkę poboczem. Do drogi wojewódzkiej Sieniawa – Szczawne jest jeszcze ok. 800 m, na szczęście idziemy z góry.
Jesteśmy na skrzyżowaniu. Jeśli mamy trochę czasu, podejdźmy 500 m w prawo na wybudowaną w latach 70. zaporę. Stojąc na jej szczycie, jak na dłoni widzimy głęboki jar rzeki, z drugiej zaś – szeroko rozlaną taflę Jeziora Beskiego. Wracamy do skrzyżowania i idziemy już prosto na wschód. Po chwili wraz z drogą robimy duży skręt i wkraczamy na drugi most – na odnodze Czernisławki. I znów drogą asfaltową wśród jednostajnego, równinnego krajobrazu. Po chwili z prawej odchodzi droga do nowego, eleganckiego pensjonatu „Dom przy Wodzie”, po chwili kolejna droga z prawej – tym razem do woprówki. Jeszcze pół kilometra i skręcamy w prawo na drogę do Rudawki i Puław. Czeka nas jeszcze tylko półtora kilometra drogi. Z prawej rozległe pastwiska wsi… – zwanej, oczywiście, Pastwiska. Tu właśnie odpoczywał w 1978 kard. Karol Wojtyła, miesiąc przed objęciem największego urzędu w Kościele katolickim. Chętnie podejmowali go mieszkający tutaj do dziś państwo Janina i Stefan Kosiarscy (niestety, Stefan Kosiarski zmarł niedawno). W pastwiskim kościele do dziś stoi figura MB Fatimskiej, ofiarowana przez Ojca Świętego. Dochodzimy do sklepu; w pobliżu niewielki pomnik por. Jana Geislera, oficera 2 Czechosłowackiej Brygady Powietrzno-Desantowej, który zginął tutaj we wrześniu 1944 r. Jeszcze 500 m i wreszcie opuszczamy męczący szlak – za znakiem skrętu w lewo łagodnie podchodzimy polną droga do ściany lasu. Od skrzyżowania w Mymoniu – 1 godz.
Wchodzimy w las. Szeroka droga leśna łagodnie wspina się na Spalony Horbek (546 m). Trzeba uważać na znaki, gdyż z obu stron dochodzą inne liczne drogi leśne i stokówki. Z zalesionego wierzchołka schodzimy w dół, by następnie niezbyt stromo wejść na Harklową (567 m). Stad zakosami niecałe 2 km do Puław Górnych. Zostawiając ścianę lasu, wychodzimy na dużą łąkę; biegnie tędy droga do Puław, lecz znacznie dłuższa. Szlak za łąka znów na krótko wchodzi w las, po czy wychodzi na drogę gruntową, przekracza Puławski Potok i w okolicy zbiornika przeciwpowodziowego wychodzi na drogę główną. Możliwość noclegu w gospodarstwie agroturystycznym. Od Pastwisk – 1.15 godz.
Tu spotykamy znaki czerwone Głównego Szlaku Beskidzkiego i tu zarazem, przy przystanku PKS najlepiej zakończyć pierwszy odcinek naszej wędrówki. Autobusem PKS wracamy do Beska.
Dalej szlak biegnie drogą polną i wchodzi na pasmo Bukowicy, po czym cały czas lasem rozpoczynamy schodzenie z podejściami do Darowa, a potem drogą w dolinę Wisłoka do Surowicy i do Moszczańca. Z Pastwisk – 4 godz.
Z Moszczańca przez Kiczerę Długą na Kanasiówkę (823 m). Przed szczytem spotykamy szlak żółty z Wisłoka, na samym grzbiecie zaś – niebieski szlak graniczny. Wraz z nim skręcamy w lewo i przez Pasikę (848 m), Danawę (841 m) i Garb Średni (822 m) docieramy do rozwidlenia szlaków. Szlak graniczny dalej biegnie prosto, zielony zaś schodzi ostro w dół do Dołżycy i asfaltem do Komańczy. Z Moszczańca – 5.30 godz., z Kanasiówki – 3.45 godz.

Zbigniew Brzozowski